Samochody używane

Ktoś przejechał prawie 730 000 km Skodą Rapid 1.6 TDI. Teraz można ją kupić. Kupiłbyś?

Samochody używane 19.11.2018 210 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 19.11.2018

Ktoś przejechał prawie 730 000 km Skodą Rapid 1.6 TDI. Teraz można ją kupić. Kupiłbyś?

Piotr Barycki
Piotr Barycki19.11.2018
210 interakcji Dołącz do dyskusji

728 000 km przebiegu i dalej jeździ. Co to? Nie, nie Beczka. To Skoda Rapid z silnikiem 1.6 TDI.

Podobno dzisiejsze samochody to jednorazówki. Podobno po tym, jak skończy się gwarancja, najlepiej je sprzedać albo oddać komuś, kogo nie lubimy. Podobno downsizing sprawił, że najlepiej mieć pod ręką zawsze drugi, zapasowy silnik.

Ten Rapid najwyraźniej zapomniał o tym wszystkim. I zapomniał się zepsuć.

To znaczy ostatecznie został zepsuty, ale raczej przez jego nieuważnego kierowcę albo równie nieuważnego innego uczestnika ruchu. Ale zanim ktoś nieco urozmaicił tę nudną bryłę, odrywając jej spory fragment przedniego zderzaka i nadkola, dzielny Rapid pokonał… 728 000 km.

728 000 km od zakupu, który miał – według sprzedającego – miejsce 1 marca 2014 r., czyli 1724 dni temu. To oznacza, że ten Rapid przejeżdżał każdego dnia (!) 422,3 km, co daje z kolei 17,6 km na każdą godzinę, uwzględniając w tym wszystkie dni wolne, święta, a także zakładając, że jeździł całą dobę na okrągło.

Można więc spokojnie założyć, że nie woził on raczej starszego pana co niedzielę do kościoła. A jeśli nawet to robił, to tylko pod warunkiem, że starszy pan miał smartfona z odpowiednią aplikacją i podpiętą pod nią kartę kredytową.

728 000 km we współczesnym aucie z – jakby nie patrzeć – współczesnym, zdownsizingowanym silnikiem. Robi wrażenie. Niemal równie wielkie, jak opis sprzedającego, w którym zapewnia, że Rapid ma bogate wyposażenie, podczas gdy zdjęcia pokazują raczej obraz skrajnej nędzy i rozpaczy. Ale za to samo wnętrze – jakkolwiek skromne by nie było – trzyma się zaskakująco nieźle jak na ten przebieg.

728 000 km na jednym silniku?

I tu jest problem. Sprzedawca nie precyzuje, czy cokolwiek było przy silniku robione (a coś na pewno musiało być). Zerknijmy więc na OtoMoto, czy to jedyne takie auto i jedyny taki Rapid.

Dość szybko okazuje się, że nie jest to niestety rekordowa Skoda (chyba że faktycznie miała tylko jeden silnik). Z przebiegiem 786 000 km wyprzedza ją Superb z nieśmiertelnym 1.9 TDI, który niestety… w końcu umarł. Wymiana na nowy miała miejsce w 2016 r. przy przebiegu 735 tys. km (czyli więcej niż Rapid) i od tego czasu przejechała kolejne 50 tys. km.

Trochę dalej w klasyfikacji jest Fabia, również z 1.9 TDI, z przebiegiem 615 tys. km, a także dwie Octavie z przełomu wieków, z tym samym silnikiem z przebiegiem 603 tys. i 568 tys. km. Ale to nie do końca się liczy, bo to w końcu 1.9 TDI i wszyscy wiedzą, że to – w odpowiedniej wersji – będzie jechać i jechać.

Najbliższej Rapida, jeśli chodzi o auta z 1.6 TDI 105 KM, jest Octavia z 2013 r., której barwy od razu sugerują, że na pewno nigdy nie była taksówką ani niczym podobnym. Jej przebieg to okrągłe 530 tys. km i według sprzedawcy Auto super sprawne wiecej informacji pod nr tel. Na tym niestety kończy się opis.

Jeśli natomiast ograniczymy poszukiwania do wysokoprężnego silnika 1.6, to mamy jeszcze jedną Octavię, tym razem w starym nadwoziu i identycznej kolorystyce co poprzednia, z przebiegiem 500 tys. km.

Jest też trochę stuknięta Octavia z 2015 r. z przebiegiem 333 tys. km, w której silnik apli (to chyba dobrze) oraz dwie starsze Octavie z 2011 r. i 2009 r. z przebiegiem odpowiednio 324 tys. km i 316 tys. km.

Rapidy z 1.6 TDI pojawiają się dopiero kawałek niżej na tej liście, ale ich przebiegi i tak są lepsze, niż wiele osób mogłoby zakładać. Tu ponad 272 tys. km, tu równo 272 tys. km, wprawdzie w wersjach tych osłabionych (90 KM), ale technicznie to dokładnie ten sam silnik. Ba, do czołówki Rapidów zaplątał się nawet Rapid 1.2 TSI z przebiegiem 260 tys. km. Kto by pomyślał.

Takich Rapidów z przebiegiem ponad 200 tys. km jest zresztą na pęczki. I tak – przytłaczająca większość z nich to właśnie 1.6 TDI.

Oczywiście jest jeszcze jedna możliwość.

Że sprzedający po prostu się pomylił z przebiegiem, bo cena (ponad 14 tys. zł brutto) jest – porównując z innymi egzemplarzami – dość umiarkowanie atrakcyjna. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że auto wymaga co najmniej uzupełnienia o brakujące elementy nadwozia.

Na szczęście ewentualne dokompletowanie nie będzie kosztowne. Za jakiś trzymający się całości zderzak zapłacimy mniej niż 200 zł, a i używany, oryginalny błotnik nie powinien kosztować więcej. Do tego dojdzie pewnie jeszcze kilka drobniejszych części i robocizna, ale przynajmniej będzie mogli – o ile w ogłoszeniu nie ma błędu – chwalić się tym, że mamy Rapida z największym znanym w Polsce przebiegiem. Potem wystarczy już tylko dokręcić brakujące do miliona kilometry i kto wie – może staniemy się legendą, a potem w nagrodę odbierzemy nowego Rapida Scalę?

Jeśli jednak nie zdecydujemy się na tak szalony zakup, możemy przez chwilę zastanowić się nad tym, co jest bardziej przerażające – 730 tys. km w Rapidzie czy dożywocie w Beczce.

Brrr.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie