Ciekawostki / Wiadomości

Tego brakowało: samojeżdżące hulajnogi elektryczne opanowują miasto. Horror

Ciekawostki / Wiadomości 20.05.2020 35 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 20.05.2020

Tego brakowało: samojeżdżące hulajnogi elektryczne opanowują miasto. Horror

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski20.05.2020
35 interakcji Dołącz do dyskusji

Hulajnogi elektryczne, które same przyjadą na wezwanie, pojawią się w Stanach Zjednoczonych. Pomysł z piekła rodem.

Dwaj operatorzy – Tortoise i GoX – wprowadzą w miasteczku Peachtree Corners w stanie Georgia samojeżdżące hulajnogi elektryczne. To nie jest żart: użytkownik aplikacji na smartfona będzie tylko informował, że potrzebuje hulajnogi, a ta samodzielnie do niego przyjedzie. Po zakończeniu jazdy hulajnoga również samoczynnie odjedzie na bezpieczne miejsce parkingowe. Jak?

To nie będą hulajnogi autonomiczne

Na początek rozwiewam marzenia o tym, że hulajnogi będą tak inteligentne, żeby jechać samodzielnie. A gdzież tam. Do zarządzania nimi będzie oddelegowana grupa pracowników, którzy będą je zdalnie prowadzić. Nie wiadomo, czy w tym czasie będą mieli do dyspozycji widok z kamery z przodu hulajnogi. Jeśli nie, to pewnie usługa umrze po pierwszym dniu, kiedy hulajnogi zostaną porozbijane o przeszkody terenowe i samochody. Przypuśćmy jednak, że każda hulajnoga ma kamerę i pracownik widzi dokąd jedzie. Świetnie, ale wtedy liczba hulajnóg prowadzonych na miejsce do klientów jest równa maksymalnie liczbie pracowników w centrum zarządzania. Czyli zamawiasz hulajnogę z dowozem pod pracę, ale musisz poczekać no tak z godzinkę, bo aktualnie nie ma kto jej zdalnie dowieźć. Nawet jeśli chodzi o przejechanie tylko kilkuset metrów. Może normalnie przeszedłbyś to z buta, ale w Peachtree Corners przyjęto rezolucję przeciwko zaśmiecaniu chodników hulajnogami, więc poczekaj aż pojazd dojedzie z „dedykowanej” stacji. Nie będzie to trwało zbyt szybko, bo przecież bez obciążenia hulajnoga nie może jechać na dwóch kołach, trzeba jej wysuwać dodatkowy wózeczek-protezę w tylnej części.

Już sam ten problem eliminuje ten pomysł w moim odczuciu

Druga sprawa jest jeszcze gorsza: Peachtree Corners zakazuje zaśmiecania chodników hulajnogami, ale nie widzi nic zdrożnego w tym, żeby te hulajnogi same pędziły po mieście, powodując niemałe zamieszanie. Jak traktować toczącą się na trzech kółkach hulajnogę bez jeźdźca? Należy uznać, że jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu czy że toczy się bez kontroli? Dopóki te hulajnogi są stacjonarne, to przynajmniej zaśmiecają chodnik w sposób przewidywalny, a kiedy nagle, tuż przed zakończeniem godzin pracy, zaczną się rozjeżdżać w cztery strony świata (i to dokładnie w szczycie komunikacyjnym), może powstać totalny chaos. Nie wierzę, że pracownik prowadzący hulajnogę zdalnie będzie starał się tak samo, jak gdyby sam na niej jechał. Jak jedziesz, to choć trochę się przykładasz, żeby nie wybić sobie zębów i nie wpaść na innych.

A teraz próbuję sobie wyobrazić to samo, tylko z samochodami

W momencie rozpoczęcia szczytu komunikacyjnego samochody autonomiczne ruszają na miasto, oczywiście błyskawicznie totalnie je korkując. Zamiast operatorów mamy komputery, które mogą zgłupieć z byle powodu, np. przez uderzenie pioruna, albo pękniętą rurę kanalizacyjną. Zamiast nowoczesnej autonomicznej przyszłości mamy bezautonomiczny chaos. Pomysł z samojeżdżącymi hulajnogami w niewielkim stopniu go zapowiada.

Obstawiam, że żadna autonomiczna przyszłość nigdy nie nastąpi.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać