Testy aut nowych

Jeździłem Volvo XC40 z trzema cylindrami i ręczną skrzynią biegów. I wiecie co? Było fajnie

Testy aut nowych 15.01.2019 130 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 15.01.2019

Jeździłem Volvo XC40 z trzema cylindrami i ręczną skrzynią biegów. I wiecie co? Było fajnie

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski15.01.2019
130 interakcji Dołącz do dyskusji

Spodziewałem się, że po mojej negatywnej recenzji Volvo V60 T6 zadzwoni telefon, i ten telefon nie będzie zadowolony. Sprawy potoczyły się jednak trochę inaczej. Skończyłem z nietypowym modelem Volvo: XC40 z trzema cylindrami i manualną skrzynią biegów. Zapraszam na wrażenia z użytkowania tego auta. 

„Panie Tymonie, trochę nam się dostało” – chłodnym głosem powiedział przedstawiciel szwedzkiej marki – „to teraz pan sobie wybierze z katalogu jakieś Volvo według własnego gustu”. Rzeczywiście, trudno nie zgodzić się, że moje osobiste upodobania miały znaczny wpływ na ocenę ponad 300-konnego V60. Przejrzałem więc ofertę Volvo i mój wzrok padł na małego SUV-a XC40. Nie to, żebym kochał małe SUV-y, ale klienci je kochają, więc uznałem, że jego opis może wzbudzić zainteresowanie. Poza tym jeździłem już i średnim Volvo, i dużym Volvo, więc teraz czas może na jakieś mniejsze. Przy okazji kwestia, do której się jeszcze odniosę: nowoczesne SUV-y i crossovery stały się już tak osobowe, że przestały drażnić tym, czym drażniły 10 lat temu – że kosztowały jak segment wyżej, a jeździły jak taczka.

volvo xc40 test

Pozostało wybrać konfigurację silnika i napędu

Spojrzałem na cennik i z miejsca powiedziałem: o, ten. Wersja T3. Trzy cylindry, przedni napęd, moc 163 KM i ręczna skrzynia biegów – jedyna skrzynia „z łapy” w gamie benzynowego XC40. Dlaczego chciałem wypróbować akurat taki zestaw? Jest kilka powodów. Po pierwsze: jeżdżę głównie po mieście i duży silnik nie jest mi szczególnie potrzebny. Mógłbym w moim Mercedesie W210 mieć benzynowego 1.6 i też by się toczyło. W ruchu miejskim moc i wielkość silnika nie ma znaczenia, natomiast liczy się, żeby zużycie paliwa nie było zbyt duże.

volvo xc40 test

Po drugie – producenci, zwłaszcza ci, z którymi rywalizuje Volvo, odchodzą od manualnych skrzyń biegów. Coraz rzadziej można je znaleźć w ofercie. W pewnym momencie znikną w ogóle. Trzeba więc spróbować, póki jest to możliwe.

Po trzecie zaś – znalazłem, że według cennika Volvo XC40 T3 z bogatym wyposażeniem jest oferowane w podobnej cenie co Mazda CX-5, o której też niedawno pisałem. Za tłustą wersję Inscription płaci się 160 tys. zł, wariant Momentum (testowany) kosztuje 148 600 zł. Volvo jest nieco krótsze niż Mazda, ale te auta mają identyczny rozstaw osi, tj. 270 cm. Są więc porównywalne.

volvo xc40 test
Przednie reflektory LED – standard dla wszystkich wersji.

Na T3 dla dziennikarzy przyszło mi trochę poczekać.

W końcu jednak nadszedł ten śnieżny dzień i udałem się do siedziby Volvo celem odebrania XC40 z trzema cylindrami i biegami przełączanymi ręcznie. Po odgarnięciu śniegu postanowiłem na początek przyjrzeć się wnętrzu. Zająłem więc miejsce z przodu, ustawiłem sobie fotel do jazdy (elektrycznie regulowany – opcja za 3670 zł), a następnie udałem się do tyłu, żeby usiąść samemu za sobą.

Trudno mi jest po tym doświadczeniu znaleźć powód, dla którego ktoś chciałby mieć większy model Volvo. XC40 ma niewiarygodnie dużo miejsca w kabinie. Czterech rosłych typów mogłoby nim jechać na narty i nadal nie czuliby się niekomfortowo. Fotele są wystarczająco duże, a do tego w pakiecie z elektryczną regulacją fotela mamy 4-stopniową regulację lędźwiową (red. Barycki na pewno nie pominąłby tej opcji). Do tego dodajmy wielki bagażnik o pojemności 460 litrów z pakietem Versality Pro (4400 zł) obejmującym bezdotykowe otwieranie klapy bagażnika (elektrycznie sterowanej), genialne automatyczne składanie zagłówków przy kładzeniu oparć tylnej kanapy czy rozkładany uchwyt na zakupy w podłodze bagażnika – i mamy samochód idealny pod względem funkcjonalnym. Dość powiedzieć, że włożyłem do niego z łatwością rower. Kto normalny jeździ na rowerze po śniegu?

Jest nawet koło zapasowe. Tylko tu go nie widać.

Jakościowo też nie sposób mieć zastrzeżenia

Skoro to najtańszy model, może jest przynajmniej gorzej wykończony? Nic z tych rzeczy. Jeździłem nim przy 12-stopniowym mrozie i ani razu nie zaskrzypiał. Ani razu nic nie zaklekotało. Nawet ekran nie działał wolniej, choć byłem nastawiony, że będzie funkcjonował z opóźnieniem. Do szczegółowej regulacji temperatury i nawiewu trzeba oczywiście zdjąć rękawiczkę, ale jeśli chcemy po prostu uzdatnić przednią szybę do jazdy, to przewidziano fizyczny przycisk włączający maksymalny nawiew. Może plastik na kierownicy nie jest tak ładny jak był w S90, ale nic dziwnego – nadal zaliczam go do porządnych. Ponadto dotykowy wyświetlacz centralny nie odbiega właściwie od tego z droższych modeli Volvo.

Przy okazji testu V60 zarzucaliście mi w komentarzach, że niesprawiedliwe jest ganienie tańszego modelu za to, że ma wnętrze od droższego. Coś w tym jest, w sumie dobre rozwiązania warto powielać. XC40 wygląda w środku jak małe XC60 i bardzo małe XC90, ale jako że korzysta z tych samych rozwiązań multimedialnych, nie ma przepastnej różnicy między tymi modelami. Znakomicie oceniam kamerę cofania. Jest o klasę lub dwie lepsza niż choćby w Maździe. Bardzo szerokokątna, z niezwykle ostrym obrazem, a co najlepsze – mimo jeżdżenia w śniegu nie udało mi się ani razu jej zabrudzić. Pakiet Park Assist z kamerą i czujnikami wyceniono na 2580 zł. Można też wybrać droższy wariant z kamerą 360 stopni za 4580 zł. Chyba nie warto.

volvo xc40 test
Dopłata za „skórę”: 5540 zł.

Najważniejsze: jak to jeździ?

EEE TO NIE JEDZIE, skwitują pewnie fani tysięcy koni mechanicznych i naklejek gloryfikujących szybką jazdę. Prawda jest nieco inna, a dokładnie taka, że jeśli jazda miejska przeważa nad autostradową, to nic więcej niż 3-cylindrowy 1.5 nie jest ci potrzebne, a różnicę w cenie między 1.5 a 2.0 lepiej wydać na lepsze wyposażenie. Silniki 3-cylindrowe to już nie są te same klekoty, które znamy z Fabii 1.2 HTP albo z Wartburga 353W. W Volvo trzeba naprawdę się wysilić, żeby zauważyć brak 4 cylindra, a i to raczej zadanie dla osób, które jeżdżą różnymi samochodami i mają skalę porównawczą. Na wolnych obrotach o żadnym dygotaniu nie ma mowy.

volvo xc40 test
Triggered!!!

Przyspieszenie? Nazwałbym je bardzo dobrym. Do 100 km/h XC40 T3 rozpędza się w 9,5 sekundy. Rzeczywiście, występuje pewne turboopóźnienie i silnik istotnie ożywa po przekroczeniu 3000 obr./min, ale jest to mankament niezauważalny w codziennej jeździe. Wskaźnik zmiany biegu i tak podpowiada, żeby włączyć wyższy bieg dużo za wcześnie niż ma to sens. Zresztą wbrew moim obawom silnik okazał się elastyczny i mimo 3 cylindrów oraz małej pojemności chętnie przyspiesza od ok. 1500 obrotów aż do końca skali. Zużycie paliwa, jak to w nowym aucie, jest niezwykle mocno powiązane ze stylem jazdy. Można spalić i 12 l/100 km, ale jeżdżąc delikatnie zejdziemy do 8 l/100 km. Mówię o cyklu miejskim, najdalej byłem tym samochodem w Nowym Dworze Mazowieckim.

volvo xc40 test

A ta manualna skrzynia? Tu mam mieszane uczucia. Przełożenia są rzeczywiście dobrane bardzo sensownie i „szóstka” służy do jazdy z wysokimi prędkościami. W ruchu miejskim nie ma zwykle powodu jej „zapinać”. Dźwignia chodzi dość twardo, z oporem, ale nie przesadnym. Kilka razy bałem się, że zamiast szóstego biegu wrzucę wsteczny, bo układ wygląda jak ten stosowany w Hondach, czyli 1-3-5 u góry, 2-4-6-R u dołu. Na szczęście nie da się wrzucić wstecznego próbując zmienić z „piątki” na „szóstkę”.

Zaletą manualnej skrzyni biegów w XC40 jest brak konieczności wyłączania systemu Start-Stop, ponieważ czas wciskania sprzęgła jest dłuższy niż czas rozruchu. Przy okazji uruchomienie silnika nie powoduje wibracji całego nadwozia, jak to miało miejsce w BMW serii 1, którym jeździłem kilka lat temu (to było autentycznie straszne!). Myślę, że mając na uwadze dopłatę niemal 9000 zł do „automatu” miałbym poważny zgryz w przypadku tego samochodu. Oczywiście ta dopłata rozłożyłaby się na raty leasingowe i pewnie wtedy taka decyzja przyszłaby łatwiej, ale po raz kolejny napiszę: jeżdżąc tylko po mieście pewnie wolałbym przeznaczyć więcej kasy na wyposażenie typu kamera cofania, podgrzewanie foteli itp. Na liście opcji nie ma jednak wyświetlacza przeziernego HUD. smutna_zaba.psd.

volvo xc40 test
Ale te wskaźniki nawet ładne.

Podsumowanie!

XC40 T3 to niecodzienna wersja, z tym nie sposób się nie zgodzić. Klienci wolą większy silnik i „automat”. Ja znalazłem w niej sens jako dobre auto do miasta. Lubię zmieniać biegi, nie przeszkadza mi konieczność naciskania sprzęgła. Zużycie paliwa wypadło tak, jak się spodziewałem. Jednak nie poleciłbym wariantu T3 komuś, kto rzeczywiście będzie jeździł w trasy. To dobre połączenie dla ludzi, którzy niekoniecznie godzą się, żeby samochód robił wszystko za nich i chcą dalej mieć kontrolę nad całością. A co najlepsze, tacy ludzie wciąż istnieją – pewnie dlatego wersja T3 w ogóle występuje w gamie.

Najmniejszy SUV Volvo zachwyca w dwóch kwestiach: przestronności i odczuwalnej jakości wykonania. Nie znalazłem w nim żadnego elementu wykonanego byle jak i na odwal się. Jeśli tak wygląda chińska kontrola jakości, to poproszę jej więcej.

Cieszę się też, że nie miałem najbogatszej wersji Inscription lub R-Design, tylko średnią Momentum doposażoną w kilka pakietów. Wygląda to na sensowniejszy sposób konfiguracji auta, przynajmniej w przypadku, gdy producent oferuje bardzo szerokie możliwości dostosowania danego egzemplarza do upodobań nabywcy. A gdybym miał porównać XC40 z Mazdą CX-5 2.5? Volvo jest bardziej „techniczne”, ma więcej wyświetlaczy i funkcji sterowanych tylko elektronicznie. Volvo żwawiej reaguje na gaz, jest ostrzejsze, z bardziej bezpośrednim układem kierowniczym. Mazda przy nim wydaje się lekko rozleniwiająca, premiująca wręcz spokojną jazdę. Kiedy jeździłem tydzień Mazdą, cieszyłem się na dłuższą przejażdżkę, ale krótsze trochę mnie drażniły, bo gwałtownie rosło mi spalanie. W przypadku Volvo najlepiej czułem się, jeżdżąc nim 5-7 km po mieście, na pocztę, do sklepu i po dzieci do szkoły. Ale kto dziś wozi dzieci do szkoły samochodem? Powinni tego zabronić!

Cena testowanego egzemplarza bez pakietów: 148 600 zł. Z pakietami – ok. 170 000 zł.

Fot. Tomasz Domański

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie