Przegląd rynku / Klasyki

Czy da się jeszcze tanio kupić ładnego Volkswagena Transportera T3? Sprawdzamy

Przegląd rynku / Klasyki 06.02.2019 285 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 06.02.2019

Czy da się jeszcze tanio kupić ładnego Volkswagena Transportera T3? Sprawdzamy

Michał Koziar
Michał Koziar06.02.2019
285 interakcji Dołącz do dyskusji

W tym roku przypada 40. rocznica rozpoczęcia produkcji Volkswagena Transportera T3. Z tej okazji postanowiliśmy się przyjrzeć, czy można go jeszcze kupić w niskiej cenie, czy też stał się już stosunkowo wysoko wycenianym youngtimerem.

W sprawdzeniu sytuacji na rynku jak zawsze pomocny będzie OLX. Zaznaczamy model oraz lata produkcji 1979-1990. Co prawda Syncro powstawały aż do 1992 r., ale to jedna z droższych wersji i jej przyjrzymy się na końcu. Do wyboru mamy 45 ofert. To już samo w sobie brzmi jak youngtimer alert. Załóżmy, że nie szukamy rzadkich wersji i białych kruków, tylko po prostu chcemy kupić ładne T3 w dowolnej opcji. W grę wchodzi wszystko, od Doki, przez zwykłe Transportery i Caravelle po ewentualne Multivany.

volkswagen transporter t3

Odwróć tabelę, zobaczysz paździerze.

Zaczynamy tradycyjnie od samego dołu i najtańszych egzemplarzy. Ceny zaczynają się od 2650 zł za zmęczony, pokryty zaprawkami, ale sprawny egzemplarz z ważnymi opłatami. Idealny do wożenia gruzu. Dalej mamy piękną liczbę 3456 zł za bardzo zużytą wersję z drzwiami odsuwanymi po obu stronach i wolnossącym dieslem 1.6. To bardzo rzadka wersja. To podejrzane, że szoruje po dnie cenowym, nawet pomijając zestawienie informacji o tym, że auto jest sprawne, a kawałek dalej, że dziwnym trafem nie ma ważnego przeglądu. Czyżby kolejno wpisane cyferki były tylko wabikiem, a prawdziwa cena tylko na priv?

Dalej możemy zobaczyć podobnie wycenione wersje Doka wyglądające obrzydliwie już na zdjęciach, z np zderzakami wyglądającymi jakby ich malowanie sponsorował producent farby do ścian. Oczywiście wóz z tradycyjnym zaklęciem w opisie – do poprawek blacharsko lakierniczych. Silnik to według danych 1.6 turbodiesel.

volkswagen transporter t3
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: Otomoto.pl

Przejdźmy do średniej półki.

Ceny do poziomu 10 tys. zł rosną powoli, by powyżej tego pułapu rozpędzić się jak południowoafrykańskie T3 z silnikiem Audi. Górna granica to aż 45 tys. zł. Jest też przypadek ekstremalny wyceniony na 78 kawałków. W okolicach 10 tys. zł nadal nie ma rewelacji, choć ewidentnie nie mamy tu już do czynienia z pojazdami zarżniętymi pracą na budowie. Mimo wszystko półmatowe malowanie w egzemplarzu za 8,5 tys. zł jest dość kontrowersyjną przeróbką.

Nieco wyżej wyceniony, bo kosztujący 10,5 tys. zł egzemplarz zapowiada się już nie najgorzej, jednak wymaga interwencji blacharza, podejrzany jest też brak zdjęć wnętrza kabiny. Trochę droższy Volkswagen T3, w cenie niecałych 13 tys. wydaje się być w niezłym stanie, choć wystrój wnętrza i indiańsko-afrykańskie malunki (lub naklejki) na karoserii są chyba trochę zbyt odważne. Na pewno średnio komponują się z rejestracjami z krainy błota pośniegowego zwanej Polską. Z drugiej strony w pakiecie dostajemy bardzo rasową przyczepkę.

volkswagen transporter t3
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: Otomoto.pl

Szukamy dobrych egzemplarzy.

Teraz popatrzmy na nieco wyższą półkę, skoro średnia jest dość… no, przeciętna. Ceny zaczynają się wznosić jak samolot po starcie. Za niecałe 19 tys. możemy sobie sprawić benzynowe T3 z całą paką części. Ogólnie zakup te-trójki tankowanej z zielonego pistoletu to wyższa szkoła jazdy. Poza tym egzemplarzem dostępne są jeszcze 2 inne za 7 i 15,5 tys. złotych, pozostałe 4 to takie w cenach powyżej 30 tys. Co ciekawe Volkswagen z okolic Węgorzewa podobno wymaga odbudowy, ale i tak wygląda o wiele lepiej niż tańsze samochody, które jakoby mają wymagać tylko poprawek.

Pomińmy ogłoszenie zawierające tylko zdjęcia z wakacji, a nie informacje o pojeździe, a także projekt na zawieszeniu air ride, oczywiście niedokończony. Znajdujemy pierwszy egzemplarz, do którego trudno się przyczepić. Cena już urosła powyżej 25 tys. zł. Na zdjęciach wygląda naprawdę dobrze, model Caravelle, ma też bajer w postaci szyberdachu. Wątpliwości może budzić jedynie fakt, że jest sprowadzany i jeszcze nie przerejestrowany. Niby osoba prywatna… osoba prywatna też ma prawo sprowadzić auto i na nim zarobić. Nie ma w tym nic złego.

volkswagen transporter t3
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: Otomoto.pl

Wnioski: T3 dotyka ogromne rozwarstwienie społeczne, ceny już mocno poszły w górę.

Dalej wskakujemy już na ceny powyżej 30 tys. i kilka wypasionych egzemplarzy, które dedykowane są raczej miłośnikom polującym na daną wersję, a nie zwykłemu człowiekowi, który po prostu chce kupić T3. W ogłoszeniach znalazłem też jedną sztukę z napędem 4×4.

Wygląda na to, że ceny T3 oszalały. Trudno określić, gdzie kończą się samochody do remontu, a zaczynają dobre, nie ma wyraźnych reguł cenowych. Od samego dołu aż do okolic 15-18 tys. zmniejsza się tylko stopień ogólnego zmasakrowania samochodów, ale do wszystkich można mieć jakieś znaczące zastrzeżenia. Naprawdę ładny pośród przejrzanych był tylko wóz za 25 tys zł. Powyżej tej ceny zaczęły się już pojazdy dedykowane miłośnikom, w rzadkich wersjach.

Mamy więc do czynienia z typową sytuacją pojazdów właśnie wchodzących w fazę bycia klasykiem. Brakuje już w Polsce ładnych samochodów w przeciętnych wersjach. Są tylko złachane paździerze do mniejszego lub większego remontu oraz najrzadsze, drogie egzemplarze które już trafiły w ręce kolekcjonerów. Wciąż można kupić T3 w cenie średniego roweru, ale to gatunek na wyginięciu. Będzie to raczej pojazd nie nadający się nawet do remontu.

Tendencja wzrostowa

Ogólna tendencja jednak jest prosta – T3 już wyraźnie podrożały. Nie jest to jeszcze poziom szaleństwa, jakie dotyka T1 i T2 (no może poza pewnym Volkswagenem po Lechu Wałęsie), jednak jeśli chcemy kupić naprawdę dobrą te-trójkę w przeciętnej wersji musimy się nastawić, że nie będzie ani tanio, ani łatwo. Wygląda na to, że 20 tys. zł to nie żart, tylko kwota potrzebna do zakupu T3, które nie będzie zardzewiałe, albo paskudnie skundlone. Jeśli chcemy egzemplarz np. z Westfalią czy inną dość rzadką opcję – trzeba być gotowym na krew, pot i łzy. Oraz wydatek grubo powyżej 30 tys. zł.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie