Wiadomości

„Przyszłość modeli R musi być elektryczna” – mówi członek zarządu VW. Czy pojawi się ID.3 R?

Wiadomości 19.05.2020 100 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 19.05.2020

„Przyszłość modeli R musi być elektryczna” – mówi członek zarządu VW. Czy pojawi się ID.3 R?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk19.05.2020
100 interakcji Dołącz do dyskusji

Jürgen Stackmann z zarządu Volkswagena w rozmowie z „Top Gear” zaznaczył, że możemy się spodziewać elektrycznych modeli z literką R. Jego kolega dodał, że najpierw inżynierowie muszą wymyślić, jak dodać im charakteru.

Na hasło „Volkswagen R”, klienci najczęściej nadal myślą o Golfie. Ale gama modeli z dwudziestą trzecią literą alfabetu polskiego w nazwie (specjalnie sprawdzałem!), coraz mocniej się poszerza. Mamy już T-Roca R, wkrótce pojawią się też Tiguan i Touareg z tym znaczkiem.

Pora na pierwsze elektryczne R.

O tym, że elektryczne modele Volkswagena również doczekają się mocnych wersji, mówi się od dawna. Marka z Wolfsburga robi zresztą podchody do „elektrycznego sportu”, np. prezentując prototyp ID.R.

Teraz te pogłoski potwierdził Jürgen Stackmann z zarządu firmy. W rozmowie z Top Gear przyznał, że można spodziewać się bezemisyjnego Volkswagena R.

Czy będzie to Volkswagen ID.3 R?

Volkswagen ID.3 stylistyka

Tego jeszcze oficjalnie nie potwierdzono, ale prawdopodobnie tak. Wspomniał o tym z kolei Jost Capito, dyrektor działu Volkswagen R, w rozmowie z Motor Trend. „Tegoroczny debiut ID.3 to doskonała okazja dla nas, żebyśmy stworzyli elektryczny model R. Ale najpierw musimy zrozumieć, co w przypadku elektrycznego auta sportowego oznaczają emocje” – mówił.

W dalszej części rozmowy wspomniał, że zapewnienie w takim samochodzie imponującego przyspieszenia od zera do 100 km/h jest „całkiem łatwe”. Ale dodał, że „samochody elektryczne powinny mieć więcej charakteru”, a nie tylko czarować wciskaniem w fotel.

Co to może oznaczać?

Prawdopodobnie to, że elektryczny Volkswagen ID.3 R będzie musiał imponować prowadzeniem. Podobno już „zwykły” egzemplarz ma jeździć przyjemnie, ze względu na nisko położony środek ciężkości. „Erka” powinna być jeszcze zwinniejsza.

Ja spodziewałbym się jeszcze jednego sposobu na dodanie „elektrykom” charakteru. Mowa o zapewnieniu odpowiedniej ścieżki dźwiękowej. Wątpię, by Volkswagen chciał bawić się w podkładanie odgłosu V8 czy V6. Postawiłbym raczej na coś w stylu rozwiązania z Porsche Taycana. Tam w czasie jazdy można włączyć dźwięki brzmiące dość kosmicznie, w stylu Gwiezdnych Wojen. Miłe dla ucha, dość mało pretensjonalne i interesujące.

Z szybkimi autami elektrycznymi jest jednak pewien problem: ostra jazda oznacza drastyczny spadek zasięgu. Czy „Erki” będą miały większe akumulatory? Jeśli tak, czy to nie wpłynie na ich prowadzenie? Chętnie się o tym przekonam.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać