Ciekawostki

Przerobił Teslę na koparkę. Teraz dzięki niej zarabia setki dolarów

Ciekawostki 11.01.2022 164 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.01.2022

Przerobił Teslę na koparkę. Teraz dzięki niej zarabia setki dolarów

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.01.2022
164 interakcje Dołącz do dyskusji

To oficjalnie mój najgorszy tytuł na Autoblogu. Jestem z niego dumny. 

Ogólnie to jest prawda: jak podaje serwis ohmydev.pl, niejaki Siraj Raval, właściciel Tesli Model 3 z 2018 r. postanowił swój samochód wykorzystać do zupełnie czego innego niż jeżdżenie. Faktycznie zrobił z niego koparkę. Słysząc hinduskie nazwisko i przeróbkę na koparkę od razu mamy przed oczami Matiza, o którym kiedyś pisałem.

Tym razem jednak nie jest tak śmiesznie, bo Tesla służy owszem jako koparka, ale kryptowalut. I to nawet nie bitcoinów, a jakiegoś innego syfu o nazwie Ethereum. To też zapewne przekręt, bo czymże innym może być pozapaństwowe emitowanie pieniędzy bez żadnych gwarancji?

Jak przerobić Teslę na koparkę?

Podłączyć komputer do gniazda zasilającego w samochodzie, a dwie karty graficzne – bezpośrednio do akumulatora. Jeśli ładujesz akumulator w taniej taryfie nocnej, albo jeszcze lepiej, masz darmowe Superchargery, no to nie pozostaje nic innego, jak tylko pożytkować tę tanią energię na bezproduktywne mielenie cyferek za parę dolców. W linkowanym na początku artykule napisano wprawdzie, że ktoś podłączył komputer bezpośrednio do silnika samochodu, ale trochę nie wiem po co i uznaję to za błąd, wynikający z braku umiejętności rozróżnienia silnika od zespołu akumulatorów. Tak czy inaczej, pan Siraj potrafił maksymalnie „wykopać” kryptowaluty o wartości 800 dolarów na miesiąc.

tesla model 3
Wnętrze koparki.

Oczywiście pan Siraj nie jest pierwszy i przed nim takie próby już podejmowano. Wygląda jednak na to, że nie jest to przesadnie dochodowe zajęcie, a poza tym samochód umiarkowanie się do tego nadaje. Nawet mając darmowy prąd z Superchargera nie staniemy się bogaci, kopiąc kryptowaluty za pomocą Tesli, ponieważ po prostu nie ma jak podłączyć do niej ogromnej mocy obliczeniowej. A bez niej nie ma szans na jakieś duże zarobki. Co tylko potwierdza i przypomina, że to wszystko jest kit na kółkach – w tym przypadku „na kółkach” jest jak najbardziej dosłowne. Rozumiem jednak, że jest to element bycia Teslaninem/Teslarzem. Trzeba wówczas robić dziwne rzeczy ze swoim samochodem i chwalić się nimi na Twitterze, a jak wóz już spłonie albo się rozbije w wypadku na autopilocie, to podziękować Elonowi za to niezwykłe doświadczenie.

Moim zdaniem to wciąż wszystko za mało

Prawdziwe pieniądze na kryptowalutach można by zrobić podpinając się do szybu naftowego i odpalając jakiś wielki silnik stacjonarny, oczywiście wysokoprężny. Wówczas prując kłęby czarnego dymu w niebo można byłoby zarobić miliony, a następnie zainwestować je w jakieś ekologiczne przedsięwzięcia mające na celu ochronę planety. Z punktu widzenia klimatu wyszłoby podobnie jak kupowanie nowej Tesli.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać