Wiadomości

Czy ludzie są gotowi zapłacić 60 tys. zł za miejsce w kolejce po nowe auto? Być może

Wiadomości 24.11.2021 93 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 24.11.2021

Czy ludzie są gotowi zapłacić 60 tys. zł za miejsce w kolejce po nowe auto? Być może

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk24.11.2021
93 interakcje Dołącz do dyskusji

Wieść gminna niesie, że ludzie są gotowi przepłacać, i to grubo, za nowe samochody. A my to sprawdzamy.

„Cześć, jakie rabaty można obecnie uzyskać na Audi SQ7 i BMW X5 M?”. Takie pytanie zadane na facebookowej grupie Wynajem Długoterminowy Samochodów w Polsce jeszcze niedawno nikogo by nie zdziwiło. Posypałyby się odpowiedzi z adresami salonów i namiarami na handlowców. Tu można dostać 12%, tu 15, a tu nawet 23 „oczka w dół” – grupowicze polecaliby sobie kontakty i wymieniali się doświadczeniami.

Te czasy się skończyły. Chyba prędko nie wrócą

samochód sprzedawany drożej niż po cenie z cennika

Tym razem większość reakcji to ikonka „Ha, ha”. Grupowicze doskonale wiedzą, że o żadnych rabatach – a już na pewno o żadnych satysfakcjonujących – nie może być mowy. Obecna sytuacja z fatalną dostępnością aut sprawiła, że dealerzy nie muszą zachęcać klientów, obniżając ceny.

W komentarzach pojawiły się również głosy o tym, że teraz trzeba płacić nawet więcej niż wynosi cena cennikowa. „Na SQ7 można kupić sobie miejsce w kolejce za 6 dyszek” – napisał jeden z członków grupy.

Samochód sprzedawany drożej niż po cenie z cennika – czy to rzeczywiście się dzieje?

Na pozór taki sposób na biznes wydaje się prosty. Klient, który zamówił auto już dawno, na starych warunkach i ma bliski termin odbioru, mógłby „przepisać” swoje zamówienie na kogoś innego. Wystarczy zmiana nazwiska w dokumentach i gotowe. Później wystawia się za taki „manewr” odpowiednio nazwaną fakturę albo po prostu bierze pieniądze do kieszeni. Proste? Tak, ale nie do końca.

Iwo Lubina, założyciel grupy i firmy Gurumotive, precyzuje: „W momencie zmiany klienta – zarówno jeśli mówimy o firmie, jak i o osobie prywatnej – w systemie Audi trzeba usunąć poprzednie zamówienie, a następnie utworzyć zamówienie na nowego klienta. Warunki, czyli rabaty, cenę czy finansowanie, otrzymuje się nowe – a warto pamiętać, że od początku roku było już kilka podwyżek cen, zmieniały się też – i kończyły – akcje promocyjne w Audi Perfect Lease. Różnica w miesięcznej racie dochodzi do 30-35% ” – mówi Lubina.

Samochód sprzedawany drożej niż po cenie z cennika: to nie takie proste

Płacenie za „przepisanie zamówienia”, może skończyć się przykrym rozczarowaniem. Salon nie odpowiada za przeniesienie warunków zamówienia na nowego klienta. Może on stracić rabaty i zapłacić za samochód o wiele więcej niż miał wydać pierwotny kupujący. Co zyska? W teorii – termin odbioru auta. To rzeczywiście cenne, zwłaszcza gdy w grę wchodzi koniec roku i związane z tym sprawy podatkowe. Wielu przedsiębiorców kupuje teraz auta, by zdążyć przed końcem 2021 r. uciec z kosztami.

Ale sprzedawanie miejsca w kolejce na samochód może się w ogóle nie udać, nawet gdy klient zaakceptuje nowe warunki umowy. Dlaczego? Bo importer widząc, że zamówione auto zmieniło klienta, może oddać je innemu dealerowi – na przykład w sytuacji, w której inny klient czeka na samochód bardzo długo, lub np. jest ono potrzebne do przetargu publicznego, w którym dealer zobowiązał się do dostarczenia pojazdu w określonym terminie, a umowa przewiduje kary umowne.

Czy dealerzy są chętni do takich zamian? Niekoniecznie. Importer może nałożyć bowiem na dealera sankcje – nawet w wysokości powyżej 1% kwartalnego obrotu – jeśli więcej niż kilka procent zamówionych samochodów zmienia odbiorcę od momentu zamówienia do momentu wydania. Skąd taka kara? To proste. Dealer może zamówić samochód pod konkretnego klienta lub jako auto ekspozycyjne. Auta zamawiane pod klienta produkują się znacząco szybciej niż ekspozycyjne. Dlatego dealerzy nagminnie zamawiali auto opisane fikcyjnym klientem, aby mieć „stock”. Przez to klienci, którzy faktycznie potrzebowali auta, czekali znacząco dłużej. W praktyce niemal nikt nie zamawiał samochodów ekspozycyjnych – tłumaczy mój rozmówca.

Skąd bierze się plotka o „miejscu w kolejce za 60 tysięcy”? Iwo Lubina wskazuje na dwie kwestie. Może chodzić albo o faktyczne przepisanie zamówienia, ale 60 tysięcy wzięło się z utraty wcześniejszych rabatów, albo – co bardziej prawdopodobne – mowa po prostu o zaliczce na auto, którą pobrał dealer, a nie o żadnej „opłacie dodatkowej”. W przypadku Audi SQ7, 60 tysięcy złotych to właśnie zwyczajowe 10 proc. wartości wozu.

Chcesz szybko odebrać samochód? Jesteś skazany raczej na auta używane

Ceny młodych samochodów z rynku wtórnego – na przykład demonstracyjnych – gnają w kosmos. Auta młodsze niż dwuletnie często pochodzą z wypożyczalni, które miały rabaty kilkunasto -lub kilkudziesięcioprocentowe. Dzisiaj są wystawiane za cenę katalogową z momentu zakupu. Podobnie jest z modelami sprzedawanymi przez autoryzowane salony. Wozy z 2018 roku są oferowane w cenie, za które były kupione, gdy był nowe.

Czas to pieniądz. Dziś – szczególnie. Jeżeli już ktoś chce kupić auto nowe, musi lawirować między różnymi „restrykcjami produkcyjnymi”, czyli rezygnować z zamawiania pewnych elementów wyposażenia lub decydować się na konkretny model samochodu, który ma akurat pierwszeństwo. No i liczyć na przychylność niebios. Ale historie o dopłatach za „miejsce w kolejce” na wyprodukowane auto nowe należy raczej odłożyć na półkę z miejskimi legendami.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać