Wiadomości

Smart ma być wyłącznie elektryczny od 2020 r. To właściwie koniec tej marki

Wiadomości 26.04.2018 50 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 26.04.2018

Smart ma być wyłącznie elektryczny od 2020 r. To właściwie koniec tej marki

Piotr Barycki
Piotr Barycki26.04.2018
50 interakcji Dołącz do dyskusji

Koniec ze Smartami z silnikami spalinowymi. Już niedługo cała oferta tej marki będzie napędzana wyłącznie prądem. I kto wie, czy nie jest to przy okazji początek końca niemieckich mikrosamochodów.

2020 rok – taki termin wyznaczył Daimler na całkowite zakończenie sprzedaży benzynowych Smartów w Europie. Od tego momentu producent oferować będzie wyłącznie modele napędzane silnikami elektrycznymi.

Czyli… tak samo jak w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Tam właściciel marki Smart identyczną decyzję podjął już w zeszłym roku, błyskawicznie ją zresztą realizując. Dziś wchodząc na amerykańską wersję strony Smarta, znajdziemy tylko samochody elektryczne.

W zasadzie to jeden samochód elektryczny – Smarta Fortwo w dwóch odmianach – Coupe oraz Cabrio.

Reakcja dealerów była daleka od entuzjazmu.

Na tyle daleka, że według doniesień z końca zeszłego roku, tylko 27 z 85 dealerów Smarta na terenie Stanów Zjednoczonych zdecydowało się nadal oferować samochody tej marki. Pozostali nie widzieli sensu w próbach sprzedaży elektrycznych mikrosamochodów.

Reszta też najwyraźniej nie starała się przesadnie. W pierwszym kwartale tego roku w Stanach sprzedano 277 Smartów na prąd. Na tym tle skromne wyniki chociażby Tesli robią gigantyczne wrażenie.

I tak samo może być również w Europie, a powodów jest co najmniej kilka, ale podstawowym może być po prostu cena.

Elektryczne Smarty są koszmarnie drogie.

Owszem, Smarty nigdy nie były samochodami opłacalnymi w zakupie, jeśli ktoś przelicza złotówki czy dolary na metry sześcienne auta, ale ceny elektrycznych Smartów są zabawnie nieproporcjonalne.

Przykładowo w Polsce (gdzie również znikną do 2020 r. spalinowe modele) najtańszy Fortwo kosztuje 46,6 tys. zł. Jego elektryczna wersja? Co najmniej 94,5 tys. Benzynowy Forfour? 47,4 tys. zł. Elektryczny? 96 tys. zł. Dwukrotna przebitka, na samochodzie, który w tej chwili (zasięg, punkty ładowania, etc.) wcale nie jest obiektywnie lepszy.

Gigantyczna dysproporcja w cenach nie jest zresztą domeną jedynie rynku polskiego. W Niemczech podstawowy Smart Fortwo startuje od ok. 11 tys. euro. Elektryczny to już wydatek co najmniej 22 tys. euro. I tak dalej, i tak dalej.

Jeśli więc w ciągu najbliższych dwóch lat drastycznie nie zmniejszy się koszt produkcji aut elektrycznych (akumulatory, etc.) albo nie pojawią się naprawdę spore dopłaty (a te będą się raczej stopniowo kończyć), to oferta Smarta będzie wręcz karykaturalna.

Malutkie samochody, z malutkimi akumulatorami (bo i nie ma ich gdzie zmieścić), w cenie auta z segmentu już nawet nie B czy C, ale zahaczające – przy lekkim doposażeniu – o koszt zakupu auta spalinowego segmentu D.

To ma się naprawdę niewielkie szanse sprzedać. Co zresztą potwierdzają wyniki np. z Europy, gdzie przecież małe auta teoretycznie mają sporo sensu. I tak np. we Francji w marcu tego roku sprzedano… całe 77 egzemplarzy Smarta Fortwo na prąd. Większego i droższego Leafa sprzedaje się tam 10 razy więcej. Zoe sprzedaje się kilkadziesiąt razy lepiej.

Najsmutniejsze jest w tym to, że elektryczny Smart mógłby mieć sporo sensu.

Przy obecnych możliwościach akumulatorowych i stopniu rozbudowania sieci ładowania, malutkie auto miejskie na prąd miałoby jak najbardziej rację bytu, co zresztą potwierdzają wyniki Renault Zoe.

Zasięg? Nie ma znaczenia, i tak kręcimy się nim tylko po mieście, maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów. Ładowanie? Raz na jakiś czas, może być z domowego gniazdka – i tak nie zajmie to długo, bo akumulator jest niewielki. Rozmiar? Europejskie miasta z pewnością ucieszyłyby się ze wzrostu liczby tak małych pojazdów na drogach i parkingach.

Ale przy tak absurdalnie wysokiej cenie (co jest zresztą problemem większości elektryków) trudno spodziewać się rewelacji. Dotychczasowe wyniki sprzedaży Smarta Electric Drive mówią zresztą same za siebie.

Pytanie, jak Daimler zamierza utrzymać Smarta na powierzchni, odcinając się od zysków z modeli spalinowych?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać