Wiadomości

10 sekund – tyle potrzebuje złodziej, by ukraść twojego DS-a. Inne marki też nie są bezpieczne

Wiadomości 10.08.2019 207 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 10.08.2019

10 sekund – tyle potrzebuje złodziej, by ukraść twojego DS-a. Inne marki też nie są bezpieczne

Michał Koziar
Michał Koziar10.08.2019
207 interakcji Dołącz do dyskusji

Temat kradzieży na walizkę wraca jak bumerang. Tym razem brytyjski magazyn What Car? przetestował 7 samochodów z systemami bezkluczykowymi pod kątem odporności na kradzież. Podali też dokładny czas potrzebny na otwarcie drzwi i odpalenie aut – a te dane są zatrważające.

Ponad pół roku temu pisaliśmy o badaniu przeprowadzonym przez niemiecki ADAC. Jego wyniki pokazały, że większość aut z systemem keyless można błyskawicznie ukraść. Tylko Land Rover i Jaguar okazały się odporne. 2 dni temu brytyjski magazyn What Car? Opublikował wyniki swojego własnego testu, które niestety potwierdzają to co udowodnili Niemcy. By pokazać z jaką łatwością można buchnąć wóz z systemem keyless, wyspiarze podali dokładne czasy potrzebne na otwarcie drzwi i odpalenie samochodu. Nie jest dobrze.

Amba fatima – było i ni ma.

Spróbujcie powiedzieć „Do licha, gdzie jest mój samochód? Pamiętam, że właśnie tu go zaparkowałem”. Tyle mniej więcej potrzebuje złodziej by otworzyć DS-a 3 Crossback. „O nie, ktoś go ukradł, dzwonię na policję” – szemrany osobnik właśnie go odpalił i odjechał. DS wypadł w teście najgorzej. Specjaliści od zabezpieczeń włamali się do niego w 5 sekund, w ciągu kolejnych 5 uruchomili silnik i odjechali.

Nie tylko z francuskim autem poszło łatwo. Kolejne auto, które okazało się wrażliwe na kradzież to Land Rover Discovery Sport z 2018. Przy okazji testu ADAC chwaliliśmy samochody koncernu JLR za rozwiązania ultra-szerokopasmowej bezprzewodowej transmisji danych, które uniemożliwiały kradzież na walizkę. Wygląda na to, że nie trafiły do wszystkich modeli. Otwarcie Discovery Sport zajęło 10 sekund, odpalenie silnika i odjechanie – kolejne 20.

Częściowo bezpieczni.

W pewnym stopniu na kradzież odporne okazały się Ford, Mercedes, BMW i Audi. Wszystkie posiadają kluczyki wyposażone w sensory ruchu. Dzięki temu, jeśli pilot pozostaje bez ruchu przez określony czas, przestaje wysyłać sygnał. Złodzieje nie mają czego przechwycić i wzmocnić by ukraść auto. W przypadku Mercedesa czas dezaktywacji kluczyka to 2 minuty bez ruchu, BMW nie podało dokładnych danych, ale najprawdopodobniej mowa tu również o 2 minutach. Dla Forda jest to zaledwie 40 sekund, zaś w przypadku Audi aż 15 minut.

Niestety, jeśli kluczyk będzie aktywny (np. chodząc po domu zapomnimy wyjąć go z kieszeni spodni) sytuacja przestaje być kolorowa. Audi TT zniknie tak samo szybko jak DS 3 Crossback. Mercedes klasy A zmieni nielegalnie właściciela po 50 sekundach – 30 na otwarcie drzwi i 20 na uruchomienie. BMW X3 oraz Ford Fiesta wymagają od złodziei 40 sekund na otwarcie drzwi i 20 na odpalenie.

Jako jedyny kradzieży na walizkę oparł się Land Rover Discovery, podobnie jak w teście ADAC. W przeciwieństwie do swojego kuzyna z dopiskiem Sport w nazwie modelu. Marna to jednak pociecha, kto by chciał kraść Dyskotekę. Land Rover szoruje po dnie nawet w brytyjskich rankingach niezawodności, a właściciel i tak się nie przejmie jak jeden zniknie, bo pewnie ma 2 by mieć czym jeździć. Tylko ten drugi akurat stoi w serwisie.

Niefortunnie.

Niezbyt optymistyczne wyniki testu to jedno, ale w artykule opublikowanym przez What Car? znajduje się mała przepowiednia przyszłości. Nasi koledzy z wysp biją na alarm, że przez systemy bezkluczykowe zatrważająco rośnie liczba kradzieży aut w Wielkiej Brytanii. Nas też to czeka wraz z wymianą parku maszynowego. Czyżby nowe lata 90. i osiedlowe dyżury na stróżówce?

O tym jak się przed tym bronić powiedziano już wiele. Chować kluczyk do specjalnych etui lub woreczków wytłumiających sygnał, w przypadku marek z sensorami ruchu – wyjmować go z kieszeni i odkładać na półkę lub haczyk. Można też pomyśleć o porządnym, dodatkowym immobiliserze. Jest tylko jeden problem.

Systemy bezkluczykowe powstały po to, by ułatwić nam życie, a nie je utrudnić. Tracą sens, jeśli przed każdym otwarciem auta trzeba je wyjmować z etui czy innego woreczka. To wygoda na poziomie zwykłego kluczyka z pilotem. Pozostaje mieć nadzieję, że producenci na poważnie zajmą się problemem. Niestety, na razie tylko JLR opracował niezłe zabezpieczenie, ale nie montuje go w każdym modelu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać