Ciekawostki

Oto box dachowy droższy niż niejedno dobre i tanie auto. Dla kogo jest Thule Vector?

Ciekawostki 30.10.2019 51 interakcji
Łukasz Kotkowski
Łukasz Kotkowski 30.10.2019

Oto box dachowy droższy niż niejedno dobre i tanie auto. Dla kogo jest Thule Vector?

Łukasz Kotkowski
Łukasz Kotkowski30.10.2019
51 interakcji Dołącz do dyskusji

Co to jest – wygląda jak box dachowy, ma funkcje boxu dachowego, ale kosztuje 2x więcej od większości boxów dachowych? To Thule Vector – widziałem na żywo miejsce, gdzie powstał jeden z najdroższych bagażników dachowych w historii.

Miałem przyjemność w tym miesiącu udać się do Hillerstorp – małego miasteczka w Szwecji, gdzie swoją siedzibę ma fabryka oraz centrum projektowe firmy Thule, produkującej m.in. bagażniki dachowe i rowerowe.

Relację z tej wizyty znajdziecie w siostrzanym serwisie Spider’s Web:

Pretekstem do tego wyjazdu było jednak co innego, niż zwiedzenie fabryki: nowy box dachowy Thule Vector.

Thule Vector kosztuje 2x więcej od drugiego najdroższego boxu w ofercie firmy. I nie bez powodu.

Podczas oprowadzania po Hillerstorp pracownicy firmy nawet nie kryli się z tym, że ich produkt jest drogi. Miał taki być. Thule Vector nie jest bowiem produktem stworzonym dla masowego odbiorcy; nie zobaczymy go na dachu Forda Focusa czy Skody Octavii, lecz raczej na Volvo V90 CC, Range Roverze lub sportowych odmianach BWM czy Audi. To box dla tych, których stać – i nikt w Thule nie próbuje tego faktu ukrywać.

I w istocie, cena Thule Vector przyprawia o szybsze bicie serca. Odmiana „M” kosztuje 6699 zł, zaś odmiany „L” i „Alpine” to koszt 6899 zł. Auć. O ile mi też wiadomo, są to najdroższe boxy dachowe na rynku, nie licząc może jakichś pojedynczych sztuk robionych na zamówienie.

Co wyróżnia Thule Vector na tle innych boxów?

Od strony użytkowej nie ma zbyt wielkich różnic. Od siostrzanego Thule Motion XT chociażby różnią go tylko dwie rzeczy: filcowy wkład we wnętrzu, który można w każdej chwili wyjąć do czyszczenia, oraz dwustronne oświetlenie. Lampy LED we wnętrzu Vectora są również demontowalne, co może się przydać podczas rozładunku w środku nocy gdy w pięciogwiazdkowym hotelu zabraknie prądu na dzikiej polanie.

Thule Vector

Poza tym mamy tu ten sam system SlideLock, który znacząco ułatwia otwieranie i zamykanie pokrywy, obustronne otwieranie i zamykanie pokrywy i szybki montaż do bagażnika dachowego systemem PowerClick – pokrętło „kliknie”, gdy dokręcimy box z należytą mocą.

Thule Vector

To wszystko bardzo przydatne rzeczy, ale znajdziemy je również w tańszym o połowę Thule Motion XT, a bez filcu i świateł pewnie wiele osób przeżyje. Nie to jednakże jest największym wyróżnikiem Thule Vector.

Thule Vector

Tu liczy się styl.

Thule Vector jest boxem projektowanym z myślą o autach klasy premium. Jest zauważalnie niższy od pozostałych boxów w ofercie firmy (co wpływa też negatywnie na jego pojemność, ale kto by się tym przejmował), a jego front charakterystycznie „opada” na przednią szybę.

Thule szczyci się faktem, że w przeciwieństwie do konkurencji, która opracowuje boxy z myślą o istniejących modelach samochodów, Szwedzi ściśle współpracują z producentami, by opracowywać design boxu z myślą o autach, które pojawią się na rynku za kilka lat. I rzeczywiście – w centrum badań i rozwoju, po którym nas oprowadzano, spora sekcja zasłonięta była kurtyną, by żaden ciekawski dziennikarz nie dojrzał elementów karoserii modelu, który jeszcze nie wyjechał na drogi.

Thule Vector

Ostatnim aspektem trochę stylistycznym, a trochę użytkowym, który wyróżnia Thule Vector, jest niewidoczne połączenie górnej i dolnej części klapy. Ma to znaczenie przede wszystkim wizualne, ale wpływa też pozytywnie na aerodynamikę – i, co za tym idzie – zachowanie boxu na bagażniku dachowym.

Przejechałem kilkaset kilometrów Volvo V90 CC z Vectorem na dachu i słowo daję – przy prędkościach nieprzekraczających 140 km/h (czyli takich, jakie zaleca producent) nie powiedziałbym, że mamy na dachu wielki kawał poliwęglanu. Po prostu nie było go słychać.

Nie da się też ukryć, że Thule Vector po prostu świetnie wygląda. Miałem przyjemność zobaczyć go na dachu wspomnianego Volvo, na dachu Audi A6 Avant z pakietem S-Line, na dachu BMW 5 i BMW 3, a przelotnie także na hardtopie Volkswagena Amaroka. Na każdym aucie box prezentował się znakomicie i doskonale wpisywał się w sylwetkę samochodu, zamiast ją zakłócać.

Sam co prawda nie wydałbym takich pieniędzy na box, ale nie stać mnie też na żadne z wyżej wymienionych aut, więc… mogę sobie tylko wyobrażać, że ich właściciele (skoro już wydali takie pieniądze na samochód) nie mają problemu z wydaniem sporej sumy na box dachowy, który będzie stylistycznie pasował do drogiego wozu.

Potencjalny nabywca Thule Vector nie będzie się zastanawiał.

W skali zakupu chociażby Range Rovera Velar taki box dachowy to co najwyżej jedna rata leasingu kropelka w morzu. I właśnie dla takich ludzi zostało zaprojektowane to akcesorium – ludzi, którzy nie będą się zastanawiać nad tym, czy wydać mniej na większy i brzydszy box, czy wydać więcej na nieco mniejszy, ale o wiele ładniejszy box. Oni po prostu kupią Thule Vector i pojadą na dwutygodniowy wypad na narty do luksusowego kurortu w Alpach.

A dla nas, biedaków, pozostaną wciąż świetne – choć nie tak piękne – pozostałe boxy w ofercie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać