Wiadomości

Ekrany, tęcze i łacińskie gwiazdy, zestawienie wiadomości na szybkości

Wiadomości 16.07.2020 191 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 16.07.2020

Ekrany, tęcze i łacińskie gwiazdy, zestawienie wiadomości na szybkości

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski16.07.2020
191 interakcji Dołącz do dyskusji

To nie jest Motoblender, proszę się nie ekscytować. Po prostu robię zestawienie wiadomości, które nie zasługują na oddzielne wpisy, a warto je podać.

No to proszę, lecimy.

Jeden – lifting Toyoty Camry

Lifting jest na rynek amerykański, więc nie aż tak ważny dla Europy. W Stanach Zjednoczonych oferują Camry aż w 3 smakach, tj. benzyna 2.5, benzyna 3.5 V6 (to ten wzmocniony) i hybrydę z 2.5, taką jak w Europie. Zmiany zewnętrzne są nieistotne i ograniczają się do przedniego zderzaka. Najważniejsza zmiana to obecność systemu Toyota Safety Sense 2.5, którego do tej pory w Stanach nie było. Teraz Camry może sama zmienić pas w bezpieczny sposób, urządzenia ostrzegające o niebezpieczeństwie (czyli kamera i radar) działają na większą odległość, poprawiono też działanie aktywnego tempomatu, który bardzo lubiłem w Camry na drogach jednojezdniowych, a nienawidziłem go na dwupasmówce, bo hamował mnie w momencie, kiedy chciałem wyprzedzić ciężarówkę.

Najważniejsza jednak zmiana dotyczy wnętrza. Do tej pory boomersi lubili Camry, bo nie było ekranu wystającego z konsoli, tylko był w nią wkomponowany na gładko. Czyli wyglądało to dokładnie tak:

toyota camry 2019 test

Koniec tego dobrego, grzyby! Przywitajcie się z nowoczesnością, nowoczesność – oto grzyby, grzyby – oto nowoczesność, czyli Camry po lifcie. Oto ono:

toyota camry lifting

I co teraz? Lepiej czy gorzej? A może to wszystko jedno? Nieważne. Idziemy do następnego „niusa”.

Dwa – Stellantis

Taką nazwę otrzyma przykryty korporacyjnym parasolem koncern powstały z połączenia PSA z FCA. Szkoda, myślałem że będą nazywali się PSAFCA albo coś takiego. W komunikacie na ten temat nazwa Stellantis zawsze pokazywana jest w postaci graficznej, jako pełne logo, co wygląda mniej więcej jak 5 T E L L /\ N T | 5, i trochę ryje mózg, jak się to czyta. Zobaczcie sami:

Nazwa Stellantis pochodzi od łacińskiego stella, czyli gwiazda, i na pewno znaczy coś wspaniałego i wzniosłego. Powiedziałbym wręcz że znaczy „wydaliśmy kupę kasy na wymyślenie kompletnie niepotrzebnej nam nazwy i zbytecznego logo, ale musieliśmy ją wydać, bo inaczej pracownicy mogliby się dowiedzieć, że mamy jej za dużo i jeszcze ten cholerny plebs zażądałby podwyżek. Nalej mnie jeszcze tego koniaczku, Carlos”. Dokładnie to znaczy nazwa Stellantis i dokładnie w tym kontekście będzie używana. Nie będzie samochodów z tą nazwą, nie zobaczymy Stellantisa Wranglera Rubicona ani Stellantisa Berlingo Multispace. Szkoda, to by było nawet śmieszne. Ogólnie ja jestem za tym, żeby wszystkie samochody produkował jeden koncern wszechświatowy.

Trzy – tęczowe Bentleye

Znowu? Przecież już były. Ale tęczy, dumy i różnorodności nigdy nie może być za wiele. Poprzednio tęczowy Bentley miał kolory w poziomie, a teraz ma w pionie. Eee i co? Jest całkiem inaczej. Tęczowy egzemplarz, według komunikatu prasowego, nie został pomalowany, a oklejony folią i pozostanie jednostkowym produktem. Towarzyszą mu jednak całkiem pomalowane, dostępne w salonie Bentleye Continentale w wersji cabrio w pięciu jaskrawych kolorach. Wszystko oczywiście ma służyć wsparciu ludzi. Nie bardzo wiem jak ludzie, którzy np. pracują na słabo opłacanych stanowiskach i na Bentleya mogą sobie tylko popatrzeć, mieliby na tym skorzystać i jakie faktycznie Bentley oferuje im wsparcie poza pokazywaniem kolejnych superluksusowych samochodów, na które stać 1% najbogatszych. Ale może nie muszę tego wiedzieć, bo ani nie jestem człowiekiem, ani nie stać mnie na Bentleya i sprawa rozwiązana.

Cztery – nowy silnik do Audi SQ7 i SQ8

Chodzi o zmodernizowaną wersję 4.0 TFSI V8, który teraz rozwija 507 KM. O 65 KM więcej niż rozwijał do tej pory. Dzięki niemu te ogromne SUV-y mają wystrzeliwać do setki w 4,1 s. Różnica wynosi aż 0,7 s na korzyść nowego modelu, jest to absolutna przepaść w tej klasie. W dodatku takie Audi ma spalać tylko 12 l/100 km i emitować zaledwie 276 g CO2 na każdy kilometr. I to już od jesieni 2020 r. będzie dostępne w Europie. Nie wiem czy Audi ma jakiś tajemniczy sposób na to, że limity emisji CO2 go nie dotyczą, czy po prostu narzuci na te auta ogromny narzut ekologiczny wynikający z konieczności płacenia kar za przekroczenie progu 95 g/km, serio nie wiem jak to jest rozwiązane na poziomie korporacyjnym, ale jest to absolutna beka z europejskich regulacji ekologicznych. Nakładacie na nas limit? Patrzcie jak się tym nie przejmujemy, sprzedając gigantycznego SUV-a z ryczącym V8, który robi setkę w 4 sekundy. A że parę lodowców się stopi? Kogo to obchodzi, patrz pan jak to idzie!

I to tyle na teraz.

 

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać