Technologie

Vantrue N4 3CH pozwoli ci poczuć się jak na planie filmowym. Ale czy to dobrze? Test zestawu typu „3 w 1”

Technologie 11.08.2020 39 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 11.08.2020

Vantrue N4 3CH pozwoli ci poczuć się jak na planie filmowym. Ale czy to dobrze? Test zestawu typu „3 w 1”

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk11.08.2020
39 interakcji Dołącz do dyskusji

Vantrue N4 to urządzenie typu „3 w 1”: w zestawie otrzymuje się kamerę przednią, tylną i taką, która filmuje wnętrze pojazdu. Czy warto zapłacić za to 1300 złotych?

„Jeździsz bez kamerki? Odważnie!” – głosi hasło wyświetlane przed pewną popularną kompilacją filmików z wypadkami i stłuczkami z naszych dróg. Ja – do tej pory – też byłem z grupy „odważnych”, ale po obejrzeniu niezliczonej ilości filmików i wysłuchaniu masy historii od kolegów, stwierdziłem, że kamerka jednak mi się przyda. Ostateczny impuls nadszedł całkiem niedawno: dziewczyna mojego znajomego jechała jego samochodem. W biały dzień, na trasie S8 w Warszawie, kierowca ciemnego auta (prawdopodobnie Passata) staranował ją i zepchnął na barierkę, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Efekt? Dziewczyna została z obrażeniami ciała i uszkodzonym samochodem, a sprawca jest bezkarny. Nikt nie zapisał jego numerów, a kierująca i świadkowie nie mieli kamerek. Policja nie zadała sobie trudu zabezpieczenia nagrań z monitoringu. Kierowca Passata pewnie siedzi teraz w domu i się śmieje.

Nie chcę uczestniczyć w podobnej sytuacji, dlatego zacząłem myśleć o rejestratorze jazdy. Zacząłem od wypożyczenia.

Oto rejestrator jazdy Vantrue N4 3CH i jego test.

Vantrue n4 3ch test

„Kamerka” to za mało powiedziane, ponieważ w zestawie otrzymujemy aż trzy – z czego dwie mieszczą się w jednym urządzeniu. Na przedniej szybie przysysa się kamerę filmującą to, co dzieje się przed autem, ale z drugiej strony mieści się jeszcze kamera nagrywająca sytuację we wnętrzu. W komplecie jest rejestrator, którego zadaniem jest uwiecznianie sytuacji za autem. Montuje się go na tylnej szybie.

Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre.

Vantrue n4 3ch test

Zestaw firmy Vantrue mieści się w jednym, dużym pudełku. Po jego otwarciu widzimy cztery mniejsze, na kamery i kable. Wszystko wygląda estetycznie i porządnie.

Przedstawiciel firmy, który przekazywał mi sprzęt na testy, wspomniał, że to „rejestrator klasy premium”. W duchu trochę się zaśmiałem, bo określenie „premium” przeniknęło już do każdej dziedziny życia i czasami robi się to wręcz absurdalne. Ale rzeczywiście, sprzęt robi wrażenie solidnego i dopracowanego w szczegółach.

Vantrue n4 3ch test

Co z kablami?

Zestaw składający się z trzech kamer brzmi jak „cała masa kabli”. Długo opierałem się przed używaniem kamerki między innymi ze względu na wizję przewodów plączących się po całym aucie.

Vantrue n4 3ch test

Jak jest w Vantrue? Pierwszy kabel to ten, który odpowiada za ładowanie sprzętu. Biegnie z „głównej” kamerki (gniazdo USB-C) do gniazda zapalniczki. To oznacza, że – po pierwsze – trzeba je mieć w aucie, a po drugie, byłoby dobrze, gdyby było gdzieś w miarę blisko. W Mercedesie klasy V, w którym zamontowałem kamerki na początku testu, musiałem ciągnąć kabel aż do konsoli umieszczonej między przednimi fotelami. Kawał drogi. W Audi RS6 było już łatwiej. Trzeba jednak uważać, by kabel od zasilania nie wchodził w kadr kamery, która filmuje wnętrze auta. Nie zawsze udawało mi się go tak ułożyć.

Vantrue n4 3ch test

Jak podłącza się tylną kamerę? Kabel wtyka się nie w kamerę „główną”, ale w specjalne miejsce na uchwycie. Sam uchwyt i główna kamera są dość spore, ale jeszcze nie na tyle, by zasłaniać kierowcy świat. Ekranik da się oczywiście wyłączyć lub ustawić, by samoczynnie gasł po jakimś czasie. No dobrze, co z tylną kamerą? Po jej podłączeniu należy przyczepić ją specjalnym plastrem (w zestawie ze sprzętem są dwa) do tylnej szyby.

Vantrue n4 3ch test

Co ważne, tylna kamera jest na tyle nieduża, że możemy ją zmieścić pomiędzy żyłkami od podgrzewania szyby – tak, by nic nie wchodziło w kadr. Kabel łączący kamery jest długi. Spokojnie starczyło go w Mercedesie klasy V w wersji ze „średnią” długością (całe nadwozie mierzy 5,15 m). Jak podaje producent w swoich materiałach, najlepiej jest schować przewód pod listwami we wnętrzu. Rzeczywiście, byłoby estetycznie. Ja tego jednak nie zrobiłem ze względu na specyfikę testów (często zmieniałem auta, wpinałem i odpinałem kamery do zdjęć). Gdybym miał Vantrue we własnym aucie, na pewno postarałbym się, by kabel nie był widoczny i nie przeszkadzał.

Vantrue N4 3CH: test, obsługa

Vantrue N4 3CH nie jest jedną z modnych ostatnio kamer bez ekranu. Ekranik o przekątnej 2,45 cala jest przyzwoitej jakości, a jego wielkość powinna wystarczyć np. podczas pokazywania nagrania „na gorąco” policji, na miejscu zdarzenia. Obsługa licznych funkcji sprzętu odbywa się przyciskami umieszczonymi na górze. Aby zapisać film, trzeba wcisnąć pierwszy z lewej. Nie jest to trudne, a sprzęt może odpowiadać nam cichym piknięciem. Nie ma jednak funkcji zapisywania nagrania po komendzie głosowej. Nici z soczystego „rikord widio!” na Youtube.

Pozostałe przyciski odpowiadają m.in. za wyłączenie nagrywania dźwięku i nawigację w menu. Możemy tam ustawić np. czas, po jakim wyłącza się ekran, dostosować parametry obrazu i nagrywania (chociażby długość nagrania w pętli – do wyboru minuta, trzy lub pięć), a także włączyć odtwarzanie filmów.

Sprzęt może mieć moduł GPS. Nie ma jednak modułu Wi-Fi, trzeba więc za każdym razem, gdy coś nagramy, wyjmować kartę pamięci i zabierać ją do domu.

Dostępny jest też tryb parkingowy.

Może działać na dwa sposoby. W trybie pasywnym kamera wyłącza się po kilku minutach od zatrzymania, a obudzić ją może dopiero wstrząs. W trybie aktywnym kamera po podobnym czasie przestaje nagrywać, ale pozostaje włączona i wraca do „pracy” po tym, jak wykryje wstrząs lub ruch, rejestrowany przez obiektyw przedni lub wewnętrzny. To świetne, by nagrać człowieka, który akurat kradnie nam coś z auta, ale do takiego trybu parkingowego kamera wymaga podłączenia do stałego zasilania. Szkoda też, że nie może na bieżąco wysyłać obrazu np. w chmurę. Wtedy dałoby się nagrać złodzieja, który… kradnie samą kamerkę.

Vantrue N4 3CH: test, jakość obrazu

Przednia kamera może nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 2560x1440p z prędkością klatkową 30 fps. Jak radzi sobie Vantrue N4 w różnych warunkach? Najprostsza odpowiedź brzmi: po prostu dobrze.

Vantrue n4 3ch test

 

Kamera przednia daje radę zarówno w deszczu nocą, jak i podczas zmierzchu i ostrego słońca. Praktycznie nigdy nie miałem problemu z odczytaniem tablic rejestracyjnych mijających mnie aut na nagraniu. Jedynym wyjątkiem była sytuacja z jazdą wprost w stronę zachodzącego słońca. Pytanie, czy jakaś inna kamera dałaby sobie z tym radę?

 

 

Kamera tylna oferuje gorszą jakość, ale nadal powinna być wystarczająca. Nagranie z dnia jest czytelne bardziej niż wiele filmików z przednich kamerek, widocznych w kompilacjach na Youtube. Gorzej robi się oczywiście wieczorem, zwłaszcza w czasie deszczu (i zwłaszcza jeśli ktoś chciałby zamontować ją w sedanie bez tylnej wycieraczki). Ale nadal da się odczytać numery auta, które stoi tuż za nami lub na sąsiednim pasie. Na pewno zauważymy, kto wjeżdża nam w bagażnik – a przecież o to chodzi.

 

Jakość kamery wewnętrznej też jest zadowalająca. Widać, co robi kierowca i co robią pasażerowie nawet po zmroku. Nagrywanie środka ma różne tryby: można nagrywać w kolorze, ale gdy robi się ciemno, kamera sama przełącza się w tryb czarno-biały. Da się go wyłączyć, ale nie ma to większego sensu, bo czarno-biały obraz gwarantuje lepszą jakość nocą, w ciemnym wnętrzu samochodu. Można też zrobić tak, jak ja – czyli ustawić, by obraz ze środka zawsze był pozbawiony kolorów. No cóż, nikt chyba nie będzie robił sobie w ten sposób sesji zdjęciowej. Chyba.

Vantrue N4 3CH: test, podsumowanie.

Cena wynosząca 1299 zł nie jest niska, ale – z drugiej strony – otrzymujemy za to aż trzy kamery. Sensowność przedniej jest nie do podważenia, tylna też się przydaje. Pozostaje tylko pytanie – po co prywatnemu użytkownikowi kamera, która filmuje sytuacje we wnętrzu auta?

Moim zdaniem przy użytku prywatnym taki sprzęt może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nagranie kierowcy może ujawnić nie tylko namiętne dłubanie w nosie, ale to, że w momencie stłuczki np. patrzył na telefon albo zagapił się w bok na przechodzącą po chodniku dziewczynę. Problemy z policją to jedno, ale awantura w domu to drugie…

Tutaj przewód wszedł w kadr, wybaczcie.

Oczywiście, jest też inna strona medalu. Nagranie z wnętrza może nam pomóc w starciu z policją, która próbuje nam wmówić np. brak pasów albo korzystanie z telefonu podczas gdy tylko drapaliśmy się po uchu. Kamera obejmująca środek dzięki szerokiemu kątowi widzenia może też pomóc w znalezieniu sprawców niektórych stłuczek parkingowych albo wyjaśnić wątpliwości przy kolizjach podczas zmiany pasa.

 

Czy więcej jest plusów czy minusów „kompleksowego” filmowania drogi i siebie? Każdy musi to sam przemyśleć. Ogólnie, Vantrue N4 3CH to udany sprzęt. Jeśli jesteś instruktorem nauki jazdy, taksówkarzem, kierowcą busa lub wykonujesz inny zawód, w którym istotne jest to, co dzieje się w kabinie wozu: kup testowane urządzenie. Ale jeśli jeździsz prywatnie, raczej poszukaj „klasycznego” zestawu. Może być tej samej firmy.

Vantrue n4 3ch test
Przepraszam, jakiś grat wjechał mi w kadr.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać