Klasyki

Serenissima Ghia to 50-letni samochód, który od nowości miał tylko jednego właściciela. Dziś go zmieni

Klasyki 09.02.2019 34 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 09.02.2019

Serenissima Ghia to 50-letni samochód, który od nowości miał tylko jednego właściciela. Dziś go zmieni

Piotr Szary
Piotr Szary09.02.2019
34 interakcje Dołącz do dyskusji

Przychodzi czasem taki dzień, że przeglądając zakamarki internetu trafiacie na samochód, o którym nigdy nie słyszeliście. Co więcej, może się okazać, że ten samochód został zaprojektowany przez jednego z najbardziej uznanych projektantów, takiego jak Tom Tjaarda. I że jest obecnie na sprzedaż. O czym mowa? O Serenissimie Ghia.

Nazwisko Tjaarda nie jest znane tak szeroko jak choćby Pininfarina. A szkoda, ponieważ pracował on m.in. nad takimi autami jak De Tomaso Pantera i Longchamp, klasycznym Fiatem 124 Spider, pierwszym Fordem Fiestą czy Ferrari 365 GT California. Szacuje się, że spod jego ręki wyszło ponad 80 projektów, które potem trafiły do produkcji.

Serenissima Ghia aukcja
fot. Christian Martin / Artcurial

Czym jest więc Serenissima Ghia?

To akurat pojazd, który do produkcji nie trafił. Sportowy samochód, znany także pod nazwą Aghema, został zbudowany w 1968 r. z myślą o Turyńskim Salonie Samochodowym, niedługo po tym jak w studiu Ghia Tom Tjaarda zastąpił Giorgietto Giugiaro. Później auto pokazywano także w Genewie i Nowym Jorku, tyle że w 1969 r. pojazd przemalowano z koloru zielonego na pomarańczowy. Serenissima była jednym z pierwszych aut, nad którymi pracował Tjaarda.

Serenissima Ghia aukcja
fot. Christian Martin / Artcurial

Za bazę do budowy posłużyło De Tomaso Mangusta, zaprezentowane w Turynie 2 lata wcześniej. Reszta to praktycznie nowa konstrukcja. Za napęd odpowiadał 3,5-litrowy silnik V8, który umieszczono centralnie.

Dane dotyczące parametrów silnika różnią się w zależności od źródła, co jest prawdopodobnie spowodowane faktem, że już w 1969 r. jednostkę napędową wymieniono na inną – był to motor Serenissima M167 (oznaczany też jako 358 – od 3,5 l pojemności i 8 cylindrów), stosowany wcześniej w bolidach McLarena jeżdżących w Formule 1. Widlasta ósemka otrzymała blok wykonany z aluminium, dwa wałki rozrządu w każdej głowicy i płaski wał korbowy. Nie są pewne dane dotyczące liczby zaworów, ale podobno silnik miał tylko 2 na cylinder. W układzie zasilania pyszniły się 4 dwugardzielowe gaźniki Webera.

Serenissima Ghia aukcja
fot. Christian Martin / Artcurial

Co więcej, już w roku prezentacji pojazdu pojawiały się rozbieżności w kwestii mocy: najpierw podawano 300 KM, by chwilę potem Ghia w komunikacie dla prasy podała wartość wyższą o 20 KM. Samochód miał być zdolny do osiągania prędkości maksymalnej 250 km/h. Za przekazywanie napędu odpowiadała 5-biegowa przekładnia manualna (z jedynką włączaną w lewo i do siebie) i dyferencjał o ograniczonym poślizgu.

Serenissima Ghia aukcja
fot. Christian Martin / Artcurial

Względem Mangusty nieco poszerzono rozstaw przednich kół i zmniejszono ten sam parametr w przypadku osi tylnej. O 5 cm zwiększono też rozstaw osi (z 250 do 255 cm). Wszystkie te działania były być może spowodowane względami stricte stylistycznymi, a być może również tym, że De Tomaso Mangusta było uważane za wyjątkowo trudne w prowadzeniu.  Serenissima Ghia podobno była kompletnym przeciwieństwem pierwowzoru i prowadziła się wzorowo. Z siłą hamowania też nie było problemów – wszystkie hamulce prototypu są tarczowe.

Serenissima Ghia aukcja
fot. Christian Martin / Artcurial

Samochód został teraz wystawiony na sprzedaż przez hrabiego Giovanniego Volpiego, który jest zarazem pierwszym właścicielem pojazdu i twórcą marki Serenissima.

Włoskie auto co prawda obecnie nie nadaje się jeszcze do jazdy, jest jednak kompletne i nadaje się do remontu. Nie mam wątpliwości, że się go doczeka. Już teraz szacuje się, że pojazd na aukcji (która swój finał będzie miała dziś) może się sprzedać za 400 do nawet 600 tys. euro (ok. 1,7-2,6 mln zł), a po renowacji wartość na pewno znacznie wzrośnie. Mam nadzieję, że w pełni sprawna Serenissima Ghia pojawi się kiedyś np. na Concorso d’Eleganza Villa d’Este – trzymam za to kciuki.

Serenissima Ghia aukcja
fot. Christian Martin / Artcurial

Póki co nachodzi mnie jednak jeszcze jedna myśl. Te mityczne samochody, które są u jednego właściciela od 50 lat, naprawdę istnieją!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie