Wiadomości

Toyota Highlander wjeżdża do Polski. Hybrydowy SUV dla tych, dla których RAV4 to za mało

Wiadomości 11.05.2020 105 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 11.05.2020

Toyota Highlander wjeżdża do Polski. Hybrydowy SUV dla tych, dla których RAV4 to za mało

Piotr Barycki
Piotr Barycki11.05.2020
105 interakcji Dołącz do dyskusji

Na pytanie o to, ile SUV-ów można mieć w ofercie, europejski oddział Toyoty zdecydował się odpowiedzieć: wszystkie. I w związku z tym właśnie zapowiedział wprowadzanie – w tym także i do Polski – nowego modelu: dużej Toyoty Highlander.

Nowość jest w tym przypadku oczywiście względna – auto zostało po raz pierwszy zaprezentowane w pierwszej połowie zeszłego roku, natomiast odmiana hybrydowa dostępna jest w sprzedaży od początku 2020 r. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno ona, jak i jej poprzednicy, nie była jeszcze oferowana w Polsce, więc – podobnie jak Camry – jest to dla nas nowość.

Toyota Highlander – dla tych, którym nie wystarczy RAV4.

Auto było natomiast obecne m.in. w amerykańskiej ofercie japońskiej marki, gdzie zajmowało miejsce – zarówno cenowo, jak i rozmiarowo – ponad RAV4. Toyota Highlander na długość mierzy sobie bowiem aż 4950 mm – dla porównania, obecny RAV4 ma tylko 4,6 m. Jeśli więc ktoś koniecznie chciał hybrydowego SUV-a od Toyoty, ale blokowało go to, że RAV4 był zbyt mały, Japończycy właśnie wytrącają mu wszystkie argumenty przeciw.

Highlander będzie miał też oczywiście inne zalety w porównaniu do RAV4. Będzie miał m.in. większy bagażnik (658 l kontra 580 l, 1909 l po złożeniu oparć kanapy), a także pomieści w swoim wnętrzu maksymalnie 7 osób, podczas gdy mniejszy SUV Toyoty przewiezie maksymalnie 5 pasażerów.

No i oczywiście będzie hybrydą z AWD.

Nie, nie ma co liczyć na to, że w Europie zadebiutuje odmiana z 3,5-litrowym V6, tak samo jak nie miało to miejsca w przypadku Camry. Nie ten kontynent, przykro mi.

Toyota Highlander zadebiutuje w Polsce jako klasyczna hybryda, w której za napęd będzie odpowiadał 2,5-litrowy silnik benzynowy pracujący w cyklu Atkinsona, wspomagany przez silnik elektryczny umieszczony przy tylnej osi. W sumie taki układ będzie generował 244 KM – niestety Toyota nie podała w komunikacie prasowym osiągów tego zestawu. Wiadomo tylko tyle, że w średnie spalanie ma wynieść od 6,6 l na każde przejechane 100 km/h, choć realne spalanie poznamy pewnie dopiero podczas testów.

Przy okazji dla tych, którzy lubią ciągnąć coś za samochodem – napęd Highlandera ma pozwolić na ciągnięcie przyczepy o masie do 2 ton.

Co na pokładzie?

Według Toyoty ma być na bogato. Lista wyposażenia obejmuje m.in. 12,3-calowy ekran dotykowy z Apple CarPlay i Android AUto, wyświetlacz przezierny, ładowarkę bezprzewodową, wentylowane fotele, wirtualne lusterko wsteczne, wejścia USB w pierwszym i drugim rzędzie, 20-calowe felgi, a także opcję wyboru trybów jazdy (w trym tryb Trail).

Niestety nie będzie szału, jeśli chodzi o personalizację wnętrza. Będzie można wybrać opcję czarną lub… grafitową. Nie jestem przy tym pewien, którą z nich pokazano na zdjęciach prasowych.

To kiedy mogę kupić i za ile?

Kiedy? Sprzedaż w Europie ma się zacząć od początku przyszłego roku. Za ile? Tego na razie oficjalnie nie podano. RAV4 w odmianie hybrydowej zaczyna się od niecałych 147 000 zł. Biorąc pod uwagę różnicę w rozmiarze i zapewnie wyposażeniu standardowym, nie liczyłbym na to, że Toyota Highlander będzie na start wyceniona wyraźnie taniej niż 200 000 zł (no, może jakieś 180 000 zł).

Choć pewnie i tak nie przeszkodzi jej to w zdobyciu odpowiedniej popularności, a mogę się założyć, że już teraz dealerzy odbierają zapytania o to, kiedy takiego Highlandera będzie można zamówić. Chyba że klienci jeszcze myślą, czy może jednak RAV4, a może C-HR, a może w ogóle wystarczy im Yaris Cross.

Inna sprawa, że nadchodzą dobre czasy dla tych, którzy szukają dużego SUV-a nie-premium. Będzie Highlander, będzie nowe Sorento, może ktoś też wpadnie na pomysł, żeby sprowadzić do nas oficjalnie np. Kię Telluride? O ile oczywiście ta doczeka się jakiejś odmiany hybrydowej.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać