Ciekawostki

Volkswagen Gran Lavida Plus, czyli chińskie kombinacje

Ciekawostki 17.04.2018 12 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 17.04.2018

Volkswagen Gran Lavida Plus, czyli chińskie kombinacje

Piotr Barycki
Piotr Barycki17.04.2018
12 interakcji Dołącz do dyskusji

Prosta zagadka: stosunkowo niewielki, ale praktyczny, miejski samochód osobowy z logo Volkswagena na grillu i małymi silnikami benzynowymi pod maską. Golf? Jetta? Nic z tego. To Lavida. Która zresztą doczekała się nowej odsłony.

I to odsłony, która mogłaby całkiem dobrze sprzedawać się nawet w Polsce.

Lavida… co?

Jeśli na dźwięk nazwy nieznanego modelu Volkswagena wasze myśli od razu kierują się w stronę rynku chińskiego, to przeczucie was nie myli. Ten model jest i – przynajmniej na razie – będzie oferowany wyłącznie w tym jednym kraju. Kraju pełnym niespotykanych u nas samochodów z logo VW.

Czym jednak dokładnie jest Lavida? W największym uproszczeniu – kompaktowym (jak na warunki chińskie) sedanem lub, w odmianie Gran (ale Gran Lavida, a nie Lavida Gran), dużo bardziej praktycznym kombi. Produkowany jest nie tyle przez Volkswagena, co przez spółkę SAIC Volkswagen, w której Niemcy mają 50 proc. udziałów.

Foto: http://cartechnic.ru

Pierwsza generacja, wprowadzona na rynek w 2008 r., wykorzystywała przedłużoną płytę podłogową m.in. Volkswagena Bory czy Skody Octavii pierwszej generacji i była niezbyt pięknym sedanem. Od europejskich odpowiedników różniła się m.in. długością – Jetta z tamtych lat była od Lavidy krótsza o około 6 cm.

Pod maską mogły zagościć początkowo dwa wolnossące silniki benzynowe – 1.6 16V (105 KM, łączony z 5-biegową skrzynią manualną lub 6-biegowym automatem) oraz mocniejsze 2.0 (120 KM, te same skrzynie biegów). Rok po premierze do oferty dołączył doładowany silnik 1.4 TSI (129 KM), oferowany z 7-biegową skrzynią DSG.

Foto: http://cartechnic.ru

Lavida miała dwie główne zalety. Po pierwsze – była stosunkowo tania. Po drugie – była sedanem, co w Chinach w tamtych czasach było po prostu w modzie (dziś wygryzają je SUV-y). Do tego stopnia, że Lavida stała się jednym z najlepiej sprzedających się aut na tamtejszym rynku.

Taka sytuacja utrzymała się zresztą do dzisiaj – sam Volkswagen przyznaje, że wzrosty w Chinach zawdzięcza nie tylko Teramontowi, ale i właśnie Lavidzie.

Z tym, że niekoniecznie Lavidzie w jej pierwotnej formie.

W 2012 roku zaprezentowano bowiem nową generację (zaledwie 4 lata po pierwszej!). Nie zmieniła się płyta podłogowa, nie zmieniły się też przesadnie wymiary. Niemal bez zmian pozostała także paleta silnikowa, z której usunięto jedynie benzynowe 2.0.

Co więc uległo zmianie? Przede wszystkim wygląd. O ile poprzednia Lavida nie przypominała niczego z oferty Volkswagena, o tyle jej druga odsłona przypominała już mocno uproszczoną, europejską Jettę VI.

Rok po prezentacji sedana pokazano także wersję kombi, choć lepszym określeniem byłby raczej hatchback. Gran Lavida jest bowiem zauważalnie krótsza od zwykłej Lavidy – na długość mierzy sobie 4,45 m, zamiast 4,6 m. Czyli sytuacja znana raczej z Golfa i Jetty, niż np. Passata.

Na plus Gran Lavidy, poza praktycznością, przemawia na pewno wygląd. Bliżej tu do Audi A3, niż do Jetty czy Golfa.

Obecnie nowa Lavida oferowana jest w trzech odmianach. Jako sedan, czyli po prostu Nowa Lavida, jako hatchback, czyli Gran Lavida, a także w wersji uterenowionej, jako Cross Lavida.

Według informacji Forbesa, mimo braku prestiżowego nadwozia, również i Gran Lavida sprzedaje się dobrze, szczególnie w mniejszych miastach. Nieco gorzej może iść wersji Cross, ale ta jest wyraźnie droższa od odmiany bazowej, od której nie różni się zbyt wyraźnie.

Tak, jest nowa Lavida. Ale jest i… nowsza Lavida.

I o ile obok tych poprzednich można przejść względnie obojętnie, o tyle zaprezentowaną właśnie generację niektórzy pewnie chcieliby zobaczyć w Polsce.

Lavida Plus, czyli TA nowa Lavida. Ładna.

Zacznijmy od nazwy. Nowa-nowa Lavida to Lavida Plus i będzie sprzedawana równolegle z dotychczasowymi modelami. Przy czym oznaczenie na klapie bagażnika nie uwzględnia Plusa – znajdziemy tam po prostu „Lavida”.

Lavida Plus wskoczyła na nową platformę MQB i jest wyraźnie większa od ostatniego wydania (prawie 4,7 m długości), więc jest niewiele mniejsza od sprzedawanego aktualnie Passata. Do tego – przynajmniej z zewnątrz – wygląda nawet jeśli nie lepiej, to co najmniej ciekawiej – chociażby z tyłu. Ot, taka hybryda Passata i Arteona, z domieszką chińskiej szkoły wzornictwa. Porównania do dość klockowatego poprzednika nie ma żadnego.

Pod maskę może trafić jeden z trzech silników – 1.2, 1.4 i 1.5 – wszystkie oczywiście z rodziny TSI, przy czym najmocniejszy ma niecałe 150 KM i sprint do 100 km/h zajmuje mu 8,3 s. Do wyboru są 5-biegowe przekładnie manualne albo 6-stopniowe automatyczne.

Silnik 1.6 nie trafił do III generacji Lavidy.

Będzie jednak wciąż oferowany w dwójce. Co dziwne, dla Gran Lavidy jest to bazowy silnik, natomiast dla bardziej prestiżowej Lavidy po ten sam silnik trzeba się schylić do osobnej odmiany Classic. Cóż.

Lavida Classic – wciąż można kupić z 1.6 16V! Nie mylić z Nową Lavidą, w której nie ma 1.6 16V. I z nową-nową Lavidą, czyli Lavidą Plus.

Wnętrze Plusa nie powala może wzornictwem (nawet lokalni recenzenci narzekają na miejscami lekką tandetę), ale wyposażenie jest już całkiem sensowne – na liście są m.in. światła LED (w tym i z tyłu), 8-calowy ekran z Android Auto i CarPlay, a także pakiet systemów bezpieczeństwa i adaptacyjny tempomat.

Czas sedanów jednak w Polsce przeminął już dawno – przynajmniej tych mniejszych i z niższych półek cenowych. Dlatego o wiele ciekawszym modelem dla polskich klientów byłaby Gran Lavida Plus – która na swoją oficjalną premierę wciąż czeka.

Serwis CarNewsChina miał już jednak okazję zapoznać się z tym modelem. Podobnie jak Lavida Plus, również Gran Lavida Plus urosła w porównaniu z poprzednim modelem (4,51 m zamiast 4,45 m) i jest dużo, dużo ładniejsza niż kiedykolwiek. Z profilu wygląda wprawdzie jak miks A3, Rapida i Fabii, ale daje to zaskakująco przyjemny dla oka efekt.

Plus będzie też od chociażby A3 zauważalnie tańszy. CNC sugeruje, że ceny za nową generację mogą wzrosnąć do równowartości około 67 tys. zł. A3 oznacza wydatek rzędu co najmniej 103 tys. zł. Gigantyczna różnica.

Czy Lavida i Gran Lavida przyjęłyby się w Polsce?

Lavida teoretycznie miałaby jakieś szanse. Kosztuje stosunkowo niewiele (według szacunków – równowartość ok. 64 tys. zł) i wygląda dobrze, ale sedanów z tej półki raczej już w naszym kraju przeminął.Natomiast Gran Lavida to inna bajka. Też jest tani, też wygląda dobrze (choć nie porywa), a przy okazji jest na tyle praktyczny, że spokojnie można byłoby wybrać go jako podstawowe auto rodzinne w większości przypadków.

Do absolutnego ideału brakowałoby tylko jednego – zachowania w ofercie 1.6-litrowego silnika z Golfa IV. Idę o zakład, że na każdym forum, gdzie padłoby pytanie o to, jaki kupić nowy, praktyczny i względnie tani samochód, z silnikiem, który nie będzie wymagał kosztownych napraw, odpowiedzią byłoby właśnie: Gran Lavida 1.6.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie