Klasyki

Rayton-Fissore z silnikiem V6 z Alfy Romeo to SUV, któremu dzisiejsze mogą czyścić opony

Klasyki 07.08.2019 587 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 07.08.2019

Rayton-Fissore z silnikiem V6 z Alfy Romeo to SUV, któremu dzisiejsze mogą czyścić opony

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski07.08.2019
587 interakcji Dołącz do dyskusji

Szybko, zanim zaleją mnie komentarze: tak, jeździłem Raytonem-Fissore, więc wiem co mówię. Dobra, tamten był z dieslem. A ten ma pod maską Busso V6.

Rayton-Fissore Magnum. Pojazd, o którym niewiele osób słyszało, a kiedy już go widzą, to myślą że ktoś napompował Fiata Uno i postawił go na wielkich kołach. Pojazd, który można postawić w jednym rzędzie z Lamborghini LM002 jako prekursora wielkich, luksusowych SUV-ów. W rzeczywistości konstrukcyjnie najbliżej mu do Iveco Daily, bo bazuje na przerobionej ramie włoskiego dostawczaka, ale na tę ramę nałożono ręcznie produkowane nadwozie projektu Toma Tjaardy – tego samego, który zaprojektował m.in. DeTomaso Panterę czy Lancię Y10. Tjaarda potrafił zaprojektować wszystko, od klinowatego coupe po kanciastego dostawczaka, a tu dostał zlecenie: ma być elegancko, konserwatywnie i jak dla lorda. Stąd pewne podobieństwo do Range Rovera.

rayton-fissore na sprzedaż
Fot. Classicdriver.com

Zleceniodawcą była firma Rayton-Fissore

Włoski coachbuilder Fissore przez lata budował wersje specjalne najróżniejszych pojazdów, zarówno sportowe, jak i użytkowe. Lata 60. i 70. były złotymi czasami budowy pojazdów na zamówienie, stąd Fissore wypuściło krótkie serie różnych niespodziewanych samochodów, jak np. Fiat 127 w wersji plażowej. Najlepiej znane jest jednak z produkcji nadwozi dla szwajcarskiej marki Monteverdi (wystąpiła ostatnio w tym quizie). Firma Fissore działała do 1984 r., ale w 1976 r. wydzieliła się z niej druga – Rayton-Fissore, którą założyła córka jednego z braci Fissore.

W Rayton-Fissore wyczuli, że rynek chętnie podjąłby jakiś luksusowy samochód terenowy, skoro Monteverdi Safari wypadło z gry. Zbudowano więc wielką terenówkę – dziś nazwalibyśmy ją SUV-em – o nazwie Magnum. Może nie była ani za piękna, ani za nowoczesna, ale miała w sobie mnóstwo stylu, który był wtedy modny: wielkie okna, gruba skóra naturalna i ogromne połacie drewna w kabinie. To jeszcze nie były czasy, że bogaty klient chciał mieć gadżety – on chciał mieć mocny silnik i eleganckie materiały.

Fot. Classicdriver.com

W Europie zapotrzebowanie nie było duże, więc skierowano swój wzrok na rynek amerykański

Jednak amerykański odbiorca ani myślał zadowalać się silnikami Diesla z Iveco lub VM, ani benzynowymi Lancii czy Alfy Romeo. Interesowały go ośmiocylindrowe widły, duże spalanie i konkretny bulgot oraz oczywiście automatyczna skrzynia biegów. Rayton-Fissore na rynek amerykański otrzymał nazwę Laforza (w 1988 r.) i silnik Forda 5.0 V8, pod koniec produkcji zastąpiony przez GM 6.0 Vortec. Ostatnie Laforze opuściły fabrykę w roku 2003, kiedy na rynku było już Porsche Cayenne, Mercedes ML i BMW X5, wyglądając jak żywe skamieliny.

Fot. Classicdriver.com

Na sprzedaż jest wyjątkowy egzemplarz

Jego wyjątkowość polega na zastosowaniu silnika 2.5 V6 typu Busso z Alfy Romeo. Była to najdroższa wersja Raytona-Fissore dostępna w Europie, oznaczona dodatkowo plakietką VIP. Nie będę tu ściemniał, poziom wykończenia takiego Raytona jest okropny, auto ma kierownicę z Poloneza, korbki i przełączniki z Fiata, i ogólnie wygląda trochę na auto użytkowe siłą przebrane w luksusowe ciuszki. Ale ma w sobie coś wyjątkowego, jak się nim jedzie (nawet dieslem), można poczuć się jak na jachcie. Zwłaszcza jak pada deszcz, bo wtedy trochę przecieka. Wzruszające są tylne lampy z Citroena BX z dołożonym paskiem na dole, żeby wyglądały na większe. W wielu miejscach widać, że tak krawiec krawał, jak mu materii stawało, coś nie pasuje, albo jest bez sensu – ale to tylko dodaje mu uroku, bo dzięki temu wiemy, że mamy do czynienia z produkcją ręczną.

Fot. Classicdriver.com

W Polsce było co najmniej 5 Raytonów-Fissore, z tego na własne oczy widziałem cztery.

Nie wiem co się teraz z nimi dzieje, ale czasem wypływały nawet na sprzedaż i to za rozsądne pieniądze. Tutaj ktoś za wersję V6 woła 27 500 euro – przy całej mojej miłości do bezsensownej motoryzacji uważam tę cenę za grubo przesadzoną.

Fot. Classicdriver.com
Fot. Classicdriver.com

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie