Samochody używane

Czy Toyota Camry to „japoński baleron”? II generacja już drożeje i nikt się temu nie dziwi

Samochody używane 10.11.2018 250 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 10.11.2018

Czy Toyota Camry to „japoński baleron”? II generacja już drożeje i nikt się temu nie dziwi

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski10.11.2018
250 interakcji Dołącz do dyskusji

Często widzę w ogłoszeniach zwykłe samochody – przeważnie ponad 25-letnie – wystawione za horrendalne kwoty tylko dlatego, że są stare. Widzę też reakcje potencjalnych klientów na tę sytuację: przeważnie parskają śmiechem albo kręcą głową z niedowierzaniem. Ale w przypadku Toyoty Camry II generacji nie widzę narzekania na poziom cen.

Rozmawiałem parę razy z przedstawicielami Toyoty, którzy pamiętają czasy, gdy ta marka wchodziła dopiero do Polski i rozpoczynała sprzedaż. Dostępny był wtedy model Corolla, chyba Carina i właśnie Camry jako największy samochód w gamie. Oraz oczywiście najdroższy. Jeśli w 1989 r. postawiliśmy obok siebie produkty rodzime i Toyotę Camry, to była to różnica jakościowa, jakiej próżno szukać w dzisiejszym świecie. Dziś nie ma już samochodów wyglądających jak złożone za karę w ciemnej szopie z użyciem młotka i nitownicy. Oczywiście poziom cen Camry skutecznie eliminował ją z listy marzeń realnie dających się spełnić dla znacznej większości nabywców.

II generacja Camry ma już ponad 30 lat

Niedawno zmieniły się regulacje co do pojazdów zabytkowych. Już nie 25, a 30 lat musi mieć samochód, żeby można było wpisać go do ewidencji zabytków techniki. Na szczęście taka Camry się łapie. Pierwsza generacja, dostępna jako liftback i sedan, w Polsce nie była znana. Ale „dwójka” ma u nas znakomitą rozpoznawalność. I budzi na tyle dobre skojarzenia, że polski rynek był jednym z powodów wprowadzenia z powrotem Camry do Europy. 

toyota camry na sprzedaż

Znalazłem ciekawe ogłoszenie. Auto kosztuje 9900 zł

Dużo? No właśnie chyba nie. Sedan, benzynowy silnik 2.0 prawdopodobnie z wtryskiem paliwa i automatyczna skrzynia biegów. Ależ to musi wspaniale jeździć, tak płynnie i cicho, jak to japońskie samochody z lat 80. Pewnie już o tym pisałem, ale to właśnie była ówczesna klasa premium. Warto przypomnieć, że ten silnik to niezniszczalny 3S-FE: napędzał i Celicę, i pierwszą generację RAV4, trafił nawet do przedliftowego Avensisa. Doczekał się i wersji „tej wzmocnionej” z literą G zamiast F (po tym rozpoznaje się sportowe wersje silników w Toyocie), jak i turbodoładowanej. A nawet w swojej ostatecznej odmianie znalazł się w Lexusie IS200, ale tylko w wersji japońskiej sprzedawanej pod nazwą Toyota Altezza.

toyota camry na sprzedaż

Dlaczego łatwiej nam się pogodzić z taką ceną za Camry?

Pewnie jak zobaczylibyśmy mniej „prestiżowo” kojarzące się auto z podobnego rocznika za te pieniądze, nie bylibyśmy przekonani czy jest aż tyle warte. W ogłoszeniach wisiała bardzo długo (może jeszcze wisi?) Alfa Romeo 164 za tyle samo pieniędzy i z silnikiem 3.0 V6. Nie budziła zainteresowania, a czy to mniej ciekawy samochód niż Camry? Nie sądzę, może nawet bardziej. Ale to Camry nasuwa na myśl skojarzenia z czymś wspaniałym, znacznie lepszym niż konkurencja. Camry jest „japońskim baleronem” i dlatego łatwiej przełykamy, że już nie kupi się takiego wozu za trzy kafle. To znaczy kupi się, Balerona też, ale to już raczej propozycje dla kolekcjonerów dziur w karoserii.

toyota camry na sprzedaż

Miałem nawet klienta na mojego W210 i zacząłem się zastanawiać, czy by go nie sprzedać i nie kupić Camry. Ale w sumie trochę w niego zainwestowałem i chcę uczciwie poczekać, czy zacznie korodować tak jak mówią. Na razie nie bardzo chce.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie