Testy aut nowych

Pojechałem Toyotą Proace Verso Camper w góry. Wysiadłem uśmiechnięty czy ponury?

Testy aut nowych 06.10.2020 67 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 06.10.2020

Pojechałem Toyotą Proace Verso Camper w góry. Wysiadłem uśmiechnięty czy ponury?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk06.10.2020
67 interakcji Dołącz do dyskusji

Toyota Proace Verso Camper nie jest rywalem popularnych campervanów w rodzaju Volkswagena Californii. Jej konkurencją jest stary, dobry namiot.

Sezon wakacyjny powoli się kończył, ale nie próżnowałem w ostatnie dni sierpnia i na początku września. Musiałem pojechać służbowo do Wisły (miejscowości, nie rzeki). Wziąłem więc Toyotę Proace Verso z zabudową kamperową i po drodze „zaliczyłem” jeszcze Szczyrk, a także jedno z moich ulubionych miast w Polsce, czyli Bielsko-Białą.

O co chodzi z tą zabudową?

Pisałem o tym w osobnym tekście – tyle że wtedy tylko oglądałem taką Toyotę, jak stała. Tym razem miałem okazję wziąć kluczyki i poduszkę pod pachę.

toyota proace verso camper

Testowa Toyota Proace Verso ma zabudowę o nazwie Escape Box, którą wytwarza zewnętrzna firma o nazwie Escape Vans z Gdańska – ale takim wozem można „normalnie” wyjechać z salonu Toyoty i nie trzeba potem nigdzie jeździć na przeróbki i montaż.

Zabudowę, składającą się m.in. z wysuwanej kuchenki, szafek i miejsca do podłączenia prysznica, montuje się w miejscu trzeciego rzędu siedzeń. Spanie odbywa się na górze szafek, a rozłożenie materaca jest możliwe dopiero po złożeniu oparć rzędu numer dwa.

toyota proace verso camper

Główna zaleta to możliwość dość łatwego demontażu zabudowy, która jest przyczepiona pasami transportowymi. W odróżnieniu od „klasycznych” campervanów, w rodzaju VW Californii, które raczej nie nadają się do codziennych dojazdów do biura (bo trochę dziwnie to robić, słuchając obijających się w szafce talerzy), tutaj można przez większość roku cieszyć się „zwykłym” vanem i zamieniać go w mobilny dom tylko np. na dwa tygodnie w roku.

Rzeczywistość nie jest tak różowa

Ale o tym napiszę za chwilę. Najpierw czas na kilka wrażeń z jazdy. To znaczy, że opiszę teraz samą Toyotę Proace Verso, traktując ją jak zwykłego vana, a nie kampera.

Red. prowadzący pisał ostatnio test Generic Combi Vana. Można go kupić w salonach Toyoty, Opla, Citroena i Peugeota. Proace Verso to Generic Large Van. Mnie akurat trafiła się Toyota, ale równie dobrze mógł to być również Opel, Citroen albo Peugeot. Różnica polega na znaczkach i na ikonce, która wyświetla się po włączeniu systemu multimedialnego. Nie ukrywają tego nawet sami producenci. Na szczęście nie mówią o „niepowtarzalnym francuskim/japońskim/niemieckim DNA” ani niczym takim, bo parsknąłbym śmiechem.

Testowany egzemplarz to najbogatsza wersja wyposażenia VIP

Jest to też najdłuższe Proace Verso, jakie da się kupić. Ma 5,3 metra długości, co sprawia już trochę problemów przy manewrowaniu w mieście. Powodzenia na ciasnych parkingach hotelowych… chociaż nie, tym wozem przecież nie jeździ się do hoteli, tylko śpi się na dziko. Wiadomo. Szkoda tylko, że ktoś zamontował przednią rejestrację w tym wozie w taki sposób, że zasłaniała czujniki parkowania, które non stop piszczały i trzeba było je wyłączyć.

Wersja VIP wyróżnia się m.in. dwoma oddzielnymi fotelami w drugim rzędzie, skórzaną tapicerką i efektownym, przeszklonym dachem. Ma też wyświetlacz head-up (na szybce, ale jest), dobre audio i pakiet systemów asystujących.

W założeniu, ma to być samochód służący np. do przywożenia ważnych gości z lotniska na konferencję. Jak do tej pory, tacy klienci wybierają głównie VW Multivana albo Mercedesa klasy V. Proace VIP, ze swoją ceną na poziomie ćwierć miliona złotych, rzeczywiście puka już do przesuwanych drzwi VW i Mercedesa. Ale czy ma z nimi szanse?

Jest pan śpiący, panie prezesie? Żaden kłopot, proszę się odsunąć…

Toyota Proace Verso to bardzo dobry van

Jeśli ktoś nigdy nie prowadził nowego Multivana ani klasy V, stwierdzi pewnie, że właściwie trudno wymagać od wozu tego typu czegoś więcej. Proace jest szybki jak osobówka, dzięki dwulitrowemu, 177-konnemu silnikowi Diesla. Ma płynnie działającą, automatyczną skrzynię biegów z charakterystycznym wybierakiem przełożeń w formie pokrętła. Jest też przyzwoicie wyciszony od szumów i ma wygodny fotel.

Ale konkurenci są we wszystkim jeszcze odrobinę lepsi. Volkswagen i Mercedes mają lepiej wyciszone kabiny, zwłaszcza jeśli chodzi o odgłosy podczas przyspieszania. Toyota jest głośna, gdy kierowca prostuje prawą nogę. W dodatku w niemieckich wozach trochę mniej daje się we znaki boczny wiatr. Mają też bardziej sprężyście tłumiące zawieszenie, bo to z Toyoty czasami dobija na nierównościach i hałasuje. No i system multimedialny Generic Large Vana czasami się zacina. Oprócz tego, chciałbym móc wyłączyć system start-stop osobnym przyciskiem, a nie przez ekran…

Wersja VIP jest efektowna

Ale raczej nie będzie często wybierana przez klientów, którzy zamontują z tyłu zabudowę kamperową. Trudno mi sobie wyobrazić kogoś, kto na co dzień wozi biznesmenów na osobnych, skórzanych fotelach, a w wakacje wkłada do auta szafki i kuchenkę i pędzi, by spać na dziko. Choć, z drugiej strony, może to doskonały pomysł na biznes? Może tracę czas, pisząc artykuły, zamiast zarabiać miliony na wypożyczaniu Proace?

No dobrze, wygląda na to, że nieuchronnie zbliża się czas na omówienie zabudowy i tego, czy ma sens.

Toyota Proace Verso Camper nie jest konkurencją VW Californii

Nie rywalizuje też z Fordem Transitem Nuggetem, Mercedesem klasy V w wersji Marco Polo ani z żadnym innym campervanem tego typu – czyli z wozami z podnoszonym dachem.

Zanim pojeździłem zarówno Toyotą, jak i Volkswagenem Multivanem California, byłem przekonany, że te auta w jakiś sposób jednak ze sobą konkurują. Ba – myślałem, że Toyota ma więcej sensu, bo jej zabudowę można łatwo wyjąć. Ale nie.

Toyota Proace Verso Camper konkuruje z… namiotem

Nieważne, czy mowa o namiocie dachowym czy o klasycznym, rozkładanym pośród zwierzyny mieszkającej w wysokich trawach. To właśnie taki sposób spania „w plenerze” może być alternatywą dla wartej 28 000 zł zabudowy Escape Box.

W Toyocie, podobnie jak w namiocie, nie da się wyprostować. W klasycznym campervanie – owszem. Niespecjalnie chciałbym spędzić w Proace kilka dni pod rząd, chyba że mógłbym się „spakować” do formatu .zip. Przemieszczanie się po aucie odbywa się poprzez czołganie się i turlanie. Chyba że chce się coś ugotować. Wtedy trzeba wyjść z auta i modlić się, żeby nie zaczęło mocno padać. Klapa chroni od lekkiego deszczu, ale gdy zawiewa, robi się niemiło.

Zabudowa ma dwie wady i dwie duże zalety

Wada numer jeden: kuchenka jest usytuowana na tyle blisko materaca, że gotowanie przy rozłożonym „spaniu” grozi ochlapaniem albo przynajmniej rozprowadzeniem zapachu po pościeli.

toyota proace verso camper

Wada numer dwa, o wiele gorsza: w całej Toyocie niespecjalnie jest miejsce na bagaż. Jeśli jeździ się z walizkami albo torbami, raczej nie zmieszczą się w schowkach w zabudowie. Muszą jeździć „w nogach” przy fotelach z tyłu, zabierając i tak cenną przestrzeń. W testowanym egzemplarzu jeździły tak również składane leżaki. Szkoda, że nie przewidziano na nie np. miejsca pod tylną klapą, jak w Californii. Trzeba też gdzieś kłaść zasłony na szyby z przyssawkami.

Czas na zalety

toyota proace verso camper

Pierwsza jest taka: materac jest po prostu wygodny i dwie osoby mieszczą się na nim bez problemu. Druga: w związku z opcjonalnym, przeszklonym dachem (choć bez funkcji otwierania), można leżeć i wpatrywać się w gwiazdy.

Pracuję.

Trzeba tylko pamiętać, że Toyota Proace Verso Camper oferuje dwa miejsca do spania na jednym materacu – i tyle. Nie ma tu dolnego i górnego łóżka, jak we wspomnianym Volkswagenie. Para będzie zadowolona, ale planując wyjazd ze znajomymi na ryby, warto im to wspomnieć.

Czy taka zabudowa ma sens?

Tylna szyba się otwiera, ale niestety nie da się tego zrobić od środka.

28 000 zł to niemało, jak za zabudowę, ale nawet topowa Toyota z Escape Boxem będzie tansza niż „niekonkurencyjny” VW, który zbliża się do 400 000 zł.

Czy lepiej spać w samochodzie czy w namiocie? Ja wolę auto. Przekonuje mnie fakt, że rozłożenie łóżka w aucie jest o wiele szybsze i łatwiejsze niż rozkładanie namiotu, nawet dachowego. Zabudowa jest dobrze wykonana, nie trzeba się z niczym siłować i nie ma się wrażenia, że zaraz coś odpadnie. Poza tym, gdy śpimy w takim aucie, nic z zewnątrz nas nie zdradza. Można łamać zakazy wjazdu dla kamperów i nie kusić złodziei.

Podsumowując: zabudową kamperowa do Toyoty Proace Verso jest dobrą – choć droższą – alternatywą do spania w namiocie. Jeśli ktoś wyjeżdża na jeden weekend w roku, taki wydatek będzie bez sensu, ale zapaleni turyści powinni być zadowoleni. A ja… z ulgą się wyprostowałem i po jednej nocy w aucie, poszedłem do hotelu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać