Testy aut nowych

Elektryczna Skoda Citigo jest dużo lepsza od spalinowej. Pierwsza jazda wersją iV

Testy aut nowych 02.12.2019 126 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 02.12.2019

Elektryczna Skoda Citigo jest dużo lepsza od spalinowej. Pierwsza jazda wersją iV

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk02.12.2019
126 interakcji Dołącz do dyskusji

Nie da się już zamówić nowej, benzynowej Skody Citigo. Zamiast niej, w ofercie pojawiła się wersja elektryczna. To najtańszy pełnowymiarowy elektryk na rynku. Czy ma sens?

Początki nigdy nie są łatwe. Tak było również tym razem. Dostałem kluczyk do elektrycznego Citigo, znalazłem wóz i usiadłem za kierownicą. A później spędziłem dłuższą chwilę, szukając przycisku z napisem „Start”. Obejrzałem dokładnie całą konsolę środkową i kokpit. Sprawdzałem nawet na kierownicy. I nic.

Oto samochód elektryczny, który odpala się kluczykiem.

Skoda Citigo iv electric test

To dopiero zaskoczenie! Tak jak w wersji spalinowej, musiałem po prostu przekręcić kluczyk. Ciekawe wrażenie – kręcę, ale nie słyszę żadnego dźwięku silnika ani nie czuję wstrząsu. Ale właściwie to… bardzo normalne rozwiązanie.

Całe Citigo jest bardzo normalne.

Swego czasu zdarzało mi się dużo jeździć „zwykłym” Citigo 1.0. No, może nawet nie tak do końca zwykłym – tamten egzemplarz miał okropną skrzynię zautomatyzowaną ASG, która działała tak, jakby biegi zmieniał pijany, leniwy robot.

Tak czy inaczej, dobrze znam to wnętrze, wyposażenie czy wymiary. Uważam Citigo za świetny samochód miejski, zaprojektowany tak, jak powinno się tworzyć takie wozy. Ma mnóstwo miejsca z przodu, a z tyłu… no cóż, po prostu da się kogoś przewieźć. O to chodzi. Do tego jest prosty w obsłudze i przyzwoicie się prowadzi. Tamta wersja (nawet mimo strasznej skrzyni) paliła mniej więcej kroplę benzyny na 100 kilometrów. Miała przyzwoite wyposażenie, a parkowanie Citigo w mieście jest niemal przyjemne. „Ja nie dam rady? Potrzymaj mi sojowe latte!” – mówiłem, a później wjeżdżałem w najciaśniejsze luki.

Skoda Citigo iv electric test

Wersja elektryczna zachowała te zalety.

Od razu widać, że za wiele się tu nie zmieniło. I dobrze! Mamy więc prosty kokpit, który nie wygra żadnych konkursów piękności, ale spełnia swoją rolę. Dobrze, że ma fizyczne przyciski. Mamy też nieco gołej blachy na drzwiach. Jeśli ktoś jest delikatny, pewnie go to zrazi. Trudno, to przecież segment A. Gdy kupi się Citigo w ciekawym kolorze (biały jest nudny), taka blacha ożywia środek.

Skoda Citigo iv electric test

Bagażnik ma 250 litrów pojemności. To tyle samo, co w wersji spalinowej. Miejsca na nogi z tyłu też jest tyle samo – to w końcu nie jest model zaprojektowany od zera.

Skoda Citigo iv electric test

Różnice z zewnątrz? Niezbyt wiele. Główna to trochę inny grill. Z kolei z tyłu – podobnie jak w odświeżonym Superbie – zamiast znaczka pojawił się napis S K O D A. Lubię te pudelkowate kształty. Volkswagen Up! prezentuje się lepiej, ale i tu całość wygląda dość Ł A D N I E. Choć za Citigo nikt się nie odwróci. Może go nawet nie zauważyć i nie usłyszeć. Uważajcie na pieszych.

Jak jeździ wersja iV?

Skoda Citigo iv electric test

„iV” to wyróżnik wersji elektrycznej. Nie należy mylić tej nazwy z rzymską czwórką. Nie jest to przecież czwarta generacja Citigo, tylko pierwsza. I zapewne ostatnia.

Gdy już uporałem się z włączeniem silnika, byłem miło zaskoczony. Mogłem jechać Citigo i nie zmieniać biegów „z łapy”, ale przy tym samochód – odwrotnie niż wersja z ASG – był dynamiczny i nie szarpał. Po kilkunastu kilometrach pokonanych po wąskich uliczkach Hagi stwierdziłem, że „elektryk” to najlepszy pomysł do takiego miasta. Po co miałbym jeździć autem spalinowym, które się trzęsie i hałasuje, skoro mogę poruszać się w ciszy?

Skoda Citigo iv electric test

To nie jest demon prędkości.

Moc Citigo iV to 83 KM, a moment obrotowy – 212 Nm. Skoda nie zapewnia więc wrażeń rodem z Tesli. Do 100 km/h „na papierze” rozpędza się w 12,3 s. To odrobinę szybciej niż potrzebowała na to wersja spalinowa. Ale w mieście przecież nie wolno tak pędzić. 50 km/h na liczniku pojawia się błyskawicznie. Citigo trochę wciska w fotel, no i świetnie reaguje na gaz. Ma lepsze opony – a co za tym idzie, również lepszą trakcję – niż testowany przeze mnie ostatnio Nissan Leaf.

Skoda Citigo iv electric test

Lepiej tylko odpuścić sobie wjazd Citigo iV na autostradę, zwłaszcza w Polsce. Prędkość maksymalna wynosi 130 km/h. W Holandii wystarczy, bo mało kto jeździ szybciej (i tak to nielegalne). Ale w Polsce można narazić się na nieprzyjemności. I można oślepnąć od świateł. Drogowych, widocznych w lusterku.

Wiemy już, jak przyspiesza. A jak hamuje?

Skoda Citigo iv electric test

Siłę rekuperacji, czyli odzyskiwania energii, można regulować łopatkami za kierownicą. W najsłabszym można po puszczeniu pedału gazu po prostu np. zwolnić przed ograniczeniem. W najmocniejszym da się ograniczyć użycie hamulca do minimum. Dzięki temu jazda staje się bardzo prosta. Cicho, płynnie, bez zmiany biegów i nawet bez hamowania.

Pora na zasięg.

265 kilometrów w cyklu WLTP – to brzmi dumnie. I rzeczywiście, taki wynik w aucie segmentu A jest po prostu dobry. Argumenty zatwardziałych przeciwników aut elektrycznych o tym, że „nie da się pojechać w trasę”, nie mają sensu. Przede wszystkim dlatego, że nikt nie kupuje Citigo z myślą o trasach. To wóz dla osób mieszkających w mieście i jeżdżących po nim. Albo dla takich, którzy mają drugi samochód.

Skoda Citigo iv electric test

Jest jednak mały haczyk. Opisany zasięg osiąga się w trybie Eco Plus, w którym ze 82 KM robi się 54. Słabiej działa też klimatyzacja, no i nie pojedziemy szybciej niż 95 km/h. Czyli jest to tryb typowo na zakorkowane miasto.

Ile naprawdę można przejechać Citigo? Gdy odebrałem egzemplarz testowy, miał ¾ baku… to znaczy, był naładowany w trzech czwartych. Wyświetlacz pokazywał następujące rezultaty: 142 kilometry zasięgu w trybie „normal” z klimatyzacją i 166 kilometry w „Eco”, bez klimy.

Ładowanie do 80 proc. – w godzinę.

Skoda Citigo iv electric test
Wygodniej by było, gdyby gniazdo ładowania umieszczono z przodu.

Oczywiście przy użyciu szybkiej ładowarki. Można z niej korzystać tylko jeśli kupimy bogatszą wersję Style. Tańsze Ambition nie ma gniazda CCS. A skoro jestem przy wersjach, czas złamać dżentelmeńskie zasady i porozmawiać o pieniądzach. Wybaczcie.

Zacznę od cen cennikowych. Do końca grudnia Skoda sprzedaje Citigo iV w promocji. To oznacza, że Ambition kosztuje 73 300 zł, a Style – 81 300 zł. Gdy promocja się skończy, ceny urosną o 8600 zł.

Ale przecież mają wejść dopłaty…

Skoda Citigo iv electric test

Czy wejdą, kiedy i na jakich warunkach… niby wszystko wiadomo, ale i tak całość jest spowita mgłą tajemniczości. Jak to zwykle bywa przy projektach rządowych. Tak czy inaczej, tańsze Citigo po uwzględnieniu dopłat będzie kosztować 57 393 zł, a droższe 62 930 zł.

Świetnie – zwłaszcza że obie wersje mają m.in. automatyczną klimatyzację czy asystent pasa ruchu. Za 1800 zł do wersji Ambition i za 1500 zł do Style’a można dokupić pakiet z czujnikami cofania, czterema dodatkowymi głośnikami i podgrzewaniem siedzeń. Wtedy wóz ma już właściwie wszystko, co trzeba.

Skoda Citigo iv electric test

W takim razie, po doliczeniu dopłat, Citigo elektryczne kosztuje praktycznie tyle samo, ile kosztowało spalinowe. Ale w „elektryku” oszczędzamy na paliwie, przeglądach i naprawach. Póki co, również na parkowaniu w mieście. No i zyskujemy czas, jeżdżąc po buspasach.

Problem jest jeden. Dopłaty będą obejmować klientów indywidualnych. Tymczasem Citigo jest popularne również jako wóz służbowy, np. w pizzeriach albo w firmach zajmujących się serwisowaniem sprzętu biurowego. No cóż – to i tak może się opłacać. Pizza dowożona buspasami będzie najszybsza w mieście i na pewno nie wystygnie. Pogotowie komputerowe też dojedzie prędko. Adekwatnie do swojej nazwy.

Czas na dwadzieścia trzy słowa podsumowania.

Skoda Citigo iv electric test

Liczycie? To zaczynam: Skoda Citigo iV to najlepsze Citigo, jakie pojawiło się na rynku. Nie będę płakał za wersją spalinową. Trudno wymyślić sobie lepszy samochód do miasta.

PS Wyszły dwadzieścia cztery. Nigdy nie byłem dobry w liczeniu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać