Felietony

O tym, jak Ford i Holden popełnili samobójstwo w Australii w pogoni za dolarem

Felietony 08.01.2019 344 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 08.01.2019

O tym, jak Ford i Holden popełnili samobójstwo w Australii w pogoni za dolarem

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski08.01.2019
344 interakcje Dołącz do dyskusji

Holden – marka australijska – oraz Ford of Australia przez pół wieku rządziły lukratywnym rynkiem na tym dalekim kontynencie, gdzie sprzedaje się ponad milion pojazdów rocznie. Teraz notują najsłabsze wyniki od 50 lat.

Jeszcze w pierwszej dekadzie lat dwutysięcznych wszystko wyglądało bardzo dobrze, choć już wtedy widać było, że w kwestii małych samochodów Japończycy i Koreańczycy zaczynają mocno wypychać Forda i Holdena z rynku. Jednak dzięki mocnej pozycji w kwestii aut dużych – długich sedanów i okazałych SUV-ów – Ford i Holden radziły sobie wciąż dobrze. Przypomnijmy kilka fajnych wozów, które te marki oferowały w kraju kangurów, zanim nastąpiła reforma w kierunku wyższych zysków, znana też jako „tępy nóż w plecy”.

Ford

Ford Falcon – sedan i pickup (Ute), którego produkcję zakończono w 2016 r. Pod maską – albo rzędowa szóstka 4.0, albo 4.0 z turbodoładowaniem (maksymalnie 416 KM o_O), albo – w odmianach Ford Performance Vehicles, silnik 5.4 V8. Także z doładowaniem sprężarką mechaniczną. Idealny samochód, żeby łamać restrykcyjne australijskie przepisy dotyczące ograniczenia prędkości i agresywnej jazdy.

samochody australia

samochody australia

Ford Territory – duży SUV bazujący na Falconie z tym samym silnikiem 4.0 R6. Przez krótki czas także dostępny w wariancie Ford Performance Vehicles, ale od 2011 r. występował już tylko jako wolnossący benzyniak lub diesel 2.7 TDV6 (w tej odmianie także jako AWD). Wycofany wraz z zamknięciem fabryki Forda w październiku 2016 r.

samochody australia

Holden

Holden Commodore VE/VF: mój ulubiony nowoczesny samochód. Ma tyle mięsa, charakteru i siły w stylistyce, że żadne sportowe coupe mu nie dorównują. Platforma GM Zeta posłużyła też do skonstruowania Chevroleta Camaro zaprezentowanego w 2010 r. Holden Commodore VE był oferowany także poza Australią jako Pontiac G8 czy Chevrolet Lumina (a nawet pod marką Daewoo), natomiast VF trafiał na rynek północnoamerykański jako Chevrolet SS. Ale tylko Australijczycy mieli wersję kombi z V8 i manualną skrzynią biegów. Jakbym mógł napisać „fuck yeah!” to bym napisał.

samochody australia

Oczywiście dostępny był także pickup oraz wersja towarowa 1-Tonner.

Holden Caprice: w swojej ostatniej odmianie ta wielka limuzyna doczekała się silnika 6.2 V8 LS3, bardzo podobnego jak w Chevrolecie Camaro. 408 australijskich koni mechanicznych i pojemność jak z ciężarówki.

samochody australia

Potem jednak przyszło nowe.

W 2013 r. duże koncerny zapowiedziały zwinięcie się z Australii – wcale nie ze sprzedażą, tylko z produkcją. Sprzedaż miała oczywiście zostać na niezmienionym poziomie, a nawet wzrosnąć, o poziomie zysków nie wspominając. Fabryka Forda, jak już wspomniałem, została zamknięta w październiku 2016 r. Działała na australijskiej ziemi przez 90 lat. Pracę straciło 600 osób, ostatnim wyprodukowanym modelem był Falcon sedan. Ogromne tereny pofabryczne i hale w Geelong oraz Broadmeadows koło Melbourne stoją ponoć do dziś niezagospodarowane.

Rok później swoją fabrykę zamknął Holden, tym sposobem kończąc erę produkcji samochodów w Australii. Obecnie nie wytwarza się tam seryjnie już żadnych pojazdów. Holden był prawdziwą australijską legendą – założony na tym kontynencie jako firma wytwarzająca powozy, samochody produkował już przed I wojną światową. Potem markę tę przejął General Motors i uczynił z niej lidera rynku australijskiego. W najlepszym okresie działało aż 10 fabryk Holdena, produkujących wiele samochodów na eksport do Azji. Dziś jest dokładnie na odwrót – to z Azji sprowadzane są do Australii oferowane tam obecnie Holdeny. Dla Australijczyków jest to lekka potwarz. To tak jakby Volkswagen przejął FSO, doprowadził do zamknięcia fabryki na Żeraniu, a obecnie oferował nam Poloneza wytwarzanego w Chinach. Holdena Commodore VE/VF zastąpił Opel Insignia.

Nie wzięto pod uwagę czynnika irracjonalnego

Wic polega na tym, że przez te wszystkie lata Australijczycy kupowali Fordy i Holdeny nie dlatego, że były najlepsze, ale dlatego, że były australijskie. Mimo pewnych wad jakościowych, przestarzałości czy nadmiernej paliwożerności, wybierali oni te produkty, bo kojarzyły im się swojsko. Ojciec jeździł Fordem, dziadek Holdenem, albo na odwrót – więc kupmy kolejny pojazd tej marki. W końcu jest to nasza, australijska marka.

Po zakończeniu produkcji w Australii i przerzuceniu się całkowicie na import, Ford i Holden stały się po prostu kolejnymi markami z importu. Sentyment? Jaki sentyment? To kolejny zagraniczny samochód, niemający nic wspólnego z Australią. Toyota, Mazda i Hyundai oferują lepszą jakość i mniejsze zużycie paliwa w tej samej cenie. Występuje więc zupełny brak motywacji, żeby zainteresować się akurat produktami Forda i Holdena. Nie pomogły nowe warunki gwarancji (5 lat bez limitu, jak Hyundai). Holden w 2018 r. stracił 33% względem 2017 r., a Ford 12%. Udział rynkowy i sprzedaż spadają dalej na rzecz Japończyków i Koreańczyków.

Dobra robota, panowie i panie prezesi. I powtarzajcie za mną: ZYS-KOW-NOŚĆ!

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie