Przegląd rynku / Samochody używane

Oto najbardziej amerykańskie wybory motoryzacyjne, ale kandydaci są młodzi

Przegląd rynku / Samochody używane 06.11.2020 110 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 06.11.2020

Oto najbardziej amerykańskie wybory motoryzacyjne, ale kandydaci są młodzi

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk06.11.2020
110 interakcji Dołącz do dyskusji

Skoro wszystkie media piszą teraz niemal wyłącznie o Stanach Zjednoczonych, Autoblog nie może odstawać. Znamy już wyniki amerykańskich wyborów – tyle że nie prezydenckich, a motoryzacyjnych.

Widziałem ostatnio śmiesznego mema. Brzmiał mniej więcej tak.
Europejczycy: Jaka właściwie jest różnica między Komisją Europejską a Parlamentem Europejskim?
Również Europejczycy: jeśli Biden zachowa zwycięstwo w drugiej dzielnicy kongresowej w Nebrasce, uzyska 270 głosów nawet jeśli wynik na przedmieściach Filadelfii będzie niższy niż się spodziewano, ale to tylko pod warunkiem, że wynik w Milwaukee przechyli całe Wisconsin na stronę Bidena…

Amerykańskie sprawy bardzo rozpalają naszą wyobraźnię

Myślę, że dla Polski to, kto zostanie nowym prezydentem USA, nie ma takiego znaczenia, jak nam się wydaje. Ale sytuacja w Stanach Zjednoczonych i tak prawie wszystkich interesuje. Mnie też. Nic dziwnego, skoro od lat oglądamy amerykańskie filmy, słuchamy amerykańskiej muzyki, jemy amerykańskie jedzenie i tak dalej. I dlatego uważam, że Chiny mogą próbować stać się mocarstwem numer jeden na świecie, ale nigdy nie będą naprawdę potężne, dopóki to Stany mają tak wielkie oddziaływanie kulturowe na świat…

STOP! GDZIE W TYM WPISIE MIEJSCE NA SAMOCHODY Z USA?

All right, chyba czas przejść do motoryzacji. Zapraszam na przegląd amerykańskich samochodów. Załóżmy, że to wozy dla kogoś, kto na tyle mocno wsiąknął w tematykę wyborów za Oceanem, że aż zechciał jeździć takim wozem, jak tamtejsi wyborcy. To może być też samochód, który zabierze ze sobą wasz wujek z USA, gdy wyjedzie z kraju niezadowolony z wyniku wyborów. Niezależnie od tego, kto wygra.

W odróżnieniu od amerykańskich kandydatów, opisywane samochody będą młode, najwyżej kilkuletnie. Wymagania: pełna amerykańskość. Wóz musi pamiętać tamtejsze highwaye. Licznik wyskalowany w milach to już w dzisiejszych czasach żaden problem, można go przestawić dwoma kliknięciami.

Let’s start. To znaczy, zacznijmy od sedanów

Sedany w USA są raczej samochodami dla ludzi w wieku… prezydenckim. Ale w Polsce Lincoln MKZ może być ciekawą alternatywą dla stojących na każdym rogu BMW F10 i Audi A6 C7. Mowa o droższych sztukach, bo o ile zajechane 520d kupi się już za jakieś 35 tysięcy, o tyle Lincolnów jest w polskich ogłoszeniach o wiele mniej i są droższe.

Lincoln MKZ

Ten egzemplarz pochodzi z 2017 roku i kosztuje 99 000 zł. W obliczu takiej ceny nie chciałem wspominać, że technicznie MKZ ma wiele wspólnego z Fordem Mondeo, ale skoro sprzedający już sam o tym mówi, to nie ma czego ukrywać. Rzeczywiście, pod względem obsługi serwisowej, takie pokrewieństwo może być tylko zaletą. Owszem, elementy kokpitu MKZ też przypominają Forda. Znajomo wyglądają przełączniki, listwy albo zegary. Doceniam pomysłowe rozwiązanie przełączania kierunku jazdy, bo zamiast wielkiej dźwigni, są tutaj przyciski umieszczone po lewej stronie od ekranu. Dobre.

samochody z usa

Jeśli dla kogoś silnik 2.0 Ecoboost o mocy 240 KM to za mało, za taką samą kwotę może też mieć wersję trzylitrową, która ma aż 350 KM. Z zewnątrz taki Lincoln – niezależnie od mocy – wygląda rewelacyjnie. Oglądałbym się za nim na ulicy. Ale wiem, że dla wielu może się okazać za mało amerykański i za mało „in your face”, czyli W TWOJĄ TWARZ.

Spójrzmy więc na ofertę pickupów. Biją po oczach jak Mike Tyson po szczęce

Dwuletni Chevrolet Silverado 5.3 z pojedynczą kabiną i długą paką – jak to się mówi, to jest jakieś. Europejscy producenci prawie nie oferują już takich pickupów, a szkoda. Mój kolega dzwoni do mnie co drugi dzień i narzeka, że wszystkie te Hiluxy i L200 są tylko z krótką paką, a on chciałby kupić z długą, bo potrzebuje wozić z tyłu motorówkę. W takim razie chyba podeślę mu to Silverado. Tylko wcześniej muszę go uczulić, żeby porządnie obejrzał samochód, bo import z USA to jedno, ale handlarski opis z FRAGMENTAMI pisanymi CAPS LOCKIEM i z licznymi WYKRZYKNIKAMI!!!! powinien mocno wzbudzać czujność.

Chevrolet Silverado Yenko

Interesująco wygląda też czarne Silverado z podwójną kabiną, ale już na zdjęciach widać, że jest lekko uszkodzone, a lakoniczne „Chevrolet Silverado 2018r 5.3l 4×4 opłacone VAT i cło” w opisie nie wzbudza zaufania.

Przejdźmy w takim razie do innej marki. Co powiecie na GMC Sierrę? Jest długa niczym powyborcza noc i szeroka jak pustynia Mojave. Cena to 199 000 zł za wóz z 2018 roku. Plus za kolor.

Znacząco droższy jest czarny RAM 1500. Kosztuje 258 300 zł, ale jest o rok młodszy, ma instalację LPG i zmodyfikowany wydech, który podobno zapewnia świetne brzmienie. Wierzę w to, bo choć jazdę takim RAM-em wspominam traumatycznie ze względu na jego kolosalne wymiary, to dźwięk silnika podobał mi się nawet w seryjnym egzemplarzu. Doceniam szczerość sprzedającego, który od razu opublikował w ogłoszeniu zdjęcia uszkodzonego auta przed sprowadzeniem do Polski. Jeśli ktoś ma trochę mniejszy budżet, za 185 000 zł kupi RAM-a od pani Haliny. Też jest z 2019 roku, ale to poprzednia generacja. Chyba wygląda lepiej od nowszej.

sprzedaż pickupów w USA

samochody z usa

Jeśli pickupy są zbyt długie, to może czas na SUV-a?

Nie każdy ma miejsce do parkowania gigantycznego pickupa i nie każdy chce wyglądać jak rolnik z Arizony. Dlatego teraz skupimy się na trochę mniejszych – co nie znaczy, że małych – SUV-ach.

Dodge Durango jest taką „Ameryką dla początkujących”. Owszem, to duży samochód, ale jeszcze mieści się w europejskich normach. Mierzy mniej więcej tyle co Audi Q7. Poza tym, jest technicznie spokrewniony z popularnym w Polsce Jeepem Grand Cherokee, a Durango samo w sobie też jest dość często spotykane. To ułatwia kwestie serwisowania i kupowania części.

samochody z usa

Fioletowy (choć wyglądający na zdjęciach na czarny) egzemplarz z 2017 roku wyceniono na 139 000 zł. Ma pod maską mocny silnik 5.7 (365 KM), oczywiście zestawiony z instalacją gazową. Można trochę śmiać się z kraciastego kocyka położonego w bagażniku (czy to pod nim Amerykanin trzymał ten wóz?), ale ogólnie oferta wygląda na uczciwą. Warto ją rozważyć, ale gdybym to ja stał przed takim wyborem, na pewno bardzo kusiłoby mnie, by wyczyścić skarbonkę do ostatniego centa i dorzucić jeszcze 30 tysięcy. Białe Durango z 2018 roku ma 480-konny motor 6.4, a do tego czerwoną tapicerkę. Rewelacja.

Wśród amerykańskich SUV-ów można zauważyć sporo ofert z Fordami Explorerami. Wyobrażam sobie, że przeglądają je ci, którym podoba się nowy Explorer dostępny w Europie, ale nie mają prawie 400 tysięcy na takie auto. Faktycznie, kilkuletnie egzemplarze są dostępne za jakieś trzy razy mniej, tylko zamiast 457 KM mają niecałe 300 i nie są hybrydami. Czy warto zainteresować się wielkim Fordem? Może i tak, ale mnie chyba odpychałoby to wnętrze, a cały wóz jest trochę nudny. Nie to co…

GMC Yukon

samochody z usa

Czarny egzemplarz z 2018 roku nie ma opisu, ale ma 355 KM, osiem cylindrów i kosztuje 333 000 zł. Podobno gdy kupi się dwie tak wycenione sztuki, idzie się prosto do piekła, w którym trzeba non stop manewrować Yukonem po ciasnych uliczkach europejskiego miasteczka.

Dosyć tego. Przejdźmy wreszcie do aut sportowych, jak np. Ford Mustang

Ford Mustang moc
A nie, to nie ten, przepraszam.

 

nowy-ford-mustang-23
Chodziło mi o takiego.

Osoby, które chcą kupić europejskiego Mustanga stają przed dylematem: brać tańsze i oszczędniejsze 2.3 czy pięknie brzmiące, ale droższe 5.0? Odpowiedzią może być 3.7 V6 zza Oceanu. Złośliwi powiedzą, że jedzie jak 2.3, a pali jak 5.0 i pewnie będą mieli trochę racji, ale jednak jest to jakiś kompromis. Zwłaszcza dla tych, który nie mają budżetu na V8, ale odrzuca ich myśl o czterech cylindrach i turbo w ‘Stangu.

Grafitowy egzemplarz od pani Anety ma korzystną cenę (77 000 zł), ale względu na kolor i felgi kojarzy mi się trochę z autami flotowymi. Pewnie powiecie, że oszalałem, ale moim zdaniem ten Mustang ma coś z Passata. O wiele lepiej prezentuje się najczarniejszy samochód pana Artura. Ma czarny lakier, takież felgi i przyciemniane szyby.

Ford to na pewno dobra propozycja, ale skoro już jakiś samochód płynął do nas taki kawał drogi zza Oceanu, może niech się chociaż trochę wyróżnia? Mustangów zrobiło się w Polsce naprawdę dużo.

O wiele mniej widuje się Camaro

Podobno niektórzy by jeździć Camaro sprzedaliby nawet swoją st… No dobrze, nie będę kończył. Ale trzeba przyznać, że taki egzemplarz może być wart wielu wyrzeczeń. Ma niesamowite 650 KM z 6,2-litrowego silnika, ogromny spojler (który zaskakująco dobrze tu pasuje) i okropnie przyczepioną przednią tablicę. Od 2017 r. przejechał tylko 3000 km, co może zapalać ostrzegawczą lampkę pod tytułem „czyżby stał tak długo w serwisie?”. W opisie wyraźnie jednak zaznaczono, że auto jest bezwypadkowe, ale „po wandalizmie”. Tak czy inaczej, 269 900 zł za 620 KM to uczciwa cena.

Tańsze, trochę słabsze, ale nadal szaleńczo mocne (455 KM) jest czarne Camaro od pani Gosi. W odróżnieniu od egzemplarza ze spojlerem, ma ręczną skrzynię biegów, co na pewno jest zaletą dla wielu nabywców. To jeden z niewielu samochodów z USA, w których manual bywa mile widziany.

samochody z usa

Jeśli nie chcemy ani Mustanga ani Camaro, na polu bitwy zostaje Dodge Challenger. Moim zdaniem nie istnieje lepiej wyglądający „nowoczesny muscle car” – i to pomimo tego, że od debiutu Challengera mija 13 lat. Trzynaście lat, thirteen years!

samochody z usa

No tak, prawie bym forgot. Mamy jeszcze Corvette. Czerwona jest piękna, a z ceną 576 tysięcy złotych zostaje też najdroższym wozem w dzisiejszym przeglądzie. Ale ja wybrałbym bordową za „jedyne” 260 tysięcy, bo ma siedmiobiegowy manual. Zawsze chciałem wrzucić siódemkę, najlepiej na międzystanowej, ale powiatowa też może być.

Samochody z USA to często minivany…

…i rzeczywiście na rynku jest ich trochę. Można kupić na przykład białą Pacifikę albo białą Pacifikę. Co jeszcze ma w sobie wystarczająco dużo amerykańskiego klimatu? Może Chevrolet Volt, chociaż Ed i Sam pewnie spluwają na jego widok z odrazą, bo emituje za mało CO2. To raczej auto pasujące do wegańskich knajpek w Kalifornii. Uwaga: jako że silnik elektryczny jest tu ładowany za pośrednictwem spalinowego, w Polsce nie można zarejestrować Volta na zielonych „blachach”.

samochody z usa

Zostaje jeszcze – rzecz jasna – Tesla. A jeśli to wszystko jest dla was za drogie, kupcie Nissana Note’a z USA. Samochód nie musi być emocjonujący. Wystarczy, że amerykańskie wybory takie są. Have a nice day, folks.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać