Wiadomości / Felietony

Narzekanie na brak torów do ścigania się w Polsce to nonsens. Jest ich coraz więcej

Wiadomości / Felietony 27.01.2019 473 interakcje
Marta Daszkiewicz
Marta Daszkiewicz 27.01.2019

Narzekanie na brak torów do ścigania się w Polsce to nonsens. Jest ich coraz więcej

Marta Daszkiewicz
Marta Daszkiewicz27.01.2019
473 interakcje Dołącz do dyskusji

Gdzie mamy się ścigać, jak nie ma torów? Tak zazwyczaj pytają zatrzymywani przez policję kierowcy sportowych aut. Tymczasem argument o braku torów już dawno przestał być prawdziwy. Tylko niektórym chyba po prostu nie chce się wydawać pieniędzy, by wziąć udział w imprezie na torze…

Najczęstszym argumentem, który podnoszą osoby ścigające się na ulicach jest ten, że nie ma torów. Zbudujcie nam tory –  krzyczą chociażby członkowie Warsaw Night Racing. Z tego samego powodu chwalą brak ograniczeń na niemieckich autostradach. Jednak to nadal są drogi publiczne, gdzie sprawdzanie mocy swojego auta nie zawsze jest mądrą decyzją.

A tymczasem tory są. I to jest ich całkiem sporo. Owszem, niektóre miejsca są zamykane, chociażby tor w Lublinie czy na warszawskim Żeraniu. Na tych, które już istnieją dochodzi czasem do protestów okolicznych mieszkańców jak ostatnie zamknięcie imprezy Gran Turismo z powodu hałasu.

To gdzie się ścigać?

Najbardziej kultowy (chociażby ze względu na swoją historię) jest Tor Poznań, największy obiekt tego typu w naszym kraju. Plany jego budowy zakładały, że będzie to obiekt do przeprowadzania profesjonalnych wyścigów na licencji FIA. Tor Poznań powstał w 1977 r. na terenie dawnego poligonu wojskowego. Pętla główna dla samochodów mierzy 4083 m długości, ma 12 m szerokości, 14 zakrętów i 11 prostych odcinków z czego najdłuższy liczy 560 m. Jest też tor kartingowy.

Równie kultowy jest Tor Kielce, który powstał w 1976 roku. Obecnie mała pętla ma długość 1140 m, a duża pętla, która częściowo biegnie przez drogę krajową nr 74, liczy 4160 m. Długiej pętli praktycznie jednak się nie używa, ponieważ trzeba by było zamknąć drogę.

Tor Kielce
Tor Kielce

Jest tor Jastrząb obok Radomia, Tor Toruń, jest Autodrom Pomorze w Pszczółkach czy Tor Słomczyn, zlokalizowany tuż obok jednej z największych giełd samochodowych w Polsce. Jest w czym wybierać!

Lotnisko, tor kartingowy…

Niektóre nieużywane już lotniska przekształcane są w tory do ścigania. Tak właśnie powstał Motopark Ułęż i tak zostało przekształcone lotnisko w Białej Podlaskiej. W Ułężu do dyspozycji jest pas główny o długości 1500 m i szerokości 30 m, i pas boczny (1500 m długości i 15 m szerokości). Również na drogach dojazdowych do pasów można wyznaczyć krótkie pętle.

W Białej Podlaskiej trasa ma długość od 2000 do 3300 m, jest i tor treningowo-szkoleniowy o długości około 2200 m i szerokości nitki około 12-16 m.

Również na terenie toru kartingowego w Radomiu można się pościgać samochodem, chociaż ten obiekt jest dość mały i raczej sportowy samochód nie pokaże na nim pełni swoich mocy.

Otwierają się i nowe.

Na wyścigowej mapie Polski nie brakuje też dość świeżych miejsc. Kilka lat temu otworzono Tor Łódź, w bardzo dobrej lokalizacji, tuż obok Strykowa, gdzie krzyżują się autostrady A1 i A2. Jeszcze młodszy jest Silesia Ring w Kamieniu Śląskim, reklamujący się jako drugim w kraju pod względem długości nitki toru (3 636 metrów).

Tor Ułęż
Tor w Ułężu

Nie tak dawno temu tuż obok lotniska Modlin powstał Tor Modlin z torem szkoleniowym i sportowo-treningowy. Ten drugi ma długość ok. 1,2 km i można na nim wytyczyć wiele tras o różnych stopniach trudności, wymagających jazdy precyzyjnej, jak i pozwalających na osiąganie wysokich prędkości.

I nie są to wszystkie tory w naszym kraju!

To oczywiście kosztuje.

Weekend na torze to nie jest mały wydatek, ale też nie są to kokosy. Najczęściej za kilkaset złotych mamy kilka godzin jazdy z profesjonalnym pomiarem czasu oraz pełną obsługą techniczną. Można też wynająć obiekt samodzielnie i zorganizować swoją imprezę.

Zanim więc znów zaczniecie narzekać, że ścigać się nie ma gdzie, to może lepiej najpierw sprawdźcie wszystkie możliwości. W sezonie praktycznie co tydzień jest okazja, by sprawdzić możliwości swojego wozu w kontrolowanych, (w miarę) bezpiecznych warunkach. I nikogo przy tym nie wkurzycie. No, chyba że mieszkańców okolic torów, co świetnie widać na przykładzie Poznania. Ale krzykacze i malkontenci znajdą się zawsze.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać