Samochody używane

Za 400 tys. zł można kupić Porsche, Ferrari… lub Toyotę z lat 90. Co wybierzesz?

Samochody używane 13.07.2019 147 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 13.07.2019

Za 400 tys. zł można kupić Porsche, Ferrari… lub Toyotę z lat 90. Co wybierzesz?

Piotr Szary
Piotr Szary13.07.2019
147 interakcji Dołącz do dyskusji

Polski rynek samochodów używanych jest piękny. Coś jak w tych memach „mój kraj taki piękny”. Na widok ogłoszenia z Toyotą Suprą za niemal 400 tys. zł brew unosi się tak wysoko, że trzeba jej szukać na potylicy.

Choć przez wiele osób Toyota Supra Mk4 jest uznawana za auto przereklamowane i po prostu za drogie, osobiście je uwielbiam. Miałem okazję pojeździć wersją Turbo, i choć samochód był wyposażony w automatyczną skrzynię biegów, to i tak się zakochałem. Szczególnie w fantastycznym dźwięku rzędowej szóstki 2JZ-GTE.

Toyota Supra Turbo Kraków
Zrzut ekranu z ogłoszenia pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: Otomoto.pl. Autor zdjęcia: ANWA Autoryzowany Dealer Toyoty

Już od dość dawna Supry Turbo JZA80 biją kolejne rekordy cenowe, bez problemu przekraczając 100 tys. dol. Ba – po sprzedaniu czerwonej Toyoty za 121 tys. zielonych, na podbicie wyniku nie trzeba było długo czekać – czarny egzemplarz wystawiony przez RM Sotheby’s sprzedał się za nieprawdopodobne 173 600 dol. (ponad 660 tys. zł według kursu z dnia sprzedaży).

Te auta miały jednak ze sobą coś wspólnego.

Chodzi oczywiście nie tylko o absolutnie perfekcyjny stan, ale i o niski przebieg. Czerwona Supra miała „nakręcone” ledwo 10 tys. km, a czarna – 18 tys. Choć to i tak nieszczególnie dobrze tłumaczy absurdalne ceny.

I na to wszystko wjeżdża kolejna Supra. Tańsza i na miejscu, w Polsce.

Auto zostało wystawione przez krakowskiego dealera Toyoty, firmę Anwa. Sprowadzona z Niemiec Supra jest oczywiście w wersji Turbo i ma dach typu targa. Cena? Jedyne 399 tys. zł.

Toyota Supra Turbo Kraków
Zrzut ekranu z ogłoszenia pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: Otomoto.pl. Autor zdjęcia: ANWA Autoryzowany Dealer Toyoty

O, to też musi być rodzynek z niskim przebiegiem. Miło, że na polskim rynku jest trochę taniej.

Wtedy otwieramy ogłoszenie. Zamykamy oczy. Otwieramy oczy. Zamykamy ogłoszenie. Otwieramy ogłoszenie jeszcze raz.

Przebieg oferowanego egzemplarza to ponad 230 tys. km. Nie, żeby dla Toyoty był to jakiś problem, ale występuje tu wyraźna różnica pomiędzy tym, jakiego przebiegu się spodziewaliśmy, a jaki jest w istocie. Niezbyt pomaga w tym fakt, że auto wygląda na zadbane. Szkoda tylko, że nie pokuszono się o dołączenie zdjęć wnętrza.

Ciekawie brzmi też fragment opisu w ogłoszeniu.

Supra w konfiguracji seryjnej, silnik nigdy nie był modyfikowany, dzięki czemu Nasza SUPRA stanowi doskonałą bazę do stworzenia wymarzonego projektu.

No więc nie. Projekty – szczególnie te na bazie Supry i podobnych aut – mają to do siebie, że wywala się w trakcie ich realizacji połowę auta, by wstawić tam elementy firm takich jak HKS, GReddy, Tein, BRIDE i tak dalej. Na projekt nie kupuje się jednego z najlepiej zachowanych egzemplarzy seryjnych na rynku, bo to by oznaczało gwałtowną utratę jego wartości.

Toyota Supra Turbo Kraków
Zrzut ekranu z ogłoszenia pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: Otomoto.pl. Autor zdjęcia: ANWA Autoryzowany Dealer Toyoty

Czepiasz się. Pewnie te auta po tyle chodzą!

Zadbane Supry da się znaleźć w znacznie niższych cenach, wystarczy poszukać choćby w Niemczech. Oczywiście, to nie będą kwoty rzędu 50-60 tys. To znaczy mogą być, ale w euro. I zwykle te auta mają mniej niż 100 tys. km przebiegu.

Najciekawsze jest jednak co innego. Dwie najdroższe Toyoty Supry na portalu mobile.de pochodzą właśnie z Polski. Jedna to opisany wyżej egzemplarz, wyceniony tam na 93 500 euro – o 4000 więcej, niż najdroższy „niemiecki” egzemplarz (swoją drogą, niemal identyczny). Wyżej jest jeszcze wersja rocznicowa, z Wrocławia – ta wisi sobie za 99 900 euro. Od dłuższego czasu nie może znaleźć nabywcy, mimo niskiego przebiegu (64,5 tys. km). No ja tam nie wiem, ale to już chyba serio lepiej byłoby wystawić te auta na portalu BringaTrailer.com.

400 tys. zł wystarczy też na coś mocniejszego od sportowej Toyoty.

Jak wspomniałem, uwielbiam Suprę. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – dysponując taką gotówką, w ofertach można wręcz przebierać. Chcemy nowe auto? Może nowiutką Suprę prosto z taśmy produkcyjnej? Lexusa RCF? Albo Mustanga GT, doposażonego u dealera w kompresor podnoszący moc do 600-700 KM? Ale nie, szukamy… czegoś więcej.

Toyota Supra Turbo Kraków

Równie kultowe będzie np. Porsche 911 Carrera serii 993, czyli ostatnie chłodzone powietrzem. Za egzemplarz z 1994 r. z manualną skrzynią biegów zapłacimy… nawet mniej niż 300 tys. zł. Są i droższe sztuki, ale już ta wygląda naprawdę dobrze.

Ale Porsche to w sumie banał. Pójdźmy wyżej, w Ferrari! W Polsce jest np. kilka egzemplarzy Californii. Pojedźmy znowu na Zachód, a w ofertach będzie można przebierać. Bez problemu kupi się piękne F355, ale w cenie stojącej w Krakowie Supry dostanie się nawet Testarossę. I jeszcze na paliwo i serwis zostanie.

Toyota Supra Turbo Kraków
Źródło: mobile.de. Autor zdjęcia: EXPRESSION GmBh

Odważny ruch, ale…

Rozumiem, że komisy dealerskie mają zwykle ceny wyższe niż średnie rynkowe. Rozumiem także to, że w przypadku Toyoty Supry Turbo Mk4 trudno oszacować polskie ceny rynkowe, skoro takich aut praktycznie u nas nie ma na sprzedaż.

Ale kiedy weźmie się pod uwagę możliwość zakupu Ferrari, Porsche czy nawet Lamborghini za te same pieniądze, ma się ochotę powiedzieć…

To tylko Supra.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie