Wiadomości

Tesla Model 3 rozpędziła się pod ziemią do wysokiej prędkości. Po co? Po złoto

Wiadomości 25.06.2019 47 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 25.06.2019

Tesla Model 3 rozpędziła się pod ziemią do wysokiej prędkości. Po co? Po złoto

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz25.06.2019
47 interakcji Dołącz do dyskusji

Tesla Model 3 jechała w tunelu z prędkością 186 km/h. Tylko najwięksi wyznawcy Elona Muska dostrzegają w tym jakiś sens.

Brak mi szerszej wizji, takiego spojrzenia z góry na ludzkie problemy. Nie wysłałem nigdy nic w kosmos, ani psa ani samochodu. Mój ciasny umysł nie ogarnia, dlaczego samochody pędzące pod ziemią w wąskim tunelu mają być lepsze niż metro.

Dlatego trudno mi zachwycić się tym, że Tesla Model 3 rozpędziła się do prawie 200 km/h w tunelu zbudowanym przez Boring Company.

Przyglądam się projektowi Loop z jednego i drugiego końca tunelu i nie dostrzegam tam żadnego przełomu w odkorkowywaniu miast. Widzę tylko kolejną reklamę firmy wiercącej dziury w ziemi. Do poprzedniego wejścia reklamowego dodano kilka błyskotek.

Tunel zyskał nową podłogę.

Pod koniec zeszłego roku Boring Company, w której większość udziałów posiada Elon Musk, pokazała swój prototypowy tunel w Los Angeles. Miał on prezentować jak rozwiązać problem korków w miastach za pomocą podziemnych podróży.

Wykonano testowy przejazd Teslą Model X, której do kół przyczepiono wsporniki umożliwiające przemieszczanie się po wyznaczonym torze. Przejazd odbył się z dużo niższą prędkością (64 km/h) od zapowiadanej maksymalnej prędkości dla systemu Loop. Niektórzy uznali to za wspaniałe wydarzenie, pewnie to samo sądzą o ostatnim podziemnym przejeździe.

Kilka dni tunelem pojechała Tesla Model 3 – bez wsporników, na swoich kołach i dużo szybciej. Tunel tym razem posiadał już asfaltową nawierzchnię z namalowanymi białymi liniami umożliwiającymi wykorzystanie Autopilota. Autopilot miał kontrolować samochód do prędkości 145 km/h, powyżej tej wartości stery oddawał kierowcy. W czasie tego przejazdu Tesla rozpędziła się do 186 km/h i… to tyle. Dalszych dowodów, że podziemna wizja się kiedyś ziści, brak.

Loop – sytem podziemnego transportu.

Wizja podziemnego transportu przeszła lekką modyfikację. Początkowo mowa była o platformach mieszczących do 16 osób i trudno było tą wizję odróżnić od autobusu, czy metra. Obecnie tunele mają głównie służyć elektrycznym i autonomicznym samochodom, które po dostaniu się pod ziemię będą pędzić z prędkością 250 km/h.

Loop to w zamierzeniach podziemny sytem przemieszczania się tunelach z wysokimi prędkościami. Ma osiągać przepustowość 4 tysięcy pasażerów na godzinę w każdej głównej arterii systemu. Trzeba zbudować sporo arterii by przebić wynik choćby warszawskiego metra, które każdego dnia przewozi ponad pół miliona pasażerów.

A ci, w swoich prywatnych samochodach, mają opuszczać się do podziemnych tuneli korzystając z gęstej sieci nadziemnych stacji. Ma to odbywać się kompletnie nieinwazyjnie dla podziemnego i nadziemnego ruchu. Każdy kto stał w kolejce do bramki metra lub wagonika na pewno bez zająknięcia zgodzi się, że to możliwe.

Według Boring Company ten system ma same zalety, bo nie stawia ograniczeń i barier tak jak ulice na ziemi. Można też rozbudowywać go wiercąc tunele na wielu poziomach. Boring Company twierdzi, że tunele mają też tą zaletę, że są wodoodporne. Wszyscy pasażerowie, którzy z otwartymi parasolami siedzą w metrze, mogą odetchnąć z ulgą.

Dla wątpiących w koncepcję Loop, Boring Company przygotowała obszerne FAQ. Wśród przewag Loop nad metrem, wymienia się na przykład brak przystanków. Zupełnie na poważnie wyjaśniają, że pojazd, który nie musi zatrzymywać się na 98 stacjach pośrednich między pierwszą a setną stacją końcową dojedzie szybciej niż taki, który musi to robić. Odkrywcze!

Sprawy takie jak bezpieczeństwo pasażerów pod ziemią również są poruszane. Będą wykonane otwory wentylacyjne i drogi ewakuacyjne, ale w sumie kwestii bezpieczeństwa lepiej nie oddawać ludziom.

Łatwo w opisie systemu przeoczyć fakt, że transport ma się odbywać przy pomocy autonomicznych samochodów. Jeśli to ludzie mieliby być operatorami maszyn przemieszczających się z prędkością 250 km/h, system stanąłby w płomieniach w niecałą minutę.

Wszelkie wątpliwości nie psują biznesu.

To nie tymczasowy brak tuneli może zastopować rozwój tej wizji, a brak autonomicznych samochodów zdolnych obsłużyć skomplikowany proces poruszania się pod ziemią. Sieć tuneli szybko nie nadejdzie, ale pojawią się pojedyncze tunele, które pozwolą właścicielom Boring Company zarobić.

Główny cel publikacji filmików z podziemnych przejazdów chyba został już osiągnięty. Przekonali zamożne instytucje, że jest sens wiercić, i że można to zrobić w miarę tanio, choć te instytucje wiercenia, przed ujrzeniem systemu Loop, nigdy nie planowały.

tunel Tesla
Tunel, Tesla i pieniądze = system Loop.

Wiercenie ma być tańsze, bo tunele mają być węższe. Budowa pierwszego tunelu o długości niecałych dwóch kilometrów zajęła 18 miesięcy i kosztowała 10 milionów dolarów. Chyba się opłaciło, bo Boring Company już zawiera rządowe kontrakty. Wprawdzie w stanie Virginia powątpiewano w rewolucyjność tej koncepcji, ale pierwsze zamówienie zostało już podpisane w innej części USA.

W tą koncepcję uwierzono w Las Vegas, gdzie Boring Company ma zbudować tunel łączący dwa odległe od siebie punkty centrum kongresowego – Las Vegas Convention Centre. Rządowy kontrakt jest wart 48 milion dolarów i sprawi, że pod ziemią pojawią się dwa tunele dla samochodów, trzy stacje i tunel dla pieszych. Dzięki temu zamiast 15 minut spaceru na powierzchni można będzie przemieścić się pod ziemią w jedną minutę.

W miarę rozwoju koncepcji biznesowej, w sieci zapewne pojawiać się będą kolejne filmiki. Co wcale nie będzie znaczyć, że system Loop staje się choć trochę bardziej realny. Realna jest tylko dziura w ziemi, którą może przejechać samochód.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie