Wiadomości

VW ma plan. Jaki? Sprytny. Za jazdę autonomiczną będzie się płacić od godziny

Wiadomości 06.05.2021 72 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 06.05.2021

VW ma plan. Jaki? Sprytny. Za jazdę autonomiczną będzie się płacić od godziny

Adam Majcherek
Adam Majcherek06.05.2021
72 interakcje Dołącz do dyskusji

Volkswagen wymyślił, że jak będzie drożej, to będzie taniej, a jak już będzie taniej, to będzie łatwiej zarobić, żeby klienci jednak zapłacili więcej. Tyle że zamiast w salonie, zapłacą w czasie jazdy.

Szef działu sprzedaży i marketingu Volkswagena – Klaus Zellmer – opowiedział TopGearowi jak widzi przyszłość sprzedaży samochodów swojej marki. Z jego opowieści wynika, że czekają nas skomplikowane czasy. Ale może to tylko ja jestem za stary, żeby to zrozumieć.

No bo ma być tak:

Żeby było taniej, samochód trzeba wyposażyć we wszystko co się da

Zamiast budować samochód ściśle według wytycznych klienta, który precyzyjnie zakliknął w konfiguratorze w salonie odpowiednie kwadraciki, trzeba produkować samochody, na pokładzie których jest już wszystko. Zgaduję, że może chodzić o uproszczenie procesu planowania produkcji – bo produkowano by wszystkie auta „jak leci”, różnicując ewentualnie kolor nadwozia i tapicerki. Drugą korzyścią może być osiągnięcie jeszcze większego efektu skali, pozwalającego na ograniczenie ceny jednostkowej każdego podzespołu. Tzn. jeśli zamówimy 5 mln kamer cofania, to każda sztuka będzie kosztowała mniej, niż gdybyśmy zamówili ich 5 tys.

Oczywiście, użytkownik mógłby korzystać wyłącznie z tego, co zakliknął w tym konfiguratorze w salonie i za co zapłacił. A jeśliby z czasem stwierdził, że jednak mu czegoś brakuje, to może to dokupić, albo wynająć, bo i tak w aucie to ma, tylko nieaktywne. A jak będzie auto sprzedawał, to klient nie będzie miał jak wybrzydzać, że brakuje mu jakiegoś elementu wyposażenia. Gorzej, gdy przyjdzie do wyboru szklanego dachu, czy kamer zamiast lusterek – trudno by montować je do wszystkich aut i uniemożliwić korzystanie. Ale może sięgam za daleko.

W każdym razie, powołując się na przykład osprzętu do nurkowania, który wynajmuje się wyłącznie na czas nurkowania, a nie nosi na plecach cały rok, TopGear usprawiedliwia ten pomysł wynajmowania poszczególnych elementów wyposażenia. Zresztą, zapytajcie Barego – też odpowie, że to świetny pomysł.

Potem jednak sprawa się komplikuje, bo szef marketingu VW stwierdza, że:

Jazda autonomiczna jest za droga, by ludzie chcieli za nią płacić w salonie, ale mogą płacić w czasie eksploatacji

Zellmer twierdzi, że wyposażenie samochodu w sprzęt, który pozwala na korzystanie z autonomii na czwartym poziomie SAE, kosztuje pięciocyfrową kwotę w euro. Czwarty poziom to ten, w którym człowiek potrzebny jest wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, np. podczas usterki systemu, ale zwykle auto porusza się wszędzie samo. Kierujący może sobie drzemać za kierownicą, a jakby był potrzebny, to robot go wezwie. Rozmówca TopGeara twierdzi, że samochód autonomiczny VW to nie jest produkt dla masowego odbiorcy i mało kto byłby gotów ponieść taki koszt podczas zakupu auta.

I o ile to prawidłowo rozumiem, to jeśli połączymy to z wcześniejszymi wypowiedziami pana szefa, rozwiązanie VW brzmi dość dziwnie

Brzmi to tak, że skoro nikt nie zechce zapłacić pięciocyfrowej kwoty w salonie, a być może w ogóle nie zamierza korzystać z tej funkcji, tak czy inaczej trzeba zamontować te elementy, na wypadek, gdyby ten właściciel, albo jakiś następny jednak zechciał. I na wszelki wypadek, zamiast sprzedawać mu to w późniejszym czasie, Volkswagen proponuje płatność za każdą przejechaną godzinę.

Ile może kosztować godzina jazdy autonomicznej własnym samochodem?

VW wyliczył, że żeby ten biznes mu się opłacił, to za każdą godzinę, w której samochód jest autonomiczny, musi kasować 7 euro, czyli na dziś jakieś 32 zł. Dużo czy niedużo? Jak zwykle – to zależy. Płacenie 32 zł za każdą godzinę pełnego korzystania z możliwości auta może nie brzmieć atrakcyjnie. Ale jeśli porównamy tę kwotę z godziną jazdy taksówką, albo z biletem na autobus, czy pociąg i uwzględnimy, że nie trzeba korzystać z tego zawsze, to wcale nie jest drogo. Ja sam, jeśli zamiast płacić kilkunastu tys. euro mógłbym sobie korzystać z takiego rozwiązania sporadycznie, gdybym stwierdził, że jestem zmęczony i chcę się zdrzemnąć na trasie Warszawa-Wrocław, to bym sobie chętnie taką godzinkę czy dwie czasem wykupił.

32 zł i mogę iść spać? Biorę!

Pomysł na samochód autonomiczny według VW wcale nie musi być taki zły

I im dłużej o tym myślę, tym bardziej zaczynam się do tego pomysłu przekonywać. Owszem, VW musi zaryzykować wykładając dodatkowe środki na elementy, które trzeba zamontować w aucie, a które niekoniecznie się zwrócą w formie opłat za korzystanie. Ale z drugiej, jak ktoś tak zacznie próbować i mu się spodoba, to z czasem może sobie przestać wyobrażać jazdy z rękami na kierownicy – tak jak wielu dziś nie wyobraża sobie powrotu ze skrzyni automatycznej do manuala. A wtedy już będzie gotów zapłacić np. stały abonament miesięczny, który zostanie wyliczony tak, by Volkswagenowi jednak się opłacało. Sprytnie!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać