Wiadomości

Wyścig na rekordy Guinnessa w motoryzacji trwa w najlepsze. Niestety – coraz bardziej bezsensowne

Wiadomości 15.02.2021 32 interakcje
Paweł Grabowski
Paweł Grabowski 15.02.2021

Wyścig na rekordy Guinnessa w motoryzacji trwa w najlepsze. Niestety – coraz bardziej bezsensowne

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski15.02.2021
32 interakcje Dołącz do dyskusji

Rekordy Guinnessa w motoryzacji mają długą tradycję. Wielu z nich od lat towarzyszyły emocje, nakręcały wyścig zbrojeń. Ostatnio jednak kolejne motoryzacyjne rekordy budzą tylko uśmiech politowania i pytanie o sens ich bicia.

Rekordy są ważne, gdy ustanawia się je w konkretnym celu, gdy towarzyszy im rozwój motoryzacji, parcie do przodu. Kolejne próby bicia rekordów prędkości były głośno komentowane w mediach, wymuszały rozwój, napędzały wysiłki inżynierów. Żeby daleko nie szukać – ostatnio rozgorzał spór o to czy SSC Tuatara pobiła rekord prędkości. Dyskusja trwa w najlepsze, a tymczasem kolejne motoryzacyjne firmy również chcą chwalić się tym, że dzierżą rekord w dowolnej kategorii. Nic dziwnego, że gdy kończą się klasyczne rozwiązania, producenci wyszukują do pobicia coraz dziwniejsze rekordy Guinnessa w motoryzacji. Przed państwem dwaj giganci: Porsche i Geely w śmiertelnej walce na bezsensowne rekordy.

W lewym narożniku prezentuje się Porsche Taycan, który już ma jeden rekord na koncie

Taycan dumnie dzierży tytuł króla najdłuższego driftu elektrycznym samochodem. Jego pozycja na razie jest niezagrożona, bo nikt inny nie chce startować w tej kategorii. Po tym sukcesie ekipa Porsche nie zamierzała spocząć na laurach. Po długich poszukiwaniach udało się znaleźć kolejną kategorię, w której Taycan może zmiażdżyć rywali. Tym razem padło na rekord prędkości w zamkniętym pomieszczeniu. Od 2013 roku dzierży go Ford Fiesta w wersji Rallycross, którym udało się osiągnąć 140 km/h. Porsche znalazło odpowiednio długi budynek w Nowym Orleanie – tamtejsze Centrum Kongresowe im. Ernesta Moriala, które może się poszczycić tym, że ma długość około 1 km. Za kierownicą Taycana usiadł kierowca wyścigowy, któremu udało się rozpędzić do 165,1 km/h. Dzięki temu Porsche pobiło rekord Guinnessa w prędkości osiągniętej w zamkniętym budynku. Tak wygląda film z tego niezwykle emocjonującego zdarzenia.

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze, że rekord został pobity 18 listopada 2020 r., ale dopiero teraz Porsche pochwaliło się nim publicznie. Auto miało zwykłe opony uliczne, które wcześniej zostały rozgrzane podczas przejazdów przez halę z niewielką prędkością. Jako ciekawostkę warto podać, że Taycan nie miał przednich reflektorów. Zostały zdemontowane ponieważ według kryteriów przyjętych przez Księgę Rekordów Guinnessa rekord musiał zostać pobity samochodem bez homologacji. I tu nasuwa się pewne pytanie. Jaka jest różnica między samochodem z homologacją, a takim bez? Czy w komisji ustalającej kryteria siedzą ludzie, który uznali, że jak samochód ma homologację na poruszanie się po drogach publicznych to nie może poruszać się po budynku? Czy oznacza to, że rekord prędkości w zamkniętym pomieszczenia dla samochodu z homologacją wciąż czeka na ustanowienie?

W prawym narożniku dumnie prezentuje się Geely

Chiński producent również chciał mieć jakiś rekord na koncie. Na jednym placu zebrał 1 339 samochodów, z których następnie zrobił mozaikę. W Chinach właśnie rozpoczął się rok Bawołu, dlatego to jego podobizna znalazła się na obrazie ułożonym z samochodów. Do jej powstania użyto 750 aut. Pod nią znalazł się napis: 2021 rok bawołu, który uformowano z reszty pojazdów. Pobicie tego rekordu było niesłychanie mozolne, bo zajęło aż 30 godzin. Część aut użytych do bicia rekordu należała do członków klubu sympatyków marki. Ułożona mozaika miała powierzchnię 7 000 metrów kwadratowych. Odległość między samochodami w żadnym miejscu nie przekraczała 20 cm.

Słodkiego, miłego życia, jest tyle rekordów do pobicia

Może teraz czas na najszybsza jazdę na wstecznym w budynku? Albo największy pejzaż z użyciem samochodów? Może czas na rekord długość driftu elektrycznym samochodem na wstecznym i z jajkiem na masce? Albo na reprodukcję przy użyciu samochodów znanych obrazów? Proponuję zacząć od Kompanii kapitana Fransa Banninga Cocqa, znanego również jako Straż Nocna czy też jako Wymarsz strzelców pędzla Rembrandta. Można połączyć dyscypliny i zrobić najszybszy obraz ułożony z samochodów elektrycznych poruszających się w drifcie. Podejrzewam, że w tym momencie ogranicza nas tylko wyobraźnia. Myślałem, że wymyśliłem nową kategorię, w której wygrywałby ten, kto najdalej przepchnie jakiś ciężki samochód. Ze zdziwieniem odkryłem, że ktoś wcześniej wpadł na ten pomysł i przepchnął na dystansie jednej mili swojego Saaba 9-7X w 13 minut i 26 sekund.

rekordy guinnessa w motoryzacji

Korzystając z okazji chciałbym skierować prośbę do osób, które akceptują rekordy Guinnessa w motoryzacji

Droga redakcjo Księgi Rekordów Guinnessa,

ogarnijcie się, wyrzućcie ze swoich rekordów dziwne kategorie motoryzacyjne, w których nikt nie bierze udziału. Zostawcie tylko te mierzalne, klasyczne. Niech producenci ścigają się w kategoriach największej prędkości, liczby wyprodukowanych egzemplarzy, największym przebiegu bez wymiany silnika. Przestańcie akceptować bezsensowne rekordy, które nie maja w sobie nic ciekawego, nic wyczynowego. Wróćcie do korzeni motoryzacji. 

Z poważaniem,

Paweł Grabowski – rekordzista Guinnessa w kategorii „Najdłuższy tekst Pawła Grabowskiego na Autoblogu”

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać