Bezpieczeństwo ruchu drogowego

Zmień moje zdanie: szykany na ulicy nie mają żadnego sensu

Bezpieczeństwo ruchu drogowego 17.08.2022 32 interakcje

Zmień moje zdanie: szykany na ulicy nie mają żadnego sensu

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski17.08.2022
32 interakcje Dołącz do dyskusji

Szykany na ruchliwej ulicy nie mają żadnego sensu. Potęgują chaos, tworzą dodatkowe problemy, a przy okazji nie rozwiązują żadnego. To chyba wymysł motoryzacyjnego szatana.

Obejrzałem dzisiaj film, który miał mi pokazać chamstwo kierujących, którzy nie potrafią jeździć po ulicy, gdzie zainstalowano szykany.

W opisie czytamy o chamstwie kierowców, którzy pchają się do przodu, wyprzedzając nagrywającego, pomimo tego, że nie mają miejsca do kontynuowania jazdy. Tym samym zmuszają jadących pasem jazdy bez szykan do jazdy po chodniku.

Jak powinniśmy się zachować widząc szykany na ulicy?

Kierowca, na którego pasie są szykany powinien ustąpić pojazdowi jadącemu pasem bez szykan, chyba że organizacja ruchu wskazuje innych sposób pokonania danego odcinka. W idealnym świecie gdybym sam jechał drogą z szykanami, to podjeżdżałbym do szykany, ustępował, przejeżdżał następny odcinek. Nikt nie pchałby się na chama, z wyjątkiem tych, którzy mają Bardzo Ważny Powód. Oni nie muszą stosować się do przepisów, bo są usprawiedliwieni. Dlatego być może opis filmu mówiący o chamstwie kierujących jest trafny, ale to nie ma teraz żadnego znaczenia. Istnieje ważniejsze pytanie:

Jaki jest sens robić szykany na ruchliwej ulicy?

Jakie mają przewagi nad progami zwalniającymi? Bo wydaje mi się, że żadnych. Argument o wpływie na zawieszenie samochodu z litości pominę, bo wystarczy zwolnić przed takim progiem i można go bezpiecznie pokonać. Gdyby na ulicy uwiecznionej na filmie powstały dwa lub trzy progi zwalniające to ruch odbywałby się płynnie przy zachowaniu dopuszczalnej prędkości – 30 km/h. Tymczasem szykany i kierowcy, dla których są one zbyt skomplikowane powodują chaos oraz sprawiają to, że kierowcy uznają, że trzeba przejechać po chodniku. Gdyby tego nie zrobili, to wszyscy staliby tam, aż do śmierci z wyczerpania, przy okazji zwiększając hałas i emisję spalin na danej ulicy. Innym rozwiązaniem było zwężenie jednego odcinka i wprowadzenie jednego pasa z pierwszeństwem ruchu.

Czemu w tym kraju nie da się zrobić organizacji ruchu, która ma ręce i nogi?

Nie wiem, czy to jest kwestia złośliwości, czy zwykłego niedasizmu, czy po prostu każdy ma do tego olewczy stosunek. Obserwujemy później takie kwiatki jak mała ulica, która przejęła ruch z położonej obok drogi o wyższej kategorii, bo tylko takie ukrywa się za ekranami akustycznymi.  Zapewne historia powstania tych szykan wyglądała tak, że zbudowano drogę wyższej kategorii, ta zaczęła się korkować, więc kierowcy uciekali z niej korzystając ze sfilmowanej ulicy. Mieszkańcy zaczęli się skarżyć, że jest zbyt dużo aut jadących zbyt szybko, więc ustawiono szykany. Czy to uspokoiło ruch? Jak widać nie, tylko spotęgowało chaos. Gdyby tylko istniały jakieś zasady projektowania, to byłoby pięknie.

Ale to jest jeszcze nic. Istnieją jeszcze lepsze szykany na ulicy

Nasz kolega mieszka obok osiedla, gdzie również uspokojono ruch w ten sposób. Ale tam wzięto pod uwagę problemy parkingowe i za każdą szykaną zrobiono miejsce postojowe. Jest to tak genialne w swojej złośliwości, że aż kiwam głową z podziwu.

szykany na ulicy
Źródło: http://www.oneroad.pl/oznakowanie-miejsc-postojowych-w-strefie-zamieszkania/

I teraz z jednej strony narzeka się na projektanta, że wprowadził szykany, z drugiej strony chwali się go za zrobienie miejsc parkingowych. Majstersztyk.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać