Wiadomości / Felietony

Dlaczego Brian nienawidzi Tesli, choć na niej zarabia? To lisek chytrusek, co lubi zderzenia

Wiadomości / Felietony 21.01.2020 62 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 21.01.2020

Dlaczego Brian nienawidzi Tesli, choć na niej zarabia? To lisek chytrusek, co lubi zderzenia

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz21.01.2020
62 interakcje Dołącz do dyskusji

Tesla lubi przywalić w ścianę, a Brian Sparks lubi przywalić w Teslę. Tylko jedno z tych stwierdzeń może być prawdziwe.

Zagapiłeś się i za mocno wcisnąłeś pedał przyspieszenia. Co prawda wyjechałeś z garażu, ale nie jesteś zadowolony, bo niechcący pominąłeś etap otwierania drzwi. Ach i jeszcze wjechałeś sąsiadowi do basenu. Cóż więc począć? Najlepiej zgonić wszystko na Teslę. Szczególnie, że sprawą chętnie się zajmie jakiś usłużny Brian.

Tak twój przypadek mniej więcej widzi Tesla. To może wyjaśnię od początku, czy i dlaczego Tesli grozi akcja serwisowa na 500 tysięcy samochodów.

Zgłoszenie 127 przypadków nieintencjonalnego przyspieszania

Kilka dni temu NHTSA (amerykański urząd ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego) ogłosiła, że zajmie się sprawą petycji w sprawie niespodziewanego i nieplanowanego przez kierowcę przyspieszania samochodów Tesli. Zgłoszenie dotyczy 127 przypadków nagłego nieintencjonalnego przyspieszenia samochodów, z których 110 zakończyło się uszkodzeniem pojazdu, a w 52 przypadkach spowodowało obrażenia u pasażerów.

tesla akcja serwisowa

Petycję wniósł Brian Spark, który w żadnym z tych zdarzeń nie uczestniczył ani żadnego nie widział na własne oczy. Nie wiadomo nawet, czy sam posiada samochód marki Tesla. W doniesieniu oprócz opisu przypadków wskazał, iż informacje o samoistnym przyspieszaniu modeli Tesli są wielokrotnie częstsze niż w przypadku samochodów spalinowych i elektrycznych, których dotknął taki problem i które również doczekały się skarg do NHTSA.

Według Briana sprawa dotyczy wszystkich modeli Tesli, na co podaje przykłady. Dochodzenie NHTSA może dotyczyć wszystkich wyprodukowanych samochodów między 2013 a 2019 rokiem, czyli około pół miliona egzemplarzy.

Do sprawy w końcu odniosła się Tesla.

Wszystko to kłamstwo, a donos pochodzi od short-sellera

Każdy przypadek, gdy ktoś zgłosi, że samochód przyspiesza niezgodnie z czynnościami wykonanymi przez kierowcę, jest przez Teslę badany. Zebrane dotychczas informacje wskazują, iż każdy z pedałów pracuje tylko tak, jak został do tego zaprojektowany. To oficjalna wersja Tesli.

Tesla wspomina o dwóch czujnikach położenia pedału przyspieszenia, dzięki którym system ma odcinać napęd po wykryciu błędu. Stanie się tak na przykład, gdy użytkownik wciśnie jednocześnie hamulec i pedał przyspieszenia. Hamulec wtedy wygra, a samochód zahamuje.

Dodatkowo nad bezpieczeństwem użytkowników mają czuwać czujniki wykorzystywane w systemie Autopilot, które również mają zapobiegać wypadkom pomylenia pedałów przez kierowcę. Każdy z wykorzystanych systemów pracuje niezależnie i zbiera wszystkie dane, które później da się szczegółowo analizować.

Tesla podkreśla, ze współpracuje z NHTSA przy wyjaśnianiu każdego z przypadków i wielokrotnie dowiodła, że samochody działają poprawnie. Wina leży więc po stronie użytkowników, którzy wciskają nie ten pedał. Skąd więc ten donos?

Pierwsze zdanie w komunikacie Tesli mówi, że donos jest całkowicie fałszywy i pochodzi od short-sellera Tesli.

Kim jest Brian Spark, short-seller Tesli?

Short-seller to taki odpowiednik każdego posła do parlamentu europejskiego, który był przeciwnikiem integracji europejskiej i Unii Europejskiej, ale mu przeszło kiedy dowiedział się, że dieta europosła jest wielokrotnie wyższa niż posła do polskiego parlamentu. Teraz jest przeciwny pobierając wysoką dietę w euro.

Brian Sparks został short-sellerem, bo według niego Tesla jest bardzo źle zarządzaną firmą. Najwidoczniej wywołuje to w nim taki wewnętrzny sprzeciw, że zarabianie na spadku jej akcji przerodziło się w moralny imperatyw.

tesla akcja serwisowa

Co robi short-seller? Wypożycza akcje firmy na krótki okres i je sprzedaje licząc na szybki zarobek. Trzeba poczekać aż wartość akcji spadnie i kupić je z powrotem. Jeśli wartość akcji spadnie wystarczająco by pokryć prowizję pośrednika, short-seller zarobi.

Dlatego opłaca się starać by giełdowa wycena wartości akcji spadła kiedy inwestorowi to akurat pasuje. O takie właśnie celowe działania posądzany jest Brian Spark.

To dobry moment, akcje stoją wysoko

Wartość akcji Tesli ostatnio poszybowała w górę, od października wzrosła o ponad 100 proc. Przyczyną był wypracowany w końcu zysk kwartalny, wysoka liczba dostarczonych klientom samochodów (z czym Tesla miewała kłopoty) i błyskawiczne uruchomienie fabryki w Szanghaju.

Ale koncepcji, iż Brian chce wykorzystać obecną wysoką wartość akcji przeczy nieco fakt, że zawiadomienie do NHTSA zostało złożone we wrześniu 2019 roku, a akcje mocno wzrosły dopiero teraz. To, że sprawa doczekała się podjęcia przez NHTSA akurat w szczycie giełdowego kursu, to raczej zbieg okoliczności.

Pytanie czy jest to wyłącznie giełdowa gra, przestało być ważne dla NHTSA, które już wcześniej obiecywało przyglądać się bacznie Tesli, a konkretnie jej opcjom autonomicznej jazdy. Teraz sprawdzi, czy jej samochody potrafią same przyspieszać. Użytkownicy Tesli zgadują, dlaczego może się tak dziać.

Samochód elektryczny jest inny niż spalinowy

Koncepcji na forach poświęconych Tesli jest kilka, większość skupia się na błędach użytkowników, którzy mają być nieprzyzwyczajeni do obsługi mocnego, elektrycznego samochodu.

Winny może być Autopilot i kierowca, który omyłkowo uruchamia go dźwignią, szukając kierunkowskazu. Kilku użytkowników twierdzi, że udało im się tą funkcję uruchomić przypadkowo.

Zgadują też, iż winna może być funkcja Creep Mode. Zależnie od tego, czy jest włączona, czy też nieaktywna, samochód po zdjęciu nogi z pedału hamulca sam zaczyna jechać bez dotykania pedału przyspieszenia, bądź przeciwnie, nie rusza z miejsca bez dotknięcia prawego pedału. Łatwo wcisnąć go bez potrzeby, gdy omyłkowo włącza się tą funkcję, nie interesując się jej działaniem.

Poruszany jest też wątek, iż samochód przez większość czasu da się obsługiwać tylko pedałem przyspieszenia, zwalniając w oparciu o system odzyskiwania energii i bez dotykania hamulca. A to jak mocno zwalnia zależy od ustawionego poziomu rekuperacji. Taka jazda po przesiadce z samochodu spalinowego może wymagać przyzwyczajenia.

Wszystko to są zgadywanki, cała sprawa może być nie warta funta kłaków a Tesle działają prawidłowo, co przyznał też Brian Spark.

tesla akcja serwisowa

To może to wszystko jest źle zaprojektowane?

W jednej z wypowiedzi na Twitterze stwierdził, że jeśli samochód działa tak jak został zaprojektowany, czyli prawidłowo, to tak naprawdę został zaprojektowany źle. A jeśli wszystkie wypadki powstały w wyniku omyłkowo wciśniętego pedału przyspieszenia zamiast hamulca, to źle zaprojektowano… pedały.

Pedały Tesli nie różnią się ułożeniem od pedałów w innych samochodach, może więc źle wymyślono większość samochodów na świecie. Taki wniosek też można wyciągnąć z tej afery. Można również i inny, że popularność Tesli i ogromna medialna wrzawa towarzysząca każdej związanej z nią sprawie, często trafia w nią rykoszetem. W końcu nic nie wiadomo na temat, czy Brian Spark nie uprawiał short-sellingu na akcjach Toyoty, albo innego PSA.

Proceder short-sellingu nie musi być wcale godny potępienia, bo o sterowanie kursem akcji oskarżany był sam Elon Musk. Sugerował, że wycofa firmę z giełdy, a owa sugestia miała podbić wartość akcji Tesli. Jego sprawa zaszła tak daleko, że musiał zawrzeć ugodę z Amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd i przestać szaleć w wypowiedziach w mediach społecznościowych.

To może ten Brian nie jest taki zły, tak samo jak wszystkie modele Tesli?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać