Felietony

Śmiertelny wypadek w Tesli – zawiódł człowiek, ale Tesla obiecuje zbyt wiele

Felietony 13.04.2018 2 interakcje
Artur Maj
Artur Maj 13.04.2018

Śmiertelny wypadek w Tesli – zawiódł człowiek, ale Tesla obiecuje zbyt wiele

Artur Maj
Artur Maj13.04.2018
2 interakcje Dołącz do dyskusji

Tesla nakazuje trzymać ręce na kierownicy w większości przypadków, ale skoro tak, to dlaczego używa nazwy Autopilot?

W marcu Tesla X uderzyła w bariery rozdzielające pasy jezdni i siedzący na miejscu kierowcy inżynier Apple poniósł śmierć. Celowo piszę, że siedzący na miejscu kierowcy, bo według raportu Tesli w ciągu kilku sekund poprzedzających zderzenie Autopilot wydawał sygnały dźwiękowe, ostrzegające kierowcę, by położył ręce na kierownicy. Jednak ten nie zastosował się do tych zaleceń. Być może liczył, że Autopilot przejmie kontrolę i wykryje przeszkodę, do której zbliżał się pojazd.

Czy miał prawo liczyć, że autopilot go uratuje?

Mówiąc najkrócej – nie. Tesla nie produkuje samochodów autonomicznych. Wymaga od kierowcy, by cały czas kontrolował, co się dzieje wokół samochodu, a nawet by w określonych sytuacjach trzymał dłonie na kierownicy. Odpowiedni komunikat wyświetla się nawet na ekranie zastępującym panel zegarów.

Tesla ręce na kierownicy

Z drugiej jednak strony, rozwiązanie stosowane przez amerykańskiego producenta on sam nazywa Autopilotem. W materiałach prasowych Tesla przechwala się, ile to już milionów kilometrów jej produkty pokonały w trybie autonomicznym. Ba, nawet w materiale wideo, który można odebrać jako demonstrację możliwości systemu i sprzętu, kierowca nie trzyma rąk na kierownicy.

Jasne, to jedyny sposób, by pokazać, że on nie bierze udziału w prowadzeniu auta. Ale to też podpowiedź, że tak można robić.

Nie wiemy od jak dawna Walter Huang – ofiara tego wypadku – korzystał z Autopilota. Tesla podaje, że wcześniej dostawała od niego informacje, że w miejscu, w którym doszło do kolizji, Autopilot nie działa prawidłowo. Być może jednak Huang jeździł już korzystając z Autopilota od dłuższego czasu i jeszcze się na nim nie zawiódł.

W końcu jeśli codziennie pokonywał tę samą drogę i generalnie nic się nie działo, to chcąc nie chcąc musiał uśpić swoją czujność. Nie sposób siedzieć w aucie i koncentrować się na drodze w takim stopniu, jakby się go prowadziło, gdy de facto się go nie prowadzi. Poziom koncentracji musi spaść.

To m.in. dlatego inni producenci nie pozwalają, by kierowcy nie trzymali rąk na kierownicy. Samochody wysyłają ostrzeżenia, że jeśli kierowca nie położy na niej dłoni, np. system utrzymujący auto na zadanym pasie ruchu wyłączy się. I tak się dzieje, co zmusza kierowcę do reakcji. Oczywiście nie brakuje takich, którzy wieszają na kierownicy butelkę z wodą, co oszukuje czujniki, ale to już świadome oszustwo ze strony kierującego pojazdem.

Właściwie jak działa Autopilot Tesli?

Sam producent nazywa to urządzenie asystentem jazdy – takim super-mądrym tempomatem. Składa się na niego zestaw elementów, kontrolowanych przez komputer NVIDIA Drive PX 2, w skład którego wchodzą:

Trzy kamery odpowiedzialne za widok do przodu

  • szerokokątna, obserwująca światła drogowe, przeszkody w najbliższym otoczeniu i innych uczestników ruchu. Wykorzystywana jest głównie w mieście, przy manewrach z niską prędkością
  • główna – obserwuje drogę, wykrywając przeszkody w odległości do 150 m
  • wąskokątna – wypatrująca przeszkód na dystansie do 250 m

Dwie kamery boczne, skierowane do przodu – obserwują drogę w poszukiwaniu pojazdów, które mogą próbować wjechać na pas, na którym porusza się Tesla i wspomagające przednie kamery np. podczas zbliżania się do skrzyżowania

Dwie kamery boczne skierowane do tyłu – monitorują to, co się dzieje za autem, m.in. w tzw. martwym punkcie. Są ważne np. przy zmianie pasa ruchu

Kamera tylna – wykorzystywana podczas cofania i manewrów parkowania tyłem.

Radar – korzystając z fal radiowych przenika przez śnieg, mgłę i pył, wypatrując przeszkód przed samochodem w odległości do 160 m.

12 czujników ultradźwiękowych – korzystając z fal dźwiękowych odbijających się od przeszkód sprawdzają się w wykrywaniu pojazdów zbliżających się do Tesli z innych pasów ruchu, pomagają też podczas parkowania.

Lokalizator GPS – pozwala na dokładne określenie, gdzie znajduje się pojazd

Nawigacja satelitarna – pozwoli (w przyszłości) na wprowadzenie adresu, pod który Autopilot doprowadzi pojazd z uwzględnieniem zmian pasa ruchu, zjazdów z autostrady itp.

Tesla elementy autopilota

Tesla się uczy…

Dodatkową zaletą rozwiązania Tesli w porównaniu z innymi producentami jest wykorzystanie flotowego uczenia maszynowego.

Autopilot Tesli zachowuje się podobnie jak ludzki mózg i przyswaja wiedzę na dwa sposoby. Po pierwsze przez większość czasu uczy się poprzez obserwację zachowania kierowcy, gdy autopilot jest wyłączony. Widzi np. jak kierowca pokonuje zakręty i uczy się tego samego.

Korzysta przy tym nie tylko z własnego doświadczenia, ale również z danych pochodzących z innych Tesli. To pozwala na wypracowanie np. idealnego toru jazdy na wybranym odcinku drogi.

Po drugie analizuje sytuację w chwili, gdy Autopilot jest włączony – jeśli kierowca podczas jazdy w tym trybie dokonuje jakichś korekt linii przejazdu, czy w inny sposób zaczyna go kontrolować, system zapamiętuje to, by skorygować swój przejazd w przyszłości.

… i nadal będzie się uczyć.

Sprzętowo na pokładzie Tesli znajduje się wszystko, co trzeba, by auto mogło samo się poruszać. Ale nie ma jeszcze oprogramowania, które radziłoby sobie z prowadzeniem na tyle, że zwalniałoby kierowcę z odpowiedzialności za kontrolę tego, co się dzieje na drodze.

W grudniu 2017 r. Elon Musk zapowiedział, że całkowicie samojeżdżący samochód będzie gotowy w ciągu dwóch lat, a za trzy lata auta posiądą lepsze umiejętności w prowadzeniu samochodów niż ludzie. Ale na dziś takiej opcji jeszcze nie ma i póki to nie nastąpi, nazwanie rozwiązania Tesli Autopilotem jest według mnie na wyrost.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie