Wiadomości

Volkswagen jednak nie zmienia nazwy na Voltswagen. To był żart na prima aprilis. Boki zrywać, ha ha!

Wiadomości 31.03.2021 34 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 31.03.2021

Volkswagen jednak nie zmienia nazwy na Voltswagen. To był żart na prima aprilis. Boki zrywać, ha ha!

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk31.03.2021
34 interakcje Dołącz do dyskusji

Prawie się nabraliśmy. Volkswagen jednak nie zmienia nazwy na Voltswagen. To żart na prima aprilis, o czym przedstawiciele marki zapewniają w rozmowie z Wall Street Journal.

Amerykański oddział Volkswagena zmienia nazwę na Voltswagen, by podkreślić transformację energetyczną marki. Taki news rozgrzał media motoryzacyjne i okołomotoryzacyjne przedwczoraj. Sprawie nadawała wiarygodności informacja prasowa, która pojawiła się na stronie marki, a następnie… błyskawicznie z niej zniknęła. Serwis CNBC podobno potwierdził to wszystko u niezależnego źródła. Elektryczne modele firmy miały od maja nazywać się po nowemu: czyli nazwę Volkswagen zastępował Voltswagen, podczas gdy w przypadku wozów spalinowych planowano pozostawienie samego znaczka VW, bez rozwijania skrótu.

Od początku pachniało to żartem na pierwszego kwietnia

volkswagen golf opony od traktora
Z cyklu: Volkswagen i odrobina śmiechu. To zabawne, jeśli nie jesteś litewskim policjantem.

Na szczęście red. Barycki opisując sprawę zaznaczył, że całość wydaje mu się dość absurdalna. W skrócie: brzmi jak żart na prima aprilis, ale przecież w dzisiejszych czasach nic nie wiadomo. No, to już wiadomo. To był jednak żart.

Sprawa zrobiła się widocznie za głośna… to znaczy, żart był zbyt dobry, ponieważ przedstawiciel marki wyjaśnił we wtorkowej rozmowie z Wall Street Journal, że to jednak dowcip i element akcji promocyjnej nowego, elektrycznego Voltswagena Volkswagena ID.4.

Sprawa Voltswagen na prima aprilis prowadzi mnie do kilku wniosków

Po pierwsze: szacunek dla Volkswagena za tak dobry dowcip! Nie mogę oczywiście przyznać, że jakaś część mnie faktycznie się nabrała, ale ze wszystkich primaaprilisowych żartów, które śmierdzą wymuszoną śmiesznością na kilometr, ten był naprawdę jednym z lepszych.

Po drugie: szkoda, że wszystko wydało się jeszcze przed pierwszym kwietnia. Zapewne chodziło o pieniądze: to znaczy, inwestorzy, akcjonariusze i inni smutni panowie w garniturach zaczęli być zaniepokojeni i męczyli innych smutnych panów, tym razem z VW, mailami i telefonami z pytaniem To wy tak na serio? Potrzebna była przedwczesna reakcja.

volkswagen arteon shooting brake
Niektórych bawi cena nowego Arteona.

Po trzecie, sam nie wiem, czy podoba mi się tradycja żartów na prima aprilis, czy jednak mnie denerwuje. Z jednej strony szanuję dział marketingu Volkswagena za tak misternie przygotowaną mistyfikację, która ujrzała światło dzienne na kilka dni przed pierwszym kwietnia, by brzmieć bardziej wiarygodnie. Z drugiej, skoro zaczynamy żartować pod koniec marca, to może w ogóle zróbmy z tego całoroczną tradycję? Czytanie newsów i podawanie ich dalej będzie wtedy ryzykowanym sportem, bo nigdy nie będzie wiadomo, co jest na serio, a co niekoniecznie. Właściwie to kto wie, czy nie jest tak i teraz?

Na wszelki wypadek, nie wierzcie w to, co czytacie w najbliższym czasie. Chyba że na Autoblogu, bo my nie bawimy się w żadne prima aprilis. A może jednak?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać