Testy aut nowych / Ciekawostki

Toyota Proace Verso Camper to van z zabudową mieszkalną, ale inny niż wszystkie

Testy aut nowych / Ciekawostki 18.07.2020 154 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 18.07.2020

Toyota Proace Verso Camper to van z zabudową mieszkalną, ale inny niż wszystkie

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk18.07.2020
154 interakcje Dołącz do dyskusji

Toyota Proace Verso Camper to van, w którym można mieszkać. Tyle że wymyślono go inaczej niż u konkurencji. Zabudowa kamperowa ma być łatwa w demontażu, by nie pogarszać funkcjonalności auta przez większość roku.

„A gdyby tak wynająć albo kupić kampera i pojechać przed siebie?” – założę się, że prawie każdy z was kiedyś wpadł na taki pomysł. Ja też. Perspektywa spania tam, gdzie chcemy, błyskawicznej zmiany otoczenia i braku problemów z rezerwacją hoteli brzmi kusząco. Niestety, pełnowymiarowe kampery mają też swoje ograniczenia. Przede wszystkim są wielkie, co sprawia, że jeżdżenie nimi po mieście albo po wąskich drogach jest albo niemożliwe, albo koszmarnie nieprzyjemne. Jeśli chcemy pozwiedzać okolicę, musimy zabrać ze sobą rowery. Wymiary przekładają się też na zużycie paliwa. No i kamper… wygląda jak kamper, a przez to nie można w nim nocować tam, gdzie stoi odpowiedni znak zakazu. Poza tym nie zawsze chcemy, żeby wszyscy w okolicy wiedzieli, że śpimy w aucie.

Odpowiedzią są vany z zabudową kamperową.

Najpopularniejsze to Volkswagen Multivan California i Mercedes V Marco Polo. Niedawno dołączył do nich Ford Transit Custom Nugget, w którym nawet pomieszkałem. Założenie jest następujące: samochód ma wymiary zwykłego vana, ale w środku umieszczono zabudowę z kuchnią i miejscami do spania. Wyżej wymienione wozy mają też podnoszony dach, pod którym kryje się łóżko. Jeśli mówimy o większych modelach, w rodzaju Craftera Californii, we wnętrzu zmieści się nawet łazienka.

Ford Transit Custom Nugget test

Teoretycznie, brzmi świetnie. Mamy relatywnie nieduży (zwłaszcza gdy poprzestaniemy na Multivanie i Transicie, a nie na Crafterze), zwinny samochód, w którym da się dość wygodnie spać. Rzeczywiście, vany tego typu są popularne, zwłaszcza na zachodzie Europy.

Pozostaje jednak pewien problem.

Cena wspomnianych modeli oscyluje wokół co najmniej ćwierć miliona złotych. To równowartość przyzwoitego mieszkania w średniej wielkości mieście. Tyle że z takiego auta korzysta się – przy pomyślnych wiatrach i pracy, która pozwala na długie urlopy – góra przez dwa miesiące w roku, a zwykle krócej. Jasne, są też ludzie, którzy żyją w drodze cały rok, ale wtedy zwykle wybierają już większe kampery.

Ford Transit Custom Nugget test
Ford Transit Custom Nugget

Co robić z Californią czy Nuggetem przez pozostały czas? Teoretycznie można jeździć nimi na co dzień. Ale trochę dziwnie to robić, gdy z tyłu obijają się naczynia w szafkach. Poza tym możliwości transportowe i liczba miejsc w samochodzie są ograniczone przez zabudowę. Auto więcej pali, bo meble, firanki i materac trochę ważą. Do tego, ze względu na podnoszony dach, na przykład Transit jest o kilka centymetrów wyższy. Akurat o tyle, by nie móc wjechać na większość parkingów podziemnych.

Toyota twierdzi, że ma rozwiązanie tych rozterek.

Mowa o modelu Proace Verso z opcjonalną zabudową kamperową w formie modułu, stworzoną przez firmę Escape Vans z Gdańska. Podobne rozwiązania nabierają popularności na świecie, zwłaszcza w wypożyczalniach na Islandii. O co chodzi?

toyota proace verso camper

Moduł nazywany Escape Box jest nieduży i montuje się go w bagażniku i w miejscu trzeciego rzędu siedzeń. Drugi rząd zostaje bez zmian, ewentualnie można sobie zamówić obrotnicę do foteli. Układ wnętrza się nie zmienia, nie widać też żadnej różnicy z zewnątrz wozu. Gdy wakacje się skończą, zabudowę się odpina i wyjmuje. Można z powrotem wstawić fotele i znowu jeździć na co dzień „normalnym” Proace Verso, mieszczącym siedem albo i dziewięć osób

Część mieszkalna jest przymocowana w ten sposób. Są też cztery śruby.

W skład wykończonego drewnem (jego rodzaj można sobie wybrać) modułu wchodzi część kuchenno-schowkowa. Śpi się na górze zabudowy, na materacu. Aby łóżko było na tyle duże, by mogły się na nim wyspać dwie osoby, trzeba złożyć oparcia drugiego rzędu foteli.

Przyjrzyjmy się zabudowie.

toyota proace verso camper


Podczas jazdy szafki są złożone. Gdy dojedziemy na kemping/pole z dala od cywilizacji, kuchenkę zasilaną niewielkimi kartuszami wysuwa się jak szufladę. Obok palników jest kawałek blatu i lodówka. Gdy wysuniemy sąsiednią część, zobaczymy deskę do krojenia z pomysłowym schowkiem na noże, a także kilka schowków na naczynia czy śmieci. Pewnie to za mało, by przygotować homara w sosie muślinowym, który zachwyci jurorów przyznających gwiazdkę Michelin, ale podczas weekendowego wypadu w Bieszczady nawet danie z puszki smakuje wspaniale. Zwłaszcza jeśli potem sięgniemy po coś zimnego do lodówki.

toyota proace verso camper

Są też: zbiornik na wodę, składany zlew i gniazdka – od USB i klasycznego, zapalniczkowego, po przyłącza na prąd z kempingu, jeśli ktoś nie chce spać na dziko. W środku lasu pomocne okażą się panele solarne do akumulatora.

Brzmi świetnie, ale są też wady.

O ile w „klasycznych” kempingowych vanach można np. gotować, stojąc w ciepłym wnętrzu auta, tutaj jesteśmy skazani na stanie pod otwartą klapą bagażnika. Jest duża i umieszczona na tyle wysoko, że autor tych słów (1,85 m wzrostu, gdybyście zapomnieli…) może się pod nią wyprostować i nie obawiać o siniaki na głowie. Ale jeśli leje i wieje, i tak się zmoczymy. Trzeba też otwierać klapę za każdym razem, gdy chcemy wyciągać coś z szafek. Nie ma do nich dostępu od drugiej strony.

Łóżko w czasie budowy
Gotowe.

Kolejny problem to ograniczona liczba miejsc do spania. Łóżko mieści dwie osoby, podczas gdy np. we wspomnianym Transicie mogą spać cztery – dwie na dole, a dwie po podniesieniu dachu. Tutaj takiego rozwiązania nie ma. Można co najwyżej zamówić opcjonalny namiot dachowy, ale nie ma wtedy możliwości przejścia do niego z wnętrza. Trzeba wyjść z wozu i wspiąć się po drabince.

Toyota Proace Verso Camper: cena

Oklejenie w góry, lasy, doły nie jest obowiązkowe.

Cena modułu do Toyoty Proace wynosi około 28 tysięcy złotych (cena może się delikatnie wahać w zależności od wybranego wyposażenia, np. typu lodówki). Da się go dokupić do dowolnej wersji tego wozu, pod warunkiem, że mówimy o wydłużonym rozstawie osi: od bazowej za 137 900 zł z manualną klimatyzacją i 120-konnym silnikiem, aż po topową odmianę VIP z najmocniejszym motorem i wszystkimi możliwymi gadżetami, której cena zbliża się do ćwierć miliona złotych.

Zabudowę zamawia się w salonie Toyoty i odbiera razem z samochodem. Jeśli ktoś jest zachwycony tym pomysłem, ale nie ma zamiaru jeździć Proace Verso, może dokupić podobny moduł też m.in. do Volkswagena Multivana T5 i T6 albo do konstrukcyjnych bliźniaków Toyoty spod znaku Peugeota, Opla i Citroena.

Toyota Proace Verso Camper: czy to ma sens?

W tym miejscu powinienem opisać czytelnikom wrażenia z podróży tym vanem po jakichś dzikich rejonach świata, albo przynajmniej Polski. Niestety, jeszcze nie miałem okazji uderzyć się w głowę podczas wstawania z łóżka w aucie. Tym razem musiało mi wystarczyć obejrzenie zabudowy i samochodu „na sucho”. Spróbowałem kawy przygotowanej na tamtejszej kuchence (pyszna) i zapisałem się na podroż – tyle że we wrześniu. Mam nadzieję, że pogoda dopisze.

Z najmocniejszym silnikiem, Toyota to całkiem szybkie mieszkanie.

Jak na razie, gdańsko-toyotowski pomysł wydaje mi się rewelacyjny, bo wyciągany moduł nie pogarsza funkcjonalności samochodu, a do tego dość rozsądnie kosztuje. Ale wszystko rozstrzygnie się gdzieś w lesie. Albo nad jeziorem. Ach, żeby tylko nie padało…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać