Felietony

Zostało nam trochę niusów na wieczór, więc zrobiłem mieszankę

Felietony 06.10.2020 54 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 06.10.2020

Zostało nam trochę niusów na wieczór, więc zrobiłem mieszankę

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski06.10.2020
54 interakcje Dołącz do dyskusji

To nie jest Motoblender.

To bardziej „szkoda było mi to wywalić do kosza, zawsze trochę się poklika, albo coś”. Czy już możemy zaczynać?

Ford wyrzuca z produkcji Mustanga GT350 i GT350R

W tym samochodzie było coś specjalnego: to 5,2-litrowy silnik V8 typu flat-plane, czyli z innym ułożeniem wału korbowego niż w typowych amerykańskich samochodach. Flat-plane, czyli płaski wał korbowy w V8 jest charakterystyczny dla wysokoobrotowych silników Ferrari i w Mustangu wcześniej nie występował. Wysokoobrotowe GT350 rozwijało ponad 100 KM z litra pojemności bez doładowania – 526 KM na tylną oś przekazywane przez 6-biegowy manual Tremec. Auto było przygotowane do ciśnięcia po torze bez konieczności modyfikowania i tak naprawdę oferowano je jako tańszą konkurencję dla BMW M3 czy Porsche 911 GT3. Zatem wszyscy fani szybkiej jazdy Mustangiem mogą tylko stęknąć ze smutkiem. Ford oczywiście się tym nie przejmuje, bo szykuje kolejne specjalne odmiany Mustanga, jak np. Mach-1 – ale Mach-1 ma tylko 480 KM i silnik 5.0 Coyote. Tym sposobem wyjątkowy 5.2 V8 znika z oferty całkowicie wraz z GT350. Jakbym był fanem nowych samochodów muskularnych, to bym nawet uronił łezkę.

Ford Mustang Mach 1
Mach 1

Audi nie wyrzuca z produkcji TT

Nie wiem dlaczego. Przecież ten samochód nie ma żadnej przyszłości. Dobra, był fajny w 1998 r., rzeczywiście stanowiło to jakąś nową jakość, jakiś powiew świeżości w popularnej wtedy klasie coupe. Druga generacja była już zwyklejsza, a trzecią ogólnie trudno zauważyć, nie sądziłem nawet że oni jeszcze ją produkują. A tu proszę, ulepszenia. Audi TT dostaje wersję 45 TFSI, czyli 2.0 245 KM połączone z dwusprzęgłową skrzynią S Tronic. Tak naprawdę to jest jakaś nowa wersja wyposażenia z czarnymi akcentami. Więcej jest w tym robienia z nas tak zwanego „tata wariata” niż naprawdę jakichś ulepszeń. Ale to zawsze okazja, żeby przypomnieć klientom o tym lekko umierającym modelu. Jeszcze w 2016 r. sprzedawało się ok. 2000 sztuk miesięcznie, teraz – dobrze jak dojdzie do 600 aut. Los TT jest przesądzony. Na pewno zastąpi je elektryczny SUV (wow! tego jeszcze nie było!).

Audi TT koniec produkcji

Zlatan Ibrahimovic kupił sobie Porsche

Typowy non-news. Znany piłkarz kupuje drogi samochód. Jakby kupił tani, to byłoby coś. Na przykład Zlatan Ibrahimovic kupuje sobie Yugo Koral. Ale nie, on kupił sobie Porsche 911 Targa 4S z limitowanej do 992 egzemplarzy serii Heritage. Takie Porsche ma trzylitrowego boksera, 450 KM i ośmiobiegowe PDK. Dołączy do kolekcji gruzu… yyy to znaczy do kolekcji supersamochodów piłkarza Zlatana, w której znajdują się już takie pojazdy jak Porsche 918 Spyder, LaFerrari i Ferrari Monza SP2. Ale nie to jest przecież najważniejsze, tylko to ile lajków dostał nowy nabytek piłkarza Zlatana na instagramie. Otóż było to 1,51 mln. Tyle osób uznało za stosowne wykazanie swojego entuzjazmu wobec faktu, że jakiś typ kupił sobie samochód.

View this post on Instagram

Happy Birthday to Zlatan

A post shared by Zlatan Ibrahimović (@iamzlatanibrahimovic) on

Francuski magazyn pisze o odnalezionej kolekcji przedwojennych Renault

Chodzi głównie o samochody z lat 30., ale i starsze, niektóre nawet sprzed I wojny światowej. To nie tak, że kolekcja została „odkryta”. Po prostu właściciele po latach kiszenia tych wozów w poprzemysłowej hali w Burgundii – i to dwupoziomowej – postanowili wreszcie coś z nią zrobić. Auta są w stanie do renowacji, ale zwykle kompletne. Obecny właściciel kolekcji to prawnuk jej założyciela, syna jednego z pierwszych dealerów Renault w regionie. Zbierał on odkupione od klientów samochody i trzymał, obiecując że kiedyś coś z nimi zrobi. On nie zrobił, jego syn nie zrobił, jego wnuk nie zrobił, a jego prawnuk najchętniej by to wszystko… no i tak to właśnie jest z kolekcjami, mam nadzieję że po mnie również zostanie dużo złomu, z którym moje dzieci nie będą wiedziały co zrobić.

fot. Losange Magazine

I na koniec: Land Rover-Jaguar znów nabiera wiatru w żagle

A już myślałem, że to idzie na dno. Tymczasem sprzedaż angielsko-indyjskich pojazdów rośnie. Gama modelowa tej marki, czy raczej zespołu marek, jest – z drobnymi wyjątkami – naprawdę świeża. Oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia, bo w stosunku do poprzedniego kwartału sprzedaż wzrosła o 53%, ale wobec analogicznego okresu roku poprzedniego jest niższa o 12%. Tyle że tak jest u większości producentów, bo to typowy efekt popandemiczny (choć oczywiście pandemia się jeszcze nie skończyła. Dopiero się rozkręca). Ciekawy jest natomiast podział między Land Rovera a Jaguara. Dość wyraźnie pokazuje on, gdzie są osobówki na tle SUV-ów, zwłaszcza w droższych segmentach. W 3 miesiące sprzedało się 27,3 tys. Jaguarów i 86,2 tys. Land Roverów, w tym Range Roverów. Podobno „świetnie” sprzedaje się też Defender, tj. klientów znalazło 4500 aut. Widziałem ostatnio na ulicy takiego Defendera i serio zastanawiam się po co jest ten samochód, skoro jest Discovery i czym one się różnią – jak dla mnie nie różnią się niczym poza wyglądem. Ale widocznie nie mam w sobie dostatecznie dużo wewnętrznego prestiżu.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać