Wiadomości

To wygląda jak przepis na sukces w Europie. Oto Toyota Harrier w wersji od TRD

Wiadomości 18.06.2020 39 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 18.06.2020

To wygląda jak przepis na sukces w Europie. Oto Toyota Harrier w wersji od TRD

Piotr Barycki
Piotr Barycki18.06.2020
39 interakcji Dołącz do dyskusji

Jest SUV-em, ma wielki, groźny grill, cztery końcówki wydechów, monstrualne dokładki progowe, 20-calowe felgi, a pod maską pracuje benzynowe 2.0 albo hybrydowe 2.5. Brzmi jak idealny przepis na samochód, który sprzeda się w Europie. 

Ach, no i do tego jest Toyotą, więc wszystkie odpowiednie boksy mamy już zaznaczone. Niestety jest jeden problem – to auto, czyli Toyota Harrier (to nie jest nowość), do tego w tej wersji – czyli z dodatkami TRD (to jest nowość) – będzie na razie oferowane wyłącznie w Japonii. Jako Venza trafi też na pewno do Stanów Zjednoczonych (choć nie wiadomo, czy z ozdobnikami od TRD), ale o europejskim debiucie nikt nie wspominał.

To dziwne, bo – szczególnie w takiej odsłonie – przy obecnych trendach pewnie znalazłoby sporo wielbicieli. Zresztą zobaczcie:

Groźny, zły, agresywny. Wielkie felgi, wielkie wloty powietrza, wąskie reflektory, dokładki progowe wykluczające pewnie podjazd pod cokolwiek wyższego niż kurz na drodze. Mógłbym się nawet trochę przestraszyć, widząc taką Toyotę we wstecznym lusterku.

Dla porównania, tutaj standardowa odmiana w sosie Amerykańskim, czyli Venza. Różnica jak między „czy mogę w czymś pomóc” a „masz jakiś problem”. Oczywiście w odwrotnej kolejności.

W podobny sposób części od TRD modyfikują tył auta. Z grzecznego i może trochę nudnawego SUV-a z lekko ściętym dachem, auto przemienia się w coś dużo bardziej brutalnego.

Aż trudno to w sumie powiązać z umieszczonym na środku logo Toyoty.

Czyli jest wszystko, czego potrzeba. SUV – jest. Wygląda groźnie – jest. Znaczek Toyoty – jest. I nawet wygląda to jakoś mniej przerysowanie (co nie oznacza, że takie nie jest) niż Avalon TRD.

A, no i jeszcze jedno:

Tu wcale nie będzie ogromnych silników.

<Europa zaczyna niecierpliwie przebierać nogami>

Jak podaje Carscoops, w Japonii auto dostępne będzie w wersji spalinowej z 2-litrowym silnikiem benzynowym połączonym z przekładnią CVT (tutaj mieszkańcy Europy trochę przestają przebierać nogami) albo z układem hybrydowym z 2,5-litrową jednostką benzynową (mieszkańcy Europy są już w połowie drogi do salonu) – z FWD albo AWD.

Coś większego? Może jakieś 3.5 jak w Avalonie? Nie, nic z tego. Nawet w Stanach Zjednoczonych Venza będzie sprzedawana tylko z napędem hybrydowym i 2,5-litrowym silnikiem pod maską. Cztery cylindry muszą wystarczyć.

To może chociaż TRD daje coś więcej niż tylko zestaw zewnętrznych gadżetów, na przykład coś tam pogrzebali w silniku? Nie. Moc zostaje bez zmian. Moment obrotowy zostaje bez zmian.

Jedynym niewidocznym na pierwszy rzut oka dodatkiem jest nowy zestaw amortyzatorów, które mają sprawić, że auto będzie prowadziło się lepiej. To tyle.

Ale w sumie – po co więcej? Przepis na sukces w Europie już jest.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać