Testy aut nowych / Ciekawostki

Oko w oko z najnowszą Toyotą Yaris. Widziałem wersję hybrydową i GR

Testy aut nowych / Ciekawostki 16.01.2020 103 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 16.01.2020

Oko w oko z najnowszą Toyotą Yaris. Widziałem wersję hybrydową i GR

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk16.01.2020
103 interakcje Dołącz do dyskusji

Właśnie wróciłem z mojego pierwszego spotkania z nowym Yarisem. Sprawdziłem, czy jest równie ładny na żywo, co na zdjęciach i spróbowałem zmieścić się na tylnej kanapie. 

Spojrzałem za okno. Naliczyłem trzy. Jeden jest niebieski, a dwa czerwone. W momencie, w którym to napisałem, tuż obok przejechał jeszcze czwarty. Tym razem biały, z oklejeniem pewnej firmy carsharingowej.

Yarisów na ulicach jest po prostu mnóstwo.

Dlatego chyba mi się nie dziwicie, że gdy byłem na konferencji poświęconej przyszłości Toyoty (efekty już wkrótce na Autoblogu), nie mogłem się doczekać zobaczenia najnowszego Yarisa na żywo. Udało się. I to porządnie, bo obejrzałem i „zwykłego” i takiego w dzikiej wersji GR. Zacznijmy spokojnie.

Aha, tym razem nie było jazd testowych. Dlatego mogę jedynie napisać o moich statycznych wrażeniach.

Nowa generacja zmalała. Prawie w każdym wymiarze.

Toyota Yaris 2020

Yaris na rok 2020 jest niższy (o 40 mm) i krótszy (tylko o 5 mm, ale zawsze – mierzy 394 cm). Ma jednak większy o 50 mm rozstaw osi. Czy to przekłada się na przestronność we wnętrzu? O tym za chwilę. Póki co, zostańmy na zewnątrz.

Zrobiło się agresywnie.

Toyota od kilku lat sukcesywnie próbuje „zezłościć” swoje auta stylistycznie. Z Yarisem było tak samo. Liftingi obecnej generacji sprawiały, że wóz wyglądał coraz bardziej tak, jakby coś mu nie smakowało albo jakby wstał lewą nogą.

Toyota Yaris 2020

Ale pewnych rzeczy nie dało się oszukać. Nie da się uzyskać dynamicznego wyglądu, jeśli bazą jest wysokie nadwozie o dość „vanowatych” proporcjach. Dlatego nowa generacja wygląda zupełnie inaczej.

Czy lepiej? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami, ja tu zaczekam. Moim zdaniem jest bardzo w porządku. Po Corolli, to kolejna naprawdę dobrze narysowana Toyota. I kolejna po C-HR i Corolli, która jest „jakaś”.

Toyota Yaris 2020

Przód jest miły dla oka, ale moim zdaniem jeszcze lepiej prezentuje się tył. Czerwona linia biegnąca przez tył nadwozia to już standard. Byłbym zdziwiony, gdyby jej tu nie było. Ale za to lubię te tylne lampy.

Toyota Yaris 2020

Czy to już pora na wejście do środka?

Wygląda na to, że tak. Co widać po otwarciu drzwi? Plastik. Dużo plastiku. Jasne, nie spodziewałem się alcantary i egzotycznego drewna, więc nie jestem zaskoczony.

Toyota Yaris 2020
To, co widać na podszybiu to wyświetlacz head-up. Prawdziwy, a nie z szybką.

Głównym punktem tego wnętrza jest duży ekran, wystający z górnej części kokpitu. Jest taki, jak w Corolli – czyli dotykowy, ale z fizycznymi przyciskami po bokach. Wygląda trochę jak z wieży stereo z dawnych czasów. Ale trzeba przyznać, że to bardzo praktyczne rozwiązanie.

Praktyczne są też fizyczne przyciski klimatyzacji. Zawsze bardzo się cieszę, gdy wsiadam do nowego samochodu i widzę „klimę z łapy”. Ostatnio już o tym pisaliśmy – kiedyś określało się tak klimatyzację manualną. Dziś prędzej taką, która nie jest sterowana z ekranu.

Toyota Yaris 2020

Za kierownicą siedzi się niżej niż w (jeszcze) aktualnym Yarisie.

W schodzącym modelu pozycja za kółkiem jest mocno „vanowata”. Niektórzy mówią, że siedzi się tam jak na stołku. Jak jest w nowej generacji? Niżej. Pewnie emeryci nie będą zachwyceni. Ale niedługo ma pojawić się crossover wielkości Yarisa. No dobrze, o planach na przyszłość opowiem innym razem…

Toyota Yaris 2020

Kierownica Yarisa dobrze leży w dłoniach. Z kolei „zegary” są stylistycznie czymś pomiędzy ekranem a klasycznym rozwiązaniem. Nie miałem okazji zobaczyć, jak wyglądają po włączeniu silnika. Widziałem jednak na zdjęciach prasowych, że w tubach pokazuje się prędkość i wybrany bieg, a na wyświetlaczu środkowym można wyświetlać sobie np. wskazania komputera pokładowego czy ustawienia tempomatu.

O czym jeszcze warto wspomnieć?

Choćby o tym, że fotele robią wrażenie wygodnych. Ale czy naprawdę takie są? Aby to sprawdzić, muszę poczekać do jazd testowych.

Toyota Yaris 2020

Można napisać o praktycznej, dużej półce na telefon pod ekranem. Miło, że wreszcie konstruktorzy samochodów widzą, że ludzie posiadają coś takiego, jak smartfon. No i jeszcze o tym, że wielki wybierak przełożeń nigdzie się nie wybiera. Nie ma tu małego dżojstika, jak np. w nowym Golfie, tylko długi, staromodny lewarek. Czy to źle? Bo ja wiem…

Wsiądźmy do tyłu.

Pierwsze rozczarowanie: tylne drzwi otwierają się dość wąsko. Drugie: otwór drzwiowy jest nieduży. Trzecie? Gdy spróbowałem usiąść „sam za sobą”, przypomniałem sobie kilka dawno nieużywanych przekleństw.

Toyota Yaris 2020

Miejsca na nogi miałem bardzo mało, a miejsca nad głową – chyba jeszcze mniej. Niestety, nowy Yaris w dziedzinie przestronności z tyłu gra w tej samej lidze, co Peugeot 208. To nie jest komplement.

Sama Toyota przyznaje, że „modelowym klientem” na Yarisa jest młoda kobieta mieszkająca w dużym mieście. Takie osoby rzadko wożą z tyłu kogoś dorosłego, więc ograniczona przestronność z tyłu nie będzie kłopotem. Ale jeśli ktoś myśli nad nowym Yarisem pod kątem np. Ubera… niech pomyśli jeszcze, czy lubi czuć kolana pasażerów wbijające się w jego plecy.

Toyota Yaris 2020

A co do Ubera – akurat układ napędowy wystawionego egzemplarza z pewnością spodobałby się tym, którym samochód służy do zarabiania. Mówimy o hybrydzie z silnikiem benzynowym 1.5, tyle że nowym, z trzema cylindrami. To w dużym uproszczeniu „ucięte” 2.0 z Corolli. Moc? 115 KM. Maksymalna prędkość w trybie EV? Podobno nawet 130 km/h. A do tego tylko 63 g CO2 na km. To chyba najważniejszy parametr.

Toyota Yaris 2020
Bagażnik nie rozczarowuje tak, jak tylna kanapa. Wygląda przyzwoicie.

Czas na wersję GR!

Toyota Yaris 2020

Toyota GR Yaris – tak dokładnie nazywa się ten samochód. Ostatnio już o nim pisaliśmy. Ma 261 KM, 360 Nm i… trzycylindrowe 1.6 pod maską. A do tego napęd na cztery koła. Czy ktoś twierdzi, że Toyota to „nudna marka”?

Toyota Yaris 2020

Jaki GR jest na żywo? Rewelacyjny. Uwielbiam to poszerzone nadwozie. Świetnie, że jest trzydrzwiowy. To miły powrót do przeszłości hot hatchy. Co ciekawe, zwykłego Yarisa 3d nie będzie w ofercie.

W środku siedzi się na dość nisko umieszczonych fotelach. Gdybym mógł, chętnie usiadłbym jeszcze odrobinę niżej. Ale to częsty problem w takich autach, łącznie z moją Fiestą ST. I tak w porównaniu z poprzednim Yarisem… jest bez porównania.

Toyota Yaris 2020

To, co mogłem sprawdzić na postoju, to jeszcze kwestia kierownicy. Świetnie leży w dłoniach. Czy jest za cienka? Dla mnie trochę tak. Dla większości kolegów, z którymi rozmawiałem, jest w sam raz. Ma taką „japońską” grubość. Ja wolę styl BMW, ale każdy ma swój gust.

Pobawiłem się też skrzynią biegów, bo w końcu jest tu manualna przekładnia. Skok lewarka jest krótki, a cały mechanizm działa bardzo precyzyjnie i z przyjemnym oporem. Tak, jak powinno być. Aha, no i mamy tu klasyczny hamulec ręczny! Precz z przyciskami!

Toyota Yaris 2020

GR zapowiada się rewelacyjnie.

Wygląda na to, że Toyota zrobiła hot hatcha w starym, dobrym stylu – trzydrzwiowego, z ręczną skrzynią i potwornie szybkiego. Powinien być świetny.

Toyota Yaris 2020

A jaki jest „zwykły” Yaris? Po statycznej prezentacji mogę powiedzieć jedno. To zupełnie inny samochód, niż wcześniej. Nie jest tajemnicą, że dotychczasowe Yarisy były bardzo chętnie wybierane przez starszych klientów. Nowa generacja może im się nie spodobać. Czy za to przekona do siebie młodszych? Obstawiam, że tak. Świetnie wygląda i podobno też jeździ o wiele lepiej, niż wcześniej. Jestem dobrej myśli… tylko niech nikt nie każe mi siedzieć w nim z tyłu. Aż tak niegrzeczny nie byłem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać