Wiadomości

„Tanie” paliwo zostanie na dłużej. Prezydent przedłużył tarczę antyinflacyjną

Wiadomości 28.05.2022 43 interakcje

„Tanie” paliwo zostanie na dłużej. Prezydent przedłużył tarczę antyinflacyjną

Piotr Barycki
Piotr Barycki28.05.2022
43 interakcje Dołącz do dyskusji

Jest szansa, że jeszcze jadąc na wakacje, będziemy mogli zatankować „tanie” paliwo. Trzeba tylko zaplanować ten wyjazd na cieplejszą część sezonu.

Prezydent podpisał nowelizację tzw. tarczy antyinflacyjnej, regulującej specjalne obniżki VAT i akcyzy, wydłużając jej działanie do końca lipca tego roku. Z całej listy produktów objętych obniżkami najbardziej interesują nas oczywiście:

  • (…) niektóre paliwa silnikowe, tj. olej napędowy, biokomponenty stanowiące samoistne paliwa, benzynę silnikową, gaz skroplony LPG,

I w ich przypadku obniżona zostanie stawka podatku akcyzowego oraz zostaną one wyłączone z opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej.

Czyli…?

Czyli właściwie będzie tak samo, jak było do tej pory, tyle tylko, że dłużej, niż miało być. Nie ma więc co przesadnie liczyć na to, że ten podpis sprawi, że na stacjach nagle zobaczymy faktycznie tanie – a przynajmniej tanie jak kilkanaście miesięcy temu – paliwo.

Wprawdzie już w marcu można było zauważyć, że cena paliwa to w sumie naprawdę 8 zł, tylko nie widać tego zza tarczy, ale wiele wskazuje na to, że i z tarczą dobijemy do ósemki. Zresztą posiadacze samochodów z silnikami Diesla już pewnie 8 zł – albo kwoty temu bliskie – widzieli na licznikach.

Bez tarczy byłoby więc pewnie jeszcze drożej, aczkolwiek i tak w tym wszystkim trudno przejść obojętnie obok tego, jak doskonale w kryzysie radzą sobie działające w Polsce koncerny paliwowe, wypracowując rekordowe zyski i operując na rekordowych marżach. Te niecałe 600 mln zł, na jakie wyceniono tarczę (i to łącznie z innymi źródłami energii, nie tylko paliwem), na tym tle nie wygląda jakoś przesadnie imponująco.

Inna sprawa, że tarcza antyinflacyjna powinna wyglądać inaczej.

Bo w tym momencie na „tanie” paliwo załapie się i ktoś, kto jeździ hybrydowym Yarisem, czyli przy zakupie chyba faktycznie zależało mu na tym, żeby auto przejeżdżało każdy kilometr jak najtaniej, i ktoś, kto kupił sobie jakiegoś crossovera albo i dużego, ciężkiego SUV-a, i teraz miałby najlepszą okazję do zweryfikowania w praktyce, czy podjął dobrą życiową decyzję. Teraz takiej refleksji nie będzie, bo „nagrodzony” tarczą zostanie każdy.

Wprawdzie takim gadaniem ukręciłbym trochę bat na siebie (bo moje auto ani nie jest małe, ani tym bardziej lekkie, więc nie powinno się łapać na lepszą tarczę), ale może przynajmniej kolega z redakcji, który kupił sobie benzynowego crossovera, który na autostradach wciąga tyle paliwa, ile mu się wleje, doszedłby do wniosku, że to może jednak nie był taki dobry pomysł.

Cóż, najwyraźniej nie tym razem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać