Wiadomości

Nie ma chętnych na 1,5-rocznego Passata byłego prezydenta Świętochłowic. 60 proc. ceny nowego to niewystarczająca zachęta

Wiadomości 22.01.2019 85 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 22.01.2019

Nie ma chętnych na 1,5-rocznego Passata byłego prezydenta Świętochłowic. 60 proc. ceny nowego to niewystarczająca zachęta

Michał Koziar
Michał Koziar22.01.2019
85 interakcji Dołącz do dyskusji

Jak w Polsce walczy się z marnotrawieniem publicznych pieniędzy? Marnotrawiąc je jeszcze bardziej. Przykładem tego może być sytuacja ze Świętochłowic, gdzie poprzedni prezydent kupił samochód za ponad 200 tys., a nowy po 1,5 roku bez skutku próbuje sprzedać „limuzynę” za około 60 proc. ceny.

Świętochłowice to miasto na prawach powiatu, które nie należy do najbogatszych. W związku z tym tamtejszą społeczność oburzył zakup nowego Passata w najwyższej wersji wyposażenia za kwotę około 200 tys. zł jako służbowego samochodu dla ówczesnego prezydenta Dawida Kostempskiego. Nie był to też zakup konieczny, bo na stanie wciąż była sześcioletnia, sprawna Honda Accord.

Jego konkurent, Daniel Beger, wykorzystał Passata na wypasie w swojej kampanii prezydenckiej i obiecał go sprzedać, jeśli wygra. Udało się zdobyć stołek, ale ze sprzedażą Passata jest gorzej, niż przewidywano.

Czy kogoś zainteresuje bogato wyposażone auto byłego prezydenta?

2-litrowy silnik TSI o mocy 280 koni, 7-stopniowa skrzynia DSG, 4Motion i oczywiście Highline z kilkoma dodatkowymi opcjami. Jak tłumaczył były prezydent, to miało pozwolić godnie reprezentować urząd. Nie wiem w jaki sposób drogi napęd na cztery koła wraz z najmocniejszym silnikiem wpływają na postrzeganie prezydenta jednego z biedniejszych miast-powiatów, ale za to taki zestaw gwarantuje słoną dopłatę.

Nowy prezydent stara się teraz sprzedać zarejestrowany w maju 2017 r. pojazd. Przebieg to ponad 60 tys. km. Pierwszy przetarg, z ceną wywoławczą wynoszącą 139 tys. spotkał się z zerowym zainteresowaniem, podobnie kolejny, zakończony wczoraj, pomimo obniżenia żądanej kwoty do 125 tys.

Nikt nie chce wypasionego Passata za 125 tys. złotych.

Prezydent jest zdziwiony, dlaczego nikt nie chce bardzo dobrze wyposażonego i lubianego auta za około 60 proc. ceny nowego. My jednak uważamy, że to żadne zaskoczenie.

Przede wszystkim w przypadku przetargu trzeba zapłacić całą kwotę za jednym razem. Tymczasem wystarczy pójść do salonu, samemu skonfigurować sobie auto i wyjechać pachnącym nowością samochodem z salonu wpłacając mały ułamek ceny wywoławczej z przetargu. Resztę można rozłożyć na raty. Prawie nikt nie kupuje już nowych wozów za gotówkę, a Passat ze Świętochłowic jest droższy choćby od nieźle skompletowanych egzemplarzy demonstracyjnych oferowanych przez dilerów. Po co więc wykładać 125 tysięcy na samochód z 60 tys. przebiegu, kiedy można nowy podobny wziąć np. w leasing?

Ewentualnie wybrać jeszcze trochę lepiej wyposażony egzemplarz z wyprzedaży rocznika 2018 i rozłożyć go na raty, które nie będą takim obciążeniem dla budżetu jak jednorazowy wydatek przekraczający setkę. Może nie będzie to akurat 653 zł miesięcznie, ale nadal łatwiej sfinansować auto w ten sposób. Niektórzy mogą też uznać, że lista wyposażenia prezydenckiego Volkswagena jest zbyt długa. To puryści, ale faktycznie jak na auto tej klasy liczba dodatków może przytłoczyć. Ktoś mógłby powiedzieć, że to przerost formy nad treścią.

Sytuacja patowa.

Prezydent Beger jest teraz w kropce. Czego by nie zrobił, spełniając obietnice wyborcze popisze się marnotrawieniem publicznych pieniędzy. Już obecna cena to przerażający spadek wartości jak na 1,5 roku – około 40 proc. Oczywiście, wpływ na to ma przebieg i rozliczenie gotówkowe jako jedyne możliwe. Mimo to, dalsza obniżka będzie już rażącą niegospodarnością – sprzedać prawie nowe auto ze stratą bliską 100 tys., by kupić kolejne, które za chwilę również straci na wartości.

Gdyby nawet trafił się teraz chętny za jeszcze trochę obniżoną cenę – przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych z kasy miasta zostanie wyrzucone w błoto. Passat może też czekać w nieskończoność na klienta wystawiony za obecną kwotę. Beger niestety w czasie kampanii obiecał, że nie będzie nim jeździł. Pozostanie wtedy zgnić go i doprowadzić do jeszcze większych strat.

Prezydent powinien złamać obietnice i po prostu jeździć.

Jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaprzestać prób sprzedaży auta i jeździć nim aż do terminalnego zużycia. Skoro pieniądze zostały już wydane i nie ma szans na korzystną sprzedaż, to niech chociaż zostaną spożytkowane.

W przypadku samochodu jedyny sposób poprawnego wykorzystania zainwestowanych biletów NBP to jeżdżenie nim aż odpadną koła. Do tego to urządzenie służy. Taka jest nasza porada dla prezydenta Begera. Niech Pan sobie da spokój ze sprzedażą i po prostu jeździ tym Volkswagenem. W innym wypadku jeszcze bardziej Pan zaszkodzi budżetowi miasta.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać