Ciekawostki

ID.3 jest o 40% tańszy w produkcji niż e-Golf. Ale nie liczyłbym na rabaty

Ciekawostki 19.11.2019 73 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 19.11.2019

ID.3 jest o 40% tańszy w produkcji niż e-Golf. Ale nie liczyłbym na rabaty

Adam Majcherek
Adam Majcherek19.11.2019
73 interakcje Dołącz do dyskusji

Inwestorzy się ucieszą, ale to również dobra wiadomość dla klientów.

Stare przysłowie mówi, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Herbert Diess – prezes Grupy Volkswagena – na spotkaniu z inwestorami pochwalił się, że produkcja ID.3 będzie tańsza niż produkcja elektrycznego Golfa. I to znacznie, bo padły konkretne liczby – 40 proc. Z punktu siedzenia inwestorów to znakomita wiadomość – pozwoli na uniknięcie obniżki zysku. A co będą mieć z tego klienci?

Coś i nic. 

Zacznijmy od nic. Nie ma co liczyć na to, że po wyznaniu Diessa VW uderzy się w pierś i ID.3 nagle potanieje. Można powiedzieć, że ta różnica już została uwzględniona w cenie. Nie znamy jeszcze polskich cen ID.3, ale patrząc na Niemcy – podstawowe ID.3 jest o 2 tys. euro tańsze niż e-Golf (29 900 vs 31 900 euro). 

Volkswagen ID.3 Frankfurt

Hola, hola, to nawet nie 10 proc.  

Ok, ID.3 w Niemczech jest dziś tańsze od e-Golfa dokładnie 6,7 proc. To niewiele w porównaniu z 40 proc. niższym kosztem produkcji. Ale pomimo tego, że jest tańsze, ma coś. To coś to np. większy zestaw akumulatorów (45 vs 36 kWh), co oznacza dodatkowe 100 km zasięgu na jednym ładowaniu (330 vs 233 km wg WLTP). ID.3 jest nowszym modelem, zaprojektowanym na platformie opracowanej dla samochodów elektrycznych, przez co można się spodziewać, że będzie się prowadził lepiej niż e-Golf – elektryk po adaptacji z klasycznej platformy. Pojedziemy – zobaczymy.

Opracowanie platformy kosztowało krocie.

Ba, to koszt na tyle duży, że VW zaczął współpracować z innymi producentami, by go zredukować. Diess przyznaje, że za redukcję kosztów o 5-10 proc. odpowiadała też przebudowa fabryki w Zwickau i przestawienie jej na produkcję wyłącznie samochodów elektrycznych. A to też kosztowało swoje. 

Volkswagen ID.3 Frankfurt

Największy udział w redukcji ceny miała zmiana układu napędowego.

Diess nie podaje szczegółów, ale może chodzić o to, że w e-Golfie montowano droższe akumulatory starszej generacji. Do tego zamawiano o wiele mniej akumulatorów oraz silników elektrycznych – teraz cena każdego z nich ma szansę spaść dzięki efektowi skali. Volkswagen zapowiedział, że zakup każdego kWh pojemności akumulatora będzie go niebawem kosztował już mniej niż 100 dolarów. W dużym uproszczeniu akumulatory do podstawowego ID.3 będą więc kosztować 4500 euro. Ale żeby tak było, to tych akumulatorów trzeba kupować naprawdę dużo. A to sprawi, że cena elektryków będzie miała szansę na zrównanie się z ceną aut z klasycznymi napędami.

Volkswagen ID.3 Frankfurt

Do tego trzeba doliczyć szereg innych kosztów związanych ze zmianami procesów produkcji, dystrybucji, a także samą popularyzacją wiedzy o samochodach elektrycznych w społeczeństwie.

Jednostkowy koszt produkcji ID.3 w stosunku do e-Golfa to po prostu koszt wyprodukowania jednego egzemplarza. Ale na cały produkt składa się o wiele więcej. I chyba nie ma się co dziwić, że Volkswagen chce na tym zarobić. Po to istnieje. A żeby zarobić, musiał wcześniej sporo włożyć. 

To trochę tak jak z prywatną wizytą u porządnego lekarza.

Czasami trwa kwadrans, a kosztuje kilka dobrych setek. Ale żeby lekarz mógł w ten kwadrans zdiagnozować pacjenta, musiał wcześniej sporo zainwestować. 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać