Testy aut nowych

Toyota Aygo X na żywo: pierwsze wrażenia. Właśnie źle przeczytaliście jej nazwę

Testy aut nowych 27.01.2022 192 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 27.01.2022

Toyota Aygo X na żywo: pierwsze wrażenia. Właśnie źle przeczytaliście jej nazwę

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk27.01.2022
192 interakcje Dołącz do dyskusji

Sprawdziłem, jak wygląda na żywo nowa Toyota Aygo X. Obejrzałem ją z zewnątrz (podobało mi się) i usiadłem z tyłu (tu było gorzej).

Toyota Aygo X. Przeczytaliście tę nazwę z literą „iks” na końcu, prawda? To błąd. Toyota chciałaby, żeby nazywać jej nowy model „Cross”. Dlatego Toyota Yaris Cross jest pisana w ten właśnie sposób, a przy Aygo postawiono na literę X. Logiczne, prawda? Może to kwestia oszczędności i przy tanim modelu ucinano koszty nawet na literkach. Ale to i tak nie ma większego znaczenia.

Dziwne, że nowe Aygo w ogóle powstało

Toyota Aygo X

Inni producenci raczej uciekają z segmentu A. Francuzi, którzy wcześniej produkowali bliźniacze do Aygo modele, nie chcą mieć z klasą aut najmniejszych już nic wspólnego. Skoda skasowała Citigo, Opel nie pamięta już o Karlu, a Renault nie oferuje Twingo. Zostało jeszcze kilka wozów w rodzaju Hyundaia i10 czy Kii Picanto, ale to wąska działka, bo normy emisji spalin powoli dobijają małe, spalinowe samochody.

Toyota zrozumiała, że segment A też musi się trochę zmienić. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie zamontowała do Aygo hybrydy. Wtedy cena byłaby zbyt wysoka. Teraz to wciąż najtańsza nowa Toyota. Ale dostała trochę wyższy prześwit (o 3,5 cm w stosunku do poprzednika – teraz to 14,6 cm), wielkie koła (17 lub 18 cali, w poprzedniku były 14-stki i 15-stki) oraz detale stylistyczne, które sprawiają, że ma się mniej kojarzyć z wozem do dostarczania kebabów. W reklamach jest przedstawiona jako samochód dla młodych i aktywnych. W Polsce pewnie kupią ją emeryci, bo wygodnie się do niej wsiada.

Toyota Aygo X

Nie jestem zbyt aktywny, ale mógłbym mieć takie auto

Do dojeżdżania po samochody prasowe i do sklepu nadawałoby się idealnie. Podoba mi się z wyglądu – zwłaszcza z przodu i w kolorze, który jeden z kolegów określił dziś mianem „szampańskiego”. Trochę mniej jestem przekonany do czarnego malowania tyłu. Niestety, jest obowiązkowe w bogatszych wersjach wyposażenia. Nie występuje tylko w podstawowych. Ale może nie jest takie złe?

Toyota Aygo X

W ogóle Toyota Aygo X z tyłu bardzo mocno przypomina poprzednika – tyle że takiego z dodatkowymi „boczkami”. Wielu z nas przytyło przez pandemię, Toyota – jak widać – też.

Teraz patrzcie na najlepsze

Oto faltdach, rolldach, nazywajcie go jak chcecie. Zamiast nudnego okna dachowego, Toyota przeniosła nas do lat 90. Pamiętacie Twingo albo pierwszą Pandę z czymś takim? Jest odlotowe. Dopłacałbym te 5000 zł jak szalony, choć pewnie potem otworzyłbym to raz w roku. Przez faltdach można zajrzeć do środka, ale lepiej będzie tam po prostu wsiąść. Zacznijmy od tyłu. Jakoś tak mam, że gdy ktoś chce mi powiedzieć dobrą i złą wiadomość, wolę zacząć od złej, a gdy mam zrobić coś trudnego i nieprzyjemnego, wolę mieć to szybko za sobą.

Wejście do tyłu nie jest proste

Drzwi z uchylnymi okienkami są małe i wąsko się otwierają. Otwór drzwiowy jest więc ciasny jak budżet studenta. Wejście i wyjście wymaga sporo gracji. Miejsca na nogi jest tyle, że szepnąłem „nawet, nawet”, ale wtedy zdałem sobie sprawę, jak zgarbiony muszę siedzieć, by jakkolwiek zmieścić głowę. To nie była „niekomfortowa” pozycja. Po prostu nie wytrzymałbym w takim zgięciu nawet kilkunastokilometrowej podróży. To nic dziwnego w segmencie A, ale z tego miejsca chciałbym uprzejmie prosić osoby kupujące auta na Ubera, by jednak nie myśleli o Aygo X.

Toyota Aygo X

Toyota Aygo X jest jednak przestronna z przodu

Siedzi się w niej dość wysoko, a ze środka wszystko dobrze widać. Miejsca za kierownicą nie brakuje. Kokpit jest prosty. Ma niewiele przycisków (jeśli już są, to głównie na kierownicy), tradycyjny panel klimatyzacji i duży ekran. Czy jest tu ładnie? Można o tym dyskutować, ale najważniejsze jest dla mnie to, że Toyota Aygo X nie robi wrażenia zbyt taniej. Owszem, na drzwiach widać gołą blachę, ale przy efektownym lakierze to nawet pasuje. Przy bazowym białym byłoby pewnie gorzej.

Tak czy inaczej, podczas krótkiego pobytu we wnętrzu Aygo X ani razu nie pomyślałem o słowie „tandeta”. To już coś w niskim segmencie cenowym.

Toyota Aygo X

Szkoda tylko, że Toyota Aygo X wymaga jednak pewnego budżetu

Podczas prezentacji, nieźle wytłumaczono wzrost ceny w stosunku do poprzedniej generacji. Aygo X jest nieco większe (długość: plus 225 mm, czyli teraz 3700 mm. Wzrosła też szerokość i oczywiście wysokość). Oprócz tego (a może: przede wszystkim) ma lepsze wyposażenie. W standardzie zamontowano więcej systemów bezpieczeństwa, większe felgi (co ciekawe, nietypowo wąskie opony o szerokości 175 mm zapewniają lepszą zwrotność niż wcześniej), a także m.in. system multimedialny czy elektrycznie regulowane lusterka. Lepiej się prowadzi i ma dodatkowe wygłuszenia (z wyjątkiem bazowej wersji). Po zsumowaniu wszystkich dodatkowych gadżetów i ich orientacyjnej wartości, wyszło, że Toyota Aygo X musiałaby kosztować prawie 65 tysięcy, a kosztuje bazowo „tylko” 58 900 zł.

Niestety, sensowna wersja to wydatek ok. 70-80 tysięcy

„Sensowna” z punktu zakupu prywatnego, czyli taka, która nie wygląda jak auto serwisanta drukarek, jest lepiej wyciszona i ma parę nowoczesnych gadżetów. 70-80 tysięcy (zależy jeszcze, czy mówimy o skrzyni CVT i czy na liście opcji zaznaczamy faltdach) to niby mało jak na nowe auto dziś, ale… nadal sporo. Zwłaszcza że ciągle mówimy o wozie z litrowym silnikiem o mocy 72 KM, który osiąga 100 km/h w około 15 sekund. Poprzednik miał ten sam motor, ale był lżejszy, więc rozpędzał się do setki o sekundę szybciej. Dostawcy codziennie udowadniają, że to najszybszy samochód w okolicy.

Czy Toyota Aygo X będzie się sprzedawać?

Ten wóz ma coś w sobie. Jest charakterystyczny, ciekawy, całkiem stylowy, niebrzydki. Podoba mi się – i pewnie nie będę jedyny. Ale mimo bycia najtańszą, nową Toyotą, chyba nie zrobi spektakularnej kariery. Powód jest pięcioliterowy. Pierwsza to „Y”, ostatnia „S”, a pomiędzy są jeszcze „ARI”. Na pewno nie zgadniecie, o co chodzi.

Owszem, klienci będą pewnie woleli większego Yarisa. Niespodziewanym konkurentem może być też chociażby Dacia Jogger. Choć Aygo X ma więcej stylu. Oby małe auta żyły jak najdłużej – nawet jeśli muszą się trochę podwyższyć. Czekam na pierwsze jazdy.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać