Ciekawostki / Technologie

Dodatkowy pas zamiast porządnego fotelika? Mnie to nie przekonuje

Ciekawostki / Technologie 27.12.2018 592 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 27.12.2018

Dodatkowy pas zamiast porządnego fotelika? Mnie to nie przekonuje

Adam Majcherek
Adam Majcherek27.12.2018
592 interakcje Dołącz do dyskusji

W marketach, na stacjach paliw i w internecie można kupić urządzenie, które według producenta może z powodzeniem zastąpić fotelik samochodowy. I kosztuje 99 zł.

 

Smart Kid Belt
Zrzut ekranu fragmentu strony głównej producenta Smart Kid Belt.

Urządzenie nazywa się Smart Kid Belt i składa się z pasa bezpieczeństwa o regulowanej długości zakończonego klamrami. Pas ten łączy się z samochodowym pasem bezpieczeństwa, który ma chronić przewożone dziecko. Według producenta rozwiązanie to „zapewnia dobre ułożenie odcinka pasa biodrowego i płynnie dopasowuje odcinek barkowy do wzrostu dziecka”. Przy fotelikach, których ceny można liczyć w setkach zł, „bezpieczna alternatywa dla fotelików za 99 zł” brzmi jak okazja nie do pogardzenia.

Smart Kid Belt
ilustracja pobrana z ogłoszenia Allegro jednej z firm sprzedających Smart Kid Belt.

Smart Kid Belt – czy to legalne?

Foteliki sprzedawane w Polsce muszą być homologowane według europejskiego certyfikatu bezpieczeństwa ECE R44-03 lub ECE R44-04. I Faktycznie, producent opublikował na swojej stronie zawiadomienie o udzieleniu homologacji dla tego produktu kwalifikujące go jako „urządzenie przytrzymujące dla dzieci przebywających w pojazdach z napędem silnikowym zgodnie z Regulaminem 44”. Homologacji udzielono „do użycia w grupach II lub III oraz do użycia w kategoriach uniwersalne”. 

Wspomniany unijny dokument określa graniczne wymogi potrzebne do dopuszczenia do użycia urządzeń przytrzymujących dzieci w pojazdach poruszających się po Europie. Zgodnie z jego treścią, dzieci podzielone są na grupy od 0 do III, w zależności od masy ciała. Kategoria 0 to produkty przewidziane dla dzieci o masie poniżej 10 kg, a kolejne – dla odpowiednio cięższych/starszych dzieci. Kategoria II obejmuje dzieci ważące między 15 a 25 kg, a III – 22 do 36 kg. Przyjęło się, że w drugiej kategorii znajdują się dzieci w wieku 4-6 lat, a w trzeciej – 6-11 lat. 

Oznacza to więc, że pod względem legalności ów pas jest dopuszczony do użytkowania na równi z podkładkami pod pośladki, czy pełnowartościowymi fotelikami dla dzieci, homologowanymi według tych samych procedur.

Odpowiadając więc na pytanie czy przewożenie dziecka przy wykorzystaniu tego rozwiązania zamiast fotelika jest legalne – można odpowiedzieć, że tak. 

Korzystanie ze Smart Kid Belt jest więc legalne, ale czy jest też bezpieczne?

Posiadanie homologacji oznacza, że fotelik spełnia wymagania stawiane przez wspomniany standard. To jednak wcale nie jest jednoznaczne z gwarancją bezpieczeństwa. W testach przeprowadzonych przez instytucje zajmujące się m.in. sprawdzaniem poziomu bezpieczeństwa fotelików, takie jak niemieckie ADAC, brytyjskie AA, austriackie OAMTC, czy amerykańskie NHTSA można znaleźć foteliki, które są dopuszczone do sprzedaży, czyli spełniają wymogi homologacyjne, ale w badaniach wypadły zatrważająco kiepsko. To poniekąd podobnie do testów zderzeniowych Euro NCAP – zdarza się, że samochody dopuszczone do ruchu zdobywają w nich rażąco niskie oceny.

Producent Smart Kid Belt zamieszcza na swojej stronie internetowej materiał wideo z badań PIMotu, w którym homologowano ten produkt oraz wyniki testu przeprowadzonego przez amerykański instytut badawczy Calspan. PIMot przetestował działanie pasów na manekinach o masie 15, 22 i 32 kg, a Calspan – manekina imitującego dziecko w wieku 6 lat. Smart Kid Belt zdał testy – tzn. przeciążenia działające na manekin, przyspieszenie głowy, czy klatki piersiowej, mieściły się w normach. Producent zwraca też uwagę, że nie ma mowy o nurkowaniu czyli wyjeżdżaniu manekina spod pasa biodrowego. 

Niestety – produkt nie został przetestowany przez żadną z wymienionych wcześniej organizacji, więc nie można porównać jego wyników z rezultatami osiągniętymi przez foteliki bezpieczeństwa. Trochę to dziwne jak na firmę, która sprzedaje ten produkt w wielu krajach Europy, a nawet w Stanach Zjednoczonych (pod marką Clypx).

Producent nie informuje też o tym, czy przeprowadził jakiekolwiek testy bezpieczeństwa na wypadek uderzenia bocznego. To według mnie podstawowa wada dyskwalifikująca ten produkt. Według statystyk publikowanych co roku przez polską Policję, zderzenia boczne stanowią 30 proc. wszystkich wypadków i zdarzają się trzykrotnie częściej niż zderzenia czołowe. 

A podczas uderzenia bocznego ciało manekina zachowuje się tak:

Zaznaczam – w materiale wideo nie wykorzystano pasa Smart Kid Belt – to porównanie pełnowartościowego fotelika z podkładką. Ale jestem spokojniejszy wiedząc, że moje dziecko siedzi w porządnie przetestowanym foteliku chroniącym również podczas uderzenia bocznego, a nie przesuwa się na kanapie trzymane wyłącznie pasem bezpieczeństwa. I taki fotel chroni również podczas uderzenia z drugiej strony, gdy siłą bezwładu ciało dziecka przesuwa się nie w stronę drzwi, ale do środka kabiny, gdzie może uderzyć w innego pasażera.

Nie zniechęcam do tego produktu, raczej zostawiam jego działanie pod rozwagę

Jeśli ktoś myśli wyłącznie o spełnieniu wymogów stawianych przez przepisy – to jest rozwiązanie. Jeśli dziecko ma podróżować autokarem, czy taksówką i nie ma mowy o zamontowaniu pełnowartościowego fotelika – pewnie lepiej skorzystać z czegoś takiego, niż zdawać się na same pasy bezpieczeństwa zaprojektowane z myślą o dorosłych pasażerach. 

Jeśli jednak ktoś myśli o zastąpieniu fotelika takim pasem – sugerowałbym się jeszcze zastanowić.

A w narracji wykorzystywanej przez firmę Braxx, producenta Smart Kid Belt, drażni mnie kilka szczegółow.

Pierwszy – to, że sugeruje, że ten produkt jest w stanie „zabezpieczyć dziecko w 100% w czasie podróży”. Biorąc pod uwagę liczbę przeprowadzonych testów to znaczne nadużycie. Nic nie zabezpiecza w 100%!

Drugi drażniący mnie szczegół to brak konsekwencji. Mimo, że produkt spełnia wymogi grupy II i III, producent doradza stosowanie produktu dla dzieci od 5 roku życia nie podając dodatkowych argumentów. Do tego w kolejnym zdaniu informuje, że o użyciu powinien decydować nie wiek, a wzrost, waga i sylwetka.

Przeszkadza mi też agresywny marketing producenta – w materiale przygotowanym w odpowiedzi na zarzuty ze strony fotelik.info i wpis blogerki Matka Prezesa, producent wybiórczo komentuje zarzuty. Firma Braxx nie wspomina ani słowem o bezpieczeństwie podczas zderzenia bocznego, użytkownicy Facebooka krytykujący ten fakt twierdzą, że ich zapytania są usuwane, a oni sami blokowani na fanpage’u Smart Kid Belt. Do tego producent ostrzega, że wpisy niezgodne ze zbadanymi i potwierdzonymi właściwościami produktu będą stanowić podstawę do wystąpienia na drogę sądową. A tych zbadanych właściwości jest naprawdę niewiele.

Jak dla mnie, Smart Kid Belt to sposób na spełnienie wymogów przepisów i uśpienie własnego sumienia. Bo przecież każdy jeździ wolno i ostrożnie. Jeżeli komuś to wystarczy – to dobrze wyda 99 zł. Ale jeśli komuś naprawdę zależy na bezpieczeństwie małoletniego pasażera – sugerowałbym pozostać przy porządnym foteliku.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie