Ciekawostki

Co się stanie, gdy połączysz VW Karmann Ghię, Mazdę i dyskotekę w Dzierzążni?

Ciekawostki 16.06.2020 75 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 16.06.2020

Co się stanie, gdy połączysz VW Karmann Ghię, Mazdę i dyskotekę w Dzierzążni?

Piotr Szary
Piotr Szary16.06.2020
75 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeep Grand Cherokee wyglądający jak Dodge Charger? Replika Cadillaca na bazie BMW? A może nadwozie Opla Omegi A posadzone na ramie UAZ-a? Pomysłów na tzw. body-swapy jest sporo. Tym razem pora na Mazdę Karmann Ghia… lub Volkswagena Miatę. Jak kto woli.

Wiele osób śmieje się z Porsche 911. „Spłaszczony Garbus” to jedno z łagodniejszych określeń, jakimi określane jest to niemieckie auto sportowe – a wszystko to ciągnie się od czasów jego poprzednika, modelu 356. Który wygląda jak spłaszczony Garbus.

Paradoksalnie, podejście samego Volkswagena do tematu stworzenia auta usportowionego na bazie Volkswagena Chrabąszcza (tak był zawsze nazywany w katalogach „Samochody Świata”, ależ mnie to denerwowało) poskutkowało stworzeniem pojazdu, który przypominał oryginał w daleko mniejszym stopniu niż produkt Porsche. Było to oczywiście związane ze współpracą z włoskim studiem stylistycznym Carrozzeria Ghia. Lekkie i eleganckie nadwozie o sportowych rysach obiecywało całkiem wiele, ale można było się zawieść. Volkswagen Karmann Ghia nigdy nie był bowiem prawdziwie sportowym modelem.

Volkswagen Karmann Ghia

Wszystko przez silniki.

Montowane z tyłu jednostki chłodzone powietrzem nigdy nie przekroczyły w tym modelu Volkswagena granicy 70 KM – przynajmniej w seryjnej specyfikacji. Podstawowym silnikiem, który początkowo montowano, była… 30-konna jednostka 1.2. Zestawmy to ponownie z Porsche, w czym pomoże nam zwrócenie uwagi na ramy czasowe. Volkswageny te montowano w Niemczech w zakładach Karmann od roku 1955 do roku 1974 – uwzględniając tu zarówno bardziej klasyczny Typ 14 (ten na bazie Garbusa), jak i nowszy Typ 34 (na bazie Volkswagena Typ 3). Dla porównania, Porsche w modelu 356 już w 1953 r. miało w ofercie 70-konny silnik 1.5, a najmocniejsze drogowe 356 (GS Carrera 2 z 1962 r.) osiągały już 130 KM z 2 l.

Volkswagen Karmann Ghia

Ktoś postanowił, że trzeba coś z tym zrobić i tchnąć w wiekowego Volkswagena trochę sportowego ducha.

Opublikowany przez Dustina Chapmana Wtorek, 2 czerwca 2020

Tym kimś okazał się niejaki Dustin Chapman. Ten dżentelmen postanowił pożenić karoserię Karmanna Ghii Typ 14 z podwoziem i układem napędowym… Mazdy Miaty. Czyli po naszemu MX-5. Czyli z jednym z najlepszych roadsterów, jakie kiedykolwiek pojawiły się na tej planecie: zwinnym, wystarczająco dynamicznym, a przy tym nierujnującym kieszeni.

W ten sposób powstał przedniosilnikowy Volkswagen Karmann Ghia.

Opublikowany przez Dustina Chapmana Wtorek, 2 czerwca 2020

Niestety, choć zdjęć auta opublikowano całkiem sporo, to szczegółów technicznych nie ma prawie żadnych. Wiadomo jedynie, że dawcą karoserii został VW z 1972 r., a prawie całą resztę wzięto z Mazdy z 1991 r. Oznacza to, że do napędu pojazdu powinien służyć 115-konny silnik 1.6, sprzężony oczywiście z manualną, 5-biegową skrzynią biegów.

Opublikowany przez Dustina Chapmana Wtorek, 2 czerwca 2020

Może się wydawać, że to niezbyt wiele, ale w porównaniu do seryjnego Karmanna Ghii osiągi są zapewne wręcz rakietowe. Z dużym prawdopodobieństwem całość nadal waży poniżej 1 tony (Mazda w tej wersji miała 955 kg, a Volkswagen ledwo przekraczał 800), więc pomimo gorszej aerodynamiki niż w seryjnym japońskim roadsterze, zapewne można by było mówić o przyspieszeniu do 100 km/h w ok. 9 s i o prędkości maksymalnej rzędu 180-190 km/h.

Opublikowany przez Dustina Chapmana Wtorek, 2 czerwca 2020

Problem w tym wszystkim jest jeden – i to całkiem spory.

O ile wspomniane we wstępie nałożenie karoserii Opla Omegi na ramę UAZ-a to po prostu ciekawostka, to w tym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana i w zasadzie można by to nazwać „kundlem”. Kundlem z karoserią klasycznego Volkswagena, na dodatek z paroma detalami rodem z dyskoteki z Dzierzążni (przednie oświetlenie LED zmieniające kolor), postawionym na podwoziu Mazdy.

Opublikowany przez Dustina Chapmana Wtorek, 2 czerwca 2020

Tu już nawet nie chodzi o najazd VIN Polizei, a raczej o to, że dało się to wszystko zrobić z nieco większym wyczuciem smaku. Z drugiej strony, są i znacznie gorzej zrealizowane projekty i ten mimo wszystko może się podobać. Gdyby nie wspomniane dyskusyjne detale, to nawet w ostateczności mógłbym tym jeździć.

Opublikowany przez Dustina Chapmana Sobota, 6 czerwca 2020

Ale skoro już mowa o łączeniu klasyków z podzespołami Mazdy, to mnie w zupełności wystarczyłby Opel GT z silnikiem MX-5.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać