Ciekawostki

Jak samochody autonomiczne zmienią biznes motoryzacyjny

Ciekawostki 17.03.2018 28 interakcji
Artur Maj
Artur Maj 17.03.2018

Jak samochody autonomiczne zmienią biznes motoryzacyjny

Artur Maj
Artur Maj17.03.2018
28 interakcji Dołącz do dyskusji

Samochody autonomiczne to łakomy kąsek również dla firm technologicznych czy firm transportowych. A to dopiero początek listy.

Jeśli planujesz kupić sobie w pełni autonomiczne auto kiedy tylko będzie to możliwe, nastaw się na długie czekanie. Gdy pojazdy tego typu pojawią się na ulicach, wcale nie będą dostępne dla klientów indywidualnych – najpierw trafią do firm transportowych. Stanie się tak dlatego, że po pierwsze będą:

Zbyt drogie.

Na długiej liście czujników wykorzystywanych przez samochody autonomiczne nie może braknąć lidarów, a to element, który potrafi kosztować więcej niż reszta podzespołów samochodu łącznie. O ile mało kto mógłby sobie pozwolić na to prywatnie, o tyle dla firmy transportowej, czy taksówkarskiej może być to koszt do przełknięcia. W końcu tam auta mają na siebie zarabiać i robią to praktycznie całą dobę, podczas gdy auta prywatne są wykorzystywane przez zaledwie 5% czasu. Po drugie:

Będą jeździć na wyznaczonym obszarze.

Przynajmniej na początku będzie o wiele bezpieczniej jeśli ich geograficzny zasięg będzie ograniczony do terenów, które zostaną dokładnie zeskanowane, zmapowane i precyzyjnie opisane. A to też kosztuje, więc bardziej opłaca się tak „przefiltrować” ruchliwe centrum miasta niż drogę którą pokonuje kilka aut na godzinę.

Dlatego też póki co operatorzy dopracowują oferty na konkretne miejsca. Waymo trenuje na przedmieściach Phoenix, Uber oferuje darmowe przejazdy na wyznaczonym obszarze Phoenix i Pittsburga, a firma Voyage póki co operuje w San Jose. Za to francuski startup Navya wozi klientów na odcinku kilometra w Las Vegas.

Zanim samochody autonomiczne będą  odpowiednio tanie i nieograniczone zasięgowo, minie jeszcze wiele lat. Ale w międzyczasie będzie przybywało niedrogich wypożyczalni, które zmotoryzują mieszczuchów, którym nie opłaca się kupować auta dla siebie. Producenci mają tego świadomość i już zmieniają swoje modele biznesowe. Morgan Stanley wyliczył, że rynek samochodów globalnie jest warty 2 biliony dolarów, a rynek transportu osób  – 5 razy więcej. Jest więc sporo pieniędzy do zgarnięcia. Ale będzie do nich jeszcze więcej chętnych – firmy technologiczne i dostawcy usług transportowych będą chcieli uszczknąć coś dla siebie. Coraz więcej usług carsharingowych, kto wie, może pod szyldami samych producentów aut. Rozwinięcie oferty, może „stały abonament” i „Nielimitowane korzystanie”  na kształt telekomów? A może nawet kupisz sobie X kursów miesięcznie autonomicznym autem w ramach dodatkowej usługi przy abonamencie za komórkę?

Dziś rocznie sprzedaje się ok. 80 milionów samochodów.

W prywatnych rękach większość z nich przez 95% czasu stoi nieużywana, ale jeśli carsharing, czy korzystanie z usług przewozowych stanie się chlebem powszednim, będziemy potrzebowali mniejszej liczby aut i będzie ich mniej na drogach. Według banku UBS w 2030 roku będzie jeździć na świecie o połowę mniej aut niż dziś. A jeśli dojdzie do momentu, w którym większość z nich będzie pochodziła z wynajmu i będą autonomiczne, to okaże się, że samochodów będzie mniej, ale te, które będą jeździć trzeba będzie częściej wymieniać. Bo żeby na siebie zarobić będą jeździć praktycznie bez przerwy. Jeśli więc ich długość cyklu życia nie zostanie znacznie wydłużona (a to wymagałoby korzystania z innych, lepszych, tzn. droższych materiałów), to będzie trzeba je wymieniać częściej niż dziś.

Oczywiście, autonomiczne pojazdy będą inaczej projektowane. I to zarówno w kwestii materiałów, jak i samej architektury wnętrza. Już nie będzie trzeba zajmować się przygotowaniem stanowiska pracy kierowcy, bo on będzie zbędny. Wnętrze będzie można zaprojektować dowolnie, byleby spełniało wymogi przepisów bezpieczeństwa. Jeśli założymy, że będą to w większości pojazdy elektryczne, również samo rozmieszczenie podzespołów pojazdu będzie można modyfikować niemal dowolnie. Auto będzie mogło się stać np. wygodnym, rodzinnym salonem na kółkach. Albo wręcz przeciwnie – stać się środkiem transportu dla kilku obcych sobie, kompletnie odseparowanych od siebie podróżnych. W zależności od tego jak będą się zmieniały potrzeby konsumentów, tak będą konstruowane auta.

 

Świat motoryzacji zmieni się nie tylko dla producentów.

Dealerzy będą sprzedawać mniej aut, a żyć będą z obsługi flot. A auta będą konstruowane tak, by jeździć bez przerwy, więc z założenia powinny się rzadko psuć. A jak się już popsują, to znaczy, że czas je wymienić. A jeśli będą elektryczne, to prostsza konstrukcja oznacza zmniejszenie liczby części (odpadną silniki i osprzęt, skrzynie biegów itd.). Do tego jeśli będą je prowadzić roboty, to praktycznie nie powinny się rozbijać. A wówczas spadną obroty warsztatom naprawczym, dostawcom części, firmom ubezpieczeniowym, a nawet prawnikom. Ba, w USA już dziś na myśl o samochodach autonomicznych drżą pacjenci czekający na przeszczepy organów – większość trafia właśnie od ofiar wypadków komunikacyjnych.

Będzie mniej pracy dla taksówkarzy i kurierów. Kurierom zostanie donoszenie paczek od auta do domu, ale co będą robić taksówkarze? Protestować przeciwko sztucznej inteligencji i przebijać opony autonomicznym taksówkom? Pewnie tak, ale z tego nie wyżyją…

 

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie