Wiadomości

Wszystko co dziś przeczytałem o Tesli, to lipa

Wiadomości 15.10.2020 39 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 15.10.2020

Wszystko co dziś przeczytałem o Tesli, to lipa

Adam Majcherek
Adam Majcherek15.10.2020
39 interakcji Dołącz do dyskusji

Poranna prasówka przyniosła kilka newsów ze świata Tesli. Co jeden, to bardziej o niczym.

Jak co świt zabrałem się do przeglądania motoryzacyjnych wieści z różnych zakątków świata. Na Autoblogu lubimy wiedzieć, że Perodua w Indiach sprzedaje ostatnio wszystko co jest w stanie wyprodukować, kolejne Sandero będzie powstawało w Maroku, a nie w Rumunii oraz, że Mahindra odświeżyła model Pik Up Double Cab w RPA. Nie ma dnia, żeby nie napatoczyło się też coś wybrykach Tesli.

Najpierw wpadła wiadomość, że na wieść o podaniu cen Lucida, Elon Musk ogłosił obniżenie ceny Modelu S

To jest troll jakich mało. Lucida wciąż nie ma na rynku, najtańsza wersja pojawi się w 2022 r., ale niech sobie CEO Lucida – Peter Rawlison – za wiele nie wyobraża, pyk, my obniżamy cenę już dziś. Zatkało? Na marginesie, Rawlison kiedyś pracował dla Tesli, ba, twierdzi, że to on zaprojektował Model S, czemu Musk również zaprzecza, ale jak ma okazję, to szpilę wbije, a co.

Następnie wyczytałem, że na Model Y jest takie ssanie, że uszkodzone auta sprzedają się drożej, niż nowe

Patrząc na ogłoszenie cytowane przez Teslarati, z uszkodzonym Modelem Y sprzedanym za 52 tys. dolarów, można by rzec, że coś w tym jest. Ale Janina Bąk w swojej książce (KUP JĄ!!!) objaśnia co to jest dowód anegdotyczny i dlaczego nie warto opierać na nim swoich wywodów. I szybki przegląd innych serwisów, niż ten z ograniczonym dostępem cytowany przez Teslarati, pokazuje, że owszem, zdarzają się takie egzemplarze, które są ledwie porysowane i sprzedają się w cenie nowych, ale nie jest to reguła. Wcale się nie dziwię – biorąc pod uwagę jakość produktów Tesli prosto z fabryki, ktoś może stwierdzić, że jedna rysa w tę czy wewtę nie zrobi mu różnicy i zamiast czekać 8 tygodni na auto z produkcji, kupi sobie gotowe już. Ale żeby tak wszyscy rzucali się na uszkodzone Ygreki? Kit. A że w ogóle będą schodzić – jasne, akumulatory i silniki mogą się przydać do restomodzenia kolejnych klasyków.

Pamiętacie amerykańskich producentów, którzy straszą klientów napadami i gwałtami, jeśli zachowany zostanie dostęp firm trzecich do diagnostyki pojazdów?

Właśnie dołączyła do nich Tesla.

W Massachusetts trwa właśnie głosowanie w kwestii Right to Repair, a właściciele Tesli dostali maile z prośbą o zagłosowanie przeciwko proponowanym rozwiązaniom. Zgodnie z nowymi przepisami, niezależne warsztaty miałyby prawo dostępu do danych telematycznych pojazdu, co według Tesli mogłoby naruszyć cyberbezpieczeństwo klientów firmy. Tyle, że głos na nie odciąłby niezależnym serwisom dostęp do oprogramowania diagnostycznego, dzięki któremu dziś możliwe są naprawy poza autoryzowanymi serwisami poszczególnych marek. To sprawiłoby, że ASO mogłyby dowolnie profilować politykę cenową usług, a klientom trudniej byłoby udowodnić, że jakieś ASO działa w nie do końca przejrzysty sposób. O skazaniu na usługi o wątpliwej jakości nie wspominając.

Co ciekawe, we wspomnianym mailu Tesla sama wspomina o swojej polityce otwartości i o tym, że sama udostępniała swoją opatentowaną własność intelektualną by wspierać rozwój pojazdów elektrycznych. Ale gdy rozwinęła się również sieć niezależnych warsztatów, które zajmują się naprawą uszkodzonych Tesli, otwartość musi się jednak trochę przymknąć. I jak zwykle u Muska, tworzy się wokół tego taką otoczkę, żeby klienci byli zachwyceni – tym razem troską firmy o bezpieczeństwo. Ten facet to geniusz zła.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać