Ciekawostki

Wietnamski SUV firmy VinFast pokazany w Paryżu. Wygląda jak… wszystkie SUV-y świata

Ciekawostki 03.10.2018 95 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 03.10.2018

Wietnamski SUV firmy VinFast pokazany w Paryżu. Wygląda jak… wszystkie SUV-y świata

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk03.10.2018
95 interakcji Dołącz do dyskusji

SUV-owe szaleństwo nabiera rozpędu. Niemal każdy producent z niemal każdego kraju chce teraz tworzyć takie samochody. Zobaczcie modele z Wietnamu, Nigerii, Indii i Chin.

O samochodzie firmy VinFast już wspominaliśmy. Teraz jest jednak niezła okazja, by zrobić to ponownie, ponieważ został on pokazany podczas salonu samochodowego w Paryżu.

Dokładniej, wietnamska firma przedstawiła aż dwa modele. Pierwszy z nich nosi subtelną i dźwięczną nazwę LUX A2.0 Sedan, a drugi – LUX SA2.0 SUV. Tym razem skupimy się na tym ostatnim. Jest on bowiem przedstawicielem niezwykle szybko rosnącego segmentu, który wkrótce… opanuje drogi całego świata.

Z zewnątrz VinFast wygląda, jak wszystkie SUV-y świata.

VinFast Wietnam

Coraz mocniej podejrzewam, że w działach projektowania różnych firm stoi genialna maszyna. Działa w następujący sposób: wrzuca się do niej katalog „SUV-y świata” (na pewno taki jest), po kolei, po jednej kartce. Włącza się maszynę, w jej wielkim bębnie wszystko wiruje, aż w końcu daje piknięciem znak, że to już koniec. Ze specjalnej szufladki wyjeżdżają gotowe szkice nowego modelu. Ma w sobie pomieszane elementy wszystkich innych SUV-ów.

Dlatego w przypadku VinFasta przód może kojarzyć się z Maserati Levante albo z Hyundaiem Santa Fe. Bok – z kilkoma różnymi wozami, np. z nowym SsangYongiem Rextonem, a nawet z Volvo czy BMW X3. Tył – z SUV-ami Lincolna. A kokpit ze wszystkimi nowymi autami świata, od BMW (nawiewy, listwy ozdobne i kierownica) po Volvo (ogólny rysunek konsoli środkowej).

VinFast

Pod maską: tradycyjne dwa litry turbo.

VinFast

Już niedługo będzie zapewne tak, że najdroższe SUV-y będą miały silniki 3.0 V6 z różną liczbą turbosprężarek, a niemal wszystkie pozostałe – po prostu silnik 2.0 turbo. VinFast należy do tej drugiej grupy. To kawał samochodu (4940 mm długości), ale akurat 231 KM powinno zapewnić przyzwoite wrażenia z jazdy. Od 0 do 100 km/h w 8,9 lub 9,1 s. Wyniki różnią się w zależności od typu napędu. Co ciekawe, wersja z napędem na tył jest szybsza od tej, która ma napędzane obie osie.

To nie jest jedyny SUV z egzotycznego kraju.

Wietnam nie kojarzy nam się ani trochę z motoryzacją. Ale może za sprawą marki VinFast zacznie? Przekonamy się. Ale póki co – zapraszam na małą podróż do krainy dziwnych, nieznanych SUV-ów.

Na początku nie oddalamy się zbytnio od Wietnamu. Lecimy do Chin. Lista tamtejszych marek samochodowych jest chyba jeszcze dłuższa niż chińska książka telefoniczna, dlatego nie trzeba długo szukać, by znaleźć coś ciekawego.

Oto Kawei W1.

kawei-w1

Jeśli podchodzimy do Kaweia W1 od tyłu, trudno jest go nie pomylić z pierwszą Kią Sorento. Wyglądają identycznie i mają niemal takie same wymiary zewnętrzne. Z kolei przód tego samochodu może przypominać Forda F150. Pomimo dość staroświeckiego wyglądu nadwozia, jest to świeży model: zadebiutował w 2014 roku. W1 początkowo napędzały archaiczne, wolnossące silniki Mitsubishi o pojemności 2.0 lub 2.4. Obecnie robi to albo silnik 2.0 turbo (także konstrukcji Mitsubishi) o mocy 190 KM albo silnik elektryczny z baterią 48 kWh, pozwalający na przejechanie 250 km na jednym ładowaniu i osiągnięcie 130 km/h. Bardzo ciekawa konstrukcja. Ale pora już opuścić Chiny i polecieć do drugiego najludniejszego kraju świata. W Indiach czeka na nas…

Mahindra KUV100 NXT.

Jeśli ktoś spyta mnie o moją pracę marzeń, bez wahania odpowiem, że jest to posada w dziale wymyślania nazw w jakimś chińskim lub indyjskim przedsiębiorstwie samochodowym.

KUV100 NXT to mniejszy samochód od Kaweia. Mierzy 3700 mm, czyli mniej więcej tyle, co np. aktualny Hyundai i10. Ma tylną klamkę ukrytą w słupku C. Lubię takie rozwiązanie. Pamiętam, że kiedyś przyjechałem autem z taką klamką po kolegę, a on myślał, że to samochód trzydrzwiowy i że nie chcemy go wpuścić do tyłu, więc się obraził i zaczął iść do domu.

Pod maską Mahindry o pięknej nazwie może pracować albo 77-konny diesel 1.2 albo mocniejszy o 5 KM silnik benzynowy o takiej samej pojemności. W standardzie nie ma nawet elektrycznie sterowanych szyb, ale za to dealerzy tej marki oferują oglądanie samochodu w okularach VR. Można go też kupić przez specjalną aplikację na smartfona. Ale my nie mamy na to czasu, bo już pędzimy na lotnisko. Czeka nas długi lot na inny kontynent. Lądujemy w Nigerii.

Tam zapoznajemy się z samochodem Innoson G5.

Nikt się nie spodziewał, że w Nigerii są produkowane jakieś samochody, ale tak rzeczywiście jest. Są reklamowane jako „idealne na afrykańskie warunki i dla ludzi Afryki”, choć z pewnością powstały przy sporym udziale technologii z Chin. Polecam obejrzeć sobie różne produkty marki Innoson. Model Innoson Motors’ G40 SUV wygląda jak Mercedes klasy G z frontem od… Honkera. Ale my tym razem skupimy się na modelu G5.

G5 wygląda trochę jak Mercedes ML, a trochę jak druga Kia Sportage. Według producenta, konkuruje m.in. z Toyotą RAV4. To całkiem szybki wóz – dzięki silnikowi 2.4 z Mitsubishi, osiąga 60 mil na godzinę (96 km/h) w 7,6 s. Niestety, mimo dość bojowego wyglądu, ma napęd tylko na przód.

Ze wszystkich aut z tego tekstu najbardziej chciałbym przejechać się właśnie Innosonem. Samochód z Nigerii brzmi fascynująco.

Kiedyś to zrobię.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie