Wiadomości

Zielona fala w Rzeszowie. Karetki, policja i straż pożarna nie będą musiały stać na światłach

Wiadomości 10.12.2020 24 interakcje

Zielona fala w Rzeszowie. Karetki, policja i straż pożarna nie będą musiały stać na światłach

Piotr Barycki
Piotr Barycki10.12.2020
24 interakcje Dołącz do dyskusji

Bo – przynajmniej teoretycznie – zawsze będą miały zielone. 

Nie rozwiąże to wprawdzie pewnie problemów z osobami, które wjeżdżają na skrzyżowanie bez możliwości zjazdu z niego, ale to zawsze jakiś krok ku temu, żeby służby mogły dojechać do pilnego wezwania szybciej.

Jak działa zielona fala w Rzeszowie?

Według oficjalnego komunikatu w 42 pojazdach pogotowia, straży pożarnej i policji zamontowano dedykowane urządzenia, umożliwiające systemowi lokalizację pojazdu (i przesyłanie ich przez sieć operatora do centrum sterowania). Kiedy pojazd zbliża się do skrzyżowania, sygnalizacja jest stopniowo zmieniana w taki sposób, aby po dojechaniu do niego np. karetka miała zielone i nie musiała zwalniać ani się zatrzymywać.

Według opisu całego systemu na stronie producenta (Siemens Sitraffic Stream), nie jest wymagane wcześniejsze przygotowanie trasy. Przed każdym z obsługiwanych skrzyżowań (w Rzeszowie jest takich 66) ustalone są wirtualne punkty, których przejechanie odnotowywane jest w systemie i które aktywuje zmianę sygnalizacji z uwzględnieniem przejazdu pojazdu uprzywilejowanego.

Punkty są przy tym dwa dla każdego skrzyżowania. W momencie przejechania pierwszego z nich wysyłana jest wiadomość do centrali. Gdy pojazd dojedzie do drugiego, sygnalizacja świetlna jest już zmieniona na właściwą – czyli zielone światło dla straży pożarnej czy karetki.

Gdy pojazd uprzywilejowany opuści już skrzyżowanie, przywracana jest dotychczasowa organizacja sygnalizacji świetlnej. Tak samo jak i w poprzednim przypadku, również i tutaj odbywa się to po przekroczeniu wirtualnej bramki.

Całość jest realizowana oczywiście całkowicie automatycznie i nie są wymagane żadne akcje ze strony ludzkich operatorów. Jeśli chodzi o dokładność lokalizacji, Siemens podaje, że wynosi ona ok. 5 m.

W uproszczonej wersji obrazkowej wygląda to mniej więcej tak:

I w odniesieniu do wersji obrazkowej można się obawiać tylko o jedno.

To jedno kryje się pod hasłem jeszcze zdążę i opisane zostało chociażby w tym artykule Piotra Szarego, więc nie będę się tutaj powtarzał.

Z drugiej strony, takie rozwiązanie stosuje się już w co najmniej kilku europejskich miastach i – przynajmniej według Siemensa – nie powoduje większych problemów, a raczej przynosi spore korzyści. Teraz już naprawdę trudno będzie utrzymywać, że nie widziało się pojazdu uprzywilejowanego, który nie dość, że jechał ze wszystkimi niezbędnymi sygnałami, to jeszcze miał zielone światło na skrzyżowaniu. A i pewnie kierowcy tych pojazdów uprzywilejowanych będą szczęśliwi, że nie muszą stać na czerwonym albo – co gorsza – przeciskać się na czerwonym przez ruchliwe skrzyżowanie.

PS Internauci przy okazji donoszą, że podobne rozwiązanie działa (lub miało działać) również w Gliwicach.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać