Przegląd rynku

Tani Volkswagen Passat kontra reszta świata. Kto daje więcej za 100 000 zł?

Przegląd rynku 16.08.2019 213 interakcje
Piotr Barycki
Piotr Barycki 16.08.2019

Tani Volkswagen Passat kontra reszta świata. Kto daje więcej za 100 000 zł?

Piotr Barycki
Piotr Barycki16.08.2019
213 interakcje Dołącz do dyskusji

Ok, nie za równe 100 000 zł, a za 106 780 zł. Bo tyle właśnie kosztuje sensowny Volkswagen Passat po liftingu. Zobaczmy, co odpowie na to konkurencja.

Skąd wyszła akurat tak precyzyjnie wyliczona kwota? Już tłumaczę.

Volkswagen Passat Essence – jak skonfigurowaliśmy go do porównania?

Wybrany został oczywiście wariant najtańszy, Essence, z najsłabszym silnikiem 1.5 TSI i manualną skrzynią biegów. Cena? 99 990 zł. Wyposażenia podstawowego wymieniać nie będę, bo zrobiłem to już jakiś czas temu.

Oczywiście uzupełniamy go o pakiet Premium, dzięki czemu uzyskujemy nie tylko masę brakującego wyposażenia, ale też prawo do mówienia, że mamy Passata Essence Premium. Albo Premium Essence.

Do tego jeszcze Pakiet Zimowy 1 (m.in. podgrzewane fotele), App Connect (szanujmy się, to tylko 990 zł) i najdroższy dodatek – dostęp bezkluczykowy i bezkluczykowe uruchamianie pojazdu (2490 zł). Jeśli ktoś uznaje to za zbędny gadżet – może sobie odliczyć. Sam w życiu nie zrezygnowałbym dobrowolnie z tego udogodnienia, nawet jeśli kosztowałoby dwa razy więcej.

I to wszystko daje nam w sumie 106 780 zł. Całą resztę dodatków ignorujemy, zostając m.in. z 16-calowymi felgami stalowymi. Tak, można za 1760 zł dokupić 16-calowe obręcze aluminiowe, ale po co? Po pierwsze – stalowe felgi mogą wytrzymać dłużej na polskich drogach bez zniszczenia, a prostowanie będzie dla nas jedynie jakimś obcym hasłem. Do tego to tylko Passat i to goławy – nawet postawienie go na 20-calowych felgach tego nie zmieni. No i wreszcie – to tylko Passat. Nie obróci na ulicy żadnej głowy.

Czego jeszcze nie zaznaczamy? I to jest dość istotne. Nie zaznaczamy… rabatu. Tak, Volkswagen już w konfiguratorze daje rabat w wysokości 9000 zł, co powodowałoby, że nasz (naprawdę sensowny!) Passat spadłby wyraźnie poniżej poziomu 100 000 zł. Ale nie robimy tego, bo w prawie każdym salonie innego producenta też dostaniemy rabat. Byłoby trochę nie fair.

A żeby nie było, że posługuję się wyłącznie cenami brutto, za które nie kupuje się nowych samochodów, dla producentów, którzy dają taką opcję, będę dodawał też ratę leasingu (albo raczej najmu) przy następujących parametrach:

  • okres najmu: 3 lata
  • wpłata własna: 10 proc.
  • wykup: obojętny, byle jak największy
  • roczny limit przebiegu: 20 000 km (w końcu bierzemy TSI, nie TDI)
  • ubezpieczenie nie jest brane pod uwagę, tak samo jak inne koszty (duże uproszczenie, ale jakoś trzeba)

Jeśli któryś producent nie udostępnia odpowiedniego kalkulatora albo jest on trudny do znalezienia – jego pech.

W przypadku Passata za wspomnianą kwotę, dla zadanych parametrów miesięczna rata netto będzie wynosić 1213 zł (kalkulacja według kalkulatora dla modelu przedliftingowego, ale raczej wiele to nie zmienia).

To teraz czas na resztę.

Uwaga: zdjęcia poglądowe! 

Skoda Superb

Niestety, nad czym załamie ręce wielu komentatorów, mogę na listę wepchnąć tylko jeden dodatkowy model grupy VAG. Niech więc przynajmniej będzie na pierwszym miejscu!

Z Superbem jest jeden problem – już na start jest droższy od Passata, kosztując 100 150 zł.

Silnik? Oczywiście ten sam, czyli 1.5 TSI 150 KM, połączony z manualną skrzynią biegów. Wyposażenie? Podstawowe, czyli Active, w którego skład wchodzi m.in.:

  • tempomat
  • bezkluczykowe uruchamianie silnika
  • Smart Link+
  • reflektory LED
  • automatyczna klimatyzacja dwustrefowa
  • Radio Bolero z SD, USB
  • kierownica pokryta skórą, wielofunkcyjna
  • felgi stalowe 16″
  • Bluetooth
  • elektrycznie składane, podgrzewane, automatycznie ściemniające się lusterka boczne
  • czujniki parkowania z tyłu

Różnice w wyposażeniu są więc raczej kosmetyczne. Passat ma trójstrefową klimatyzację, ale za to elektrycznie składane lusterka wymagają dopłaty. Superb ma też w standardzie łączność ze smartfonem, ale nie ma czujników parkowania z przodu (w Passacie – pakiet Premium).

Wciąż zostaje nam jednak ok. 5 tys. zł do wydania. Gdybym zamawiał auto dla siebie, dołożyłbym czujniki parkowania z przodu (1400 zł), adaptacyjny tempomat (3100 zł), podgrzewane fotele przednie (1100 zł), podparcie lędźwiowe dla kierowcy i pasażera (350 zł – skandal, że trzeba za to dopłacić w tym segmencie) i podgrzewaną kierownicę (600 zł). Czyli mamy zestaw pod niektórymi względami bogatszy od Passata.

Kończymy ze 106 650 zł na liczniku. I żeby było ciekawiej, miesięczna rata dla parametrów identycznych z założonymi, wynosi wyraźnie mniej, bo 1066 zł miesięcznie netto.

Passat czy Superb? Kwestia tego, na co dostaniemy lepszy rabat i lepsze finansowanie.

Ford Mondeo

2019 Ford Mondeo lifting

Ford Mondeo również niedawno przeszedł lifting (i też nie jest on zbyt wielki), a jego cena zaczyna się od… 109 320 zł. Za tę kwotę dostaniemy wersję Trend z silnikiem benzynowym 1.5 EcoBoost o mocy 165 KM, łączony oczywiście z manualną przekładnią.

Jako że wyczerpaliśmy już na starcie limit kwotowy, zerknijmy na to, co dostaniemy w wyposażeniu standardowym:

  • radioodtwarzacz z 8-calowym ekranem dotykowym i Apple CarPlay + Android Auto
  • 4,2-calowy kolorowy wyświetlacz miedzy zegarami
  • przednie fotele z regulacją podparcia odcinka lędźwiowego
  • automatycznie przyciemniające się lusterko wsteczne
  • klimatyzację automatyczną dwustrefową
  • kierownicę wykończoną skórą
  • 16-calowe felgi aluminiowe (czyli da się)
  • czujniki parkowania z przodu i z tyłu
  • kamera cofania
  • wycieraczki z czujnikiem deszczu
  • podgrzewana przednia szyba i dysze spryskiwaczy
  • podgrzewane i sterowane elektrycznie lusterka boczne
  • Bluetooth

Czyli mamy kilka elementów, których w Passacie brakuje – chociażby kamerę cofania czy kolorowy ekran między zegarami. Z drugiej strony Ford każe sobie dopłacić za światła do jazdy dziennej LED (standardowe światła to – uwaga – halogeny), za podgrzewanie foteli trzeba zapłacić 2000 zł (ale za to mamy też podgrzewaną tylną kanapę!), tempomat jest w pakiecie (z nawigacją i systemem parkowania za 6700 zł!!!), bezkluczykowość też wymaga wykupienia drogiego pakietu (5000 zł).

Nieładnie. Niby sporo problemów rozwiązuje wersja Edition, ale ona kosztuje już 120 000 zł…

Niestety nie udało mi się znaleźć kalkulatora leasingu dla Forda. W każdym razie z pasującą do naszego przykładu usługą Ford Multiopcje.

Opel Insignia

Za bazową Insignię Enjoy z silnikiem 1.5 Turbo 140 KM trzeba zapłacić ok. 102 000 zł, ale za 109 750 zł, czyli tuż ponad naszym limitem, jest wersja Innovation, więc sięgamy właśnie po nią.

Na co możemy liczyć? Między innymi na:

  • elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne
  • kierownicę pokrytą skórą, multifunkcyjną
  • klimatyzację dwustrefową
  • 7-calowy ekran dotykowy z Apple CarPlay i Android Auto
  • czujnik światła
  • czujnik deszczu
  • samoprzyciemniające się lusterko wewnętrzne
  • 17-calowe felgi aluminiowe (brawo)
  • światła dzienne LED
  • tapicerka materiałowa łączona ze sztuczną skórą
  • fotel kierowcy AGT z 8-kierunkową regulacją i 4-kierunkową regulacją podparcia lędźwiowego
  • oświetlenie ambiente
  • tempomat

Za chociażby podgrzewane fotele trzeba niestety dopłacić, podobnie jak za reflektory LED-owe, a nie bardzo mamy już z czego. Zostańmy więc przy tym, co mamy, tym bardziej, że jest naprawdę dobrze.

Niestety na stronie Opla również nie sposób odnaleźć kalkulator leasingowy.

Renault Talisman

Renault Talisman 1.8 TCe test

Tu może od razu napiszę – na stronie Renault również nie sposób wyliczyć raty miesięcznej dla naszych założeń. Jest tylko leasing 101 proc.

Talisman Limited z silnikiem TCe 160 i automatyczną, dwusprzęgłową przekładnią EDC (brawo!) na start kosztuje nas 108 900 zł w wersji Limited, czyli konfigurację skończyliśmy przed dodaniem jakiejkolwiek opcji. W standardzie mamy natomiast:

  • przyciemniane tylne szyby
  • system multimedialny z ekranem dotykowym 7″
  • nawigację z mapą Europy
  • cyfrowe zegary (7″)
  • fotele przednie z funkcją regulacji podparcia lędźwiowego
  • fotel kierowcy z masażem
  • karta Renault Hands Free
  • automatyczna klimatyzacja
  • skórzana kierownica
  • światła LED do jazdy dziennej
  • Bluetooth

Szkoda, że nie zdecydowano się trochę rozbudować tego pakietu, chociaż i tak jest zdecydowanie przyzwoity, szczególnie biorąc pod uwagę, ze Renault dorzuca nawigację, za którą przeważnie trzeba dopłacać tysiące złotych. Choć z drugiej strony – komu dziś potrzebna nawigacja?

Gdybym sam przymierzał się do Talismana pewnie raczej celowałbym w wersję Intes (117 000 zł), gdzie dostajemy już chociażby w pełni LED-owe reflektory.

Mazda 6

Tak, tutaj szczegóły leasingu też po złożeniu odpowiedniego wniosku.

Jeśli natomiast chodzi o samą Mazdę 6, to cenowo zaczyna się od 103 900 zł. W tej cenie dostaniemy silnik Skyactiv-G 145 KM i przekładnię manualną, a także:

  • 17-calowe obręcze aluminiowe
  • kolorowy wyświetlacz przezierny (HUD)
  • reflektory LED
  • system multimedialny z ekranem 8″
  • system monitorowania martwego pola
  • asystenta pasa ruchu
  • aktywny tempomat
  • czujnik deszczu i zmierzchu
  • Bluetooth
  • kierownicę wielofunkcyjną obszytą skórą
  • fotel kierowcy z regulacją podparcia lędźwiowego
  • dwustrefową klimatyzację
  • sterowane elektrycznie, składane i podgrzewane lusterka boczne
  • przyciemniane szyby

I obok takiej oferty zdecydowanie trudno przejść obojętnie. Szkoda tylko, że Mazda tak strasznie ogranicza personalizację w obrębie danej wersji wyposażenia. Nawet dodanie podgrzewanych foteli wiąże się z przeskoczeniem na wersję droższą o 11 000 zł!

I na wszelki wypadek…

… wyjaśnienie, dlaczego nie ma niektórych modeli.

  • Peugeot 508 – bo zaczyna się od 124 900 zł w wersji ze 130-konnym dieslem, a nasz limit to ok. 107 000 zł i można go nagiąć tylko dla czegoś wybitnie ciekawego
  • Hyundai i40 – bo ma już 8 lat, dajmy mu odejść w spokoju
  • Kia Optima – bo to model, którego produkcję już właściwie zarzucono. Bez wątpienia jest ciekawą propozycją, ale raczej w kategorii „leć i kup co jest”
  • Kia Stinger – niestety zdecydowanie wykracza poza budżet, choć jest świetną alternatywą dla np. droższego Passata czy Superba
  • Alfa Romeo Giulia – bardzo walczyłem sam ze sobą, żeby umieścić ją w tym zestawieniu, bo za ok. 123 000 zł mamy sedana z włoskim rodowodem, 200-konnym silnikiem, napędem na tył i automatyczną przekładnią, ale wtedy…
  • na listę powinien trafić i Mercedes klasy A sedan (zawsze jakaś opcja) albo nawet Mercedes klasy C (124 300 zł). W sumie ta druga opcja, w wydaniu Business Edition, może być nawet ciekawą alternatywą dla taniego Passata. Z tego co widziałem, można kupić taką klasę C już za ok. 116 000 zł
  • wszystko pozostałe z segmentu premium lub premium-trochę-aspirujące – bo jest po prostu za drogie.

A wy co wybralibyście zamiast Passata w tej kwocie? A może jednak byłby to właśnie Passat?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie