Wiadomości

Samochody elektryczne podbijają Europę? Na razie to tylko 2 proc. sprzedaży

Wiadomości 14.05.2019 34 interakcje
Piotr Barycki
Piotr Barycki 14.05.2019

Samochody elektryczne podbijają Europę? Na razie to tylko 2 proc. sprzedaży

Piotr Barycki
Piotr Barycki14.05.2019
34 interakcje Dołącz do dyskusji

Aż trudno uwierzyć, że przy takim zamieszaniu, jakie generują samochody elektryczne, ich udział w całej sprzedaży na terenie Europy Zachodniej wynosi aktualnie… 2 proc. Tak, zaledwie co 50-te auto sprzedawane na naszym kontynencie ma napęd w pełni elektryczny.

Dla zwolenników samochodów elektrycznych może to być jednocześnie zła i dobra wiadomość. Zła, bo do elektromobilnej przyszłości z samymi samochodami elektrycznymi na ulicach jest nam jeszcze bardzo, bardzo daleko. Tym bardziej, że 2 proc. – a dokładnie trochę ponad 2 proc. – to udział w sprzedaży od początku tego roku. Nie są więc brane pod uwagę wszystkie pojazdy, które zostały już sprzedane wcześniej i które wciąż poruszają się po drogach. I pewnie będą jeszcze przez wiele lat.

Dobra natomiast, bo te 2 proc. to i tak zauważalnie lepiej niż w zeszłym roku. Jeśli dotychczasowy trend się utrzyma, to tegoroczny wynik będzie wyższy niż aktualny rekord, zanotowany w 2018 r. Wynoszący… ok. 1,5 proc. Szacuje się, że w sumie do końca 2019 r. w Europie Zachodniej ma zostać sprzedanych 300 tys. samochodów w pełni elektrycznych. I jest na to spora szansa, tym bardziej, że kwiecień tego roku był szóstym z rzędu, kiedy do klientów trafiało miesięcznie co najmniej 20 tys. egzemplarzy nowych elektryków.

Bardziej i mniej elektryczni.

Model 3 Europa sprzedaż

Trudno jednak mówić o jednej, elektrycznej Europie, kiedy każdy kraj ma swoje podejście do samochodów elektrycznych – wyrażane głównie ulgami i dopłatami lub ich brakiem – a więc i skrajnie inne wyniki sprzedaży. Do tego trzeba jeszcze doliczyć Europejski debiut Tesli Model 3, która miała ogromny wpływ na sumaryczną wysokość sprzedaży.

Przykład? W kwietniu tego roku Tesla zaliczyła w Holandii pięciokrotny (!) wzrost sprzedaży w porównaniu z tym samym miesiącem w zeszłym roku, sprzedając więcej samochodów niż Fiat czy Dacia. Podobny procentowy wzrost amerykańska firma zanotowała w Belgii, co z kolei pozwoliło wyprzedzić m.in. Lexusa.

W obu tych przypadkach nadal są to jednak udziały w całościowej sprzedaży na poziomie zero procent z kawałkiem albo jeden procent z kawałkiem i miejsca w okolicach pierwszej dwudziestki czy trzydziestki. Z kolei w Norwegii Tesla dumnie okupuje piąte miejsce w zestawieniu za kwiecień, z wynikiem 7,2 proc. wyprzedzając Hyundaia, Skodę, Audi, Nissana, Kię, Forda… i wpiszcie tu sobie w zasadzie dowolną markę, z pominięciem Volkswagena, Toyoty, Volvo i BMW.

W przypadku Norwegii fascynujący jest natomiast wynik Jaguara, zapewniony przez i-Pace. Z trzeciej dziesiątki w całym 2018 r., brytyjska marka wspięła się w kwietniu na 10 pozycję, notując wzrost na poziomie – uwaga – niemal 1200 proc. I zrobiła to jednym modelem – z 372 sprzedanych Jaguarów aż 350 to i-Pace. Podobnie, choć nie tak drastycznie, wyglądało to w przypadku pozostałych marek z listy. BMW? Na 845 sprzedanych aut, aż 467 to i3. Audi? Z 544 sztuk 371 stanowi egzotyczny u nas e-Tron. Renault? Z 230 sztuk aż 206 to Zoe. I tak dalej.

audi etron opinie

Nie da się też pominąć wyniku Tesli Model 3, czyli drugiego najpopularniejszego auta w kwietniu w Norwegii, które popularnością musiało ustąpić wyłącznie Golfowi. Z 811 nowych Tesli Model 3 stanowi aż 720 egzemplarzy.

Oczywiście trzeba pamiętać, że Norwegia to stosunkowo niewielki rynek – w sumie sprzedało się tam w kwietniu nieco ponad 11 tys. egzemplarzy nowych aut, co jest dodatkowo gorszym wynikiem niż w poprzednich miesiącach. Ale jeśli chodzi o prognozowanie tego, jaki procent nowych elektryków będzie stanowić w Europie Model 3, możemy uznać Norwegię za wyznacznik. Tym bardziej, że Model 3 jest też hitem m.in. w Holandii (wynik lepszy niż Tiguan, Yaris, XC40, T-Roc, Corolla czy Qashqai).

Nie zdziwmy się więc, kiedy na koniec roku okaże się, że sprzedaż aut elektrycznych w Europie wzrosła, a ogromny udział w tych prognozowanych 300 tys. będzie miał właśnie najtańszy model Tesli.

A jak wypadamy na tle całego świata?

audi etron opinie

Na tle całego świata – doskonale. Przykładowo w lutym globalna średnia wynosiła 1,4 proc. Jesteśmy więc kilka dziesiątych punktu procentowego do przodu.

Wbrew pozorom – procentowo – nie wypadamy też tragicznie na tle elektrycznych Chin, gdzie odsetek nowo kupowanych samochodów elektrycznych wynosi ok. 4,4 proc. Trzeba tylko pamiętać, że to przekłada się na ponad milion wtyczkowozów rocznie, podczas gdy my dopiero staramy się dojść do 300 tys.

Podobnie jest ze Stanami Zjednoczonymi – ojczyzna Tesli w zeszłym roku uzyskała rezultat na poziomie 2,1 proc. Czyli mniej więcej taki, po jaki zmierza Europa Zachodnia w 2019 r. Przełożyło się to na ok. 360 tys. nowych aut elektrycznych na amerykańskich drogach.

Nie mamy więc powodów do wstydu, jeśli chodzi o udział samochodów elektrycznych w sprzedaży. A przynajmniej nie będziemy mieli, jeśli aktualne szacunki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości. Co przy sprzedaży napędzanej raptem kilkoma modelami będzie zadaniem dość trudnym.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie