Felietony

W przyszłym roku Geely sprzeda więcej aut niż BMW. A za dwa lata będzie w pierwszej dziesiątce na świecie

Felietony 28.03.2019 366 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 28.03.2019

W przyszłym roku Geely sprzeda więcej aut niż BMW. A za dwa lata będzie w pierwszej dziesiątce na świecie

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski28.03.2019
366 interakcji Dołącz do dyskusji

Jaki jest najważniejszy konkurent Volkswagena? Toyota, a może Ford? Nie, to Geely.

Chińska marka właśnie dogadała się z Daimlerem w sprawie utworzenia joint-venture, którego celem jest utrzymanie produkcji samochodów marki Smart. Od 2022 r. Smarty będą wytwarzane tylko w Chinach i będą miały napęd wyłącznie elektryczny. Mercedes (Daimler) będzie je stylizował, a częścią techniczną zajmie się Geely.

Geely jest już właścicielem marki Volvo i Lotus. Lotus to chyba bardziej temat koneserski (w 2018 r. Sprzedano 1630 aut) natomiast Volvo pod rządami Chińczyków radzi sobie świetnie, bijąc rekordy sprzedaży i przynosząc zyski, których nie umiał wypracować Ford, gdy był właścicielem szwedzkiej marki. Geely ma też prawie 10% udziału w grupie Daimlera, a teraz dodatkowo przejmuje produkcję Smartów. Widzicie co się dzieje?

W 2015 r. Geely wyprodukowało 1 mln samochodów.

W 2016 r. ta wartość wynosiła już 1,3 mln, a w 2017 r. – 1,8 mln. W 2018 r. liczba wyprodukowanych pojazdów przekroczyła 2,15 mln sztuk. Wliczając w to oczywiście auta wszystkich marek w ramach grupy Geely, w tym także Volvo (600 tys. sztuk). Dało to chińskiemu producentowi 13. miejsce w sprzedaży światowej, tuż za BMW. To najwyższy wynik chińskiego producenta jak do tej pory. Ważne jest jednak co innego. Większość producentów z pierwszej piętnastki pozostaje w stagnacji, stale zaliczając małe wzrosty lub spadki. Wynik Geely z 2018 r. jest o 15% lepszy niż ten z 2017 r. – to rekordowy skok, a 2019 r. zapowiada się jeszcze lepiej. Za taki wzrost odpowiada też wprowadzenie drugiej marki premium w portfolio Geely – Lynk & Co.

Mimo ogólnego wyhamowania popytu w Chinach Geely radzi sobie świetnie, zajmując tam drugie miejsce za Volkswagenem, którego pozycja jest wprawdzie póki co niezagrożona, ale znamy wiele przypadków gdy pozornie niezagrożony lider nagle musiał ustąpić miejsca niespodziewanemu graczowi. Wprawdzie w lutym sprzedaż Geely na rynku chińskim nie wyglądała różowo (-28% rok do roku), ale podobnie nędzne wyniki notowała większość producentów z wyjątkiem koreańskich.

Geely Boyue

Oprócz tego Geely produkuje też taksówki londyńskie oraz inwestuje w usługi przewozowe konkurencyjne wobec chińskiego giganta Didi Chuxing (taki chiński odpowiednik Ubera). W ofercie ma samochody elektryczne, których brakuje producentom europejskim. Chiny to światowy rynek nr 1 także dla aut elektrycznych – a przede wszystkim najbardziej perspektywiczny.

samochody geely
Geely Bin Rui
Wnętrze modelu Bo Rui (o numer mniejszego niż Bin Rui)

Geely powstało jako marzenie człowieka, który chciał budować „chińskiego Mercedesa”

Pan Li Shufu marzył o Mercedesie dla chińskiego odbiorcy. Pierwszy samochód Geely powstał zaledwie 23 lata temu i był to… Mercedes okular postawiony na podwoziu Audi 100 C3. Serio, nic a nic was nie wkręcam, oni naprawdę to zbudowali.

Z tego pojazdu nic nie wyszło, ale udało się kupić licencję na Daihatsu Charade. Pan Li nie mógł się powstrzymać, żeby nie ozdobić swojego pierwszego seryjnego auta grillem a’la Mercedes.

samochody geely

Kiedy projektowano pierwszy model Geely, który pozwolił się wybić tej marce na rynkach międzynarodowych – sedana CK – dorzucono mu przód z Mercedesa klasy C W203. Bo czemu by nie? Przecież kopiowanie to najwyższa forma uznania. Na Kubie Geely (wymawiane „Yeli”) to synonim auta chińskiego w ogólności. Wszystkie samochody produkcji chińskiej to „Yeli”.

Zaledwie po 20 latach od założenia marki Li Shufu jest nie tylko właścicielem własnej floty Mercedesów, ale też ma 10% udziałów w Mercedesie. To tak jakby ktoś miał wątpliwości, czy przyszłość należy do Chińczyków.

Scenariusz z producentami japońskimi i koreańskimi powtarza się

Tyle że w zmienionej wersji, bo i świat się zmienił. Japońscy producenci wykorzystali amerykański kryzys paliwowy i weszli szturmem na ten najważniejszy rynek na świecie. Producenci koreańscy, w szczególności Hyundai, też świetnie poradzili sobie z wykrojeniem sobie kawałka tortu w Ameryce i Europie, ale zauważyli też, że to nie te rynki będą w przyszłości dyktować warunki i postawili na ogólnoświatową ekspansję. Hyundai (o czym wiele osób nie wie) radzi sobie świetnie Ameryce Południowej, przeprowadził udaną ofensywę w Brazylii z modelem HB20, ma także doskonałe wyniki w Indiach (2. miejsce za Maruti-Suzuki) i w Rosji, gdzie produkuje bestsellerowy model Solaris, nazywany przez rosyjską prasę „ubiwatielem Avtovaza” (zabójcą Łady). Chińczycy nie muszą już zabiegać o Europę czy Stany Zjednoczone, bo najważniejszy rynek świata mają u siebie i to dzięki niemu zbierają środki na ekspansję. Nie muszą wydawać miliardów na przekonywanie Amerykanów czy Europejczyków, że chińskie wozy są super, wystarczy że kupią sobie po kawałku europejskich marek premium i już będą zarabiać. A w końcu o zarabianie tutaj chodzi.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać