Testy aut nowych

Pojechałem RAMem 1500 na ramen, ale skończyłem w McDrive. Dwa dni z amerykańskim pickupem w mieście

Testy aut nowych 12.03.2020 193 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 12.03.2020

Pojechałem RAMem 1500 na ramen, ale skończyłem w McDrive. Dwa dni z amerykańskim pickupem w mieście

Michał Koziar
Michał Koziar12.03.2020
193 interakcje Dołącz do dyskusji

Amerykańskie pickupy zostały stworzone do ciągnięcia przyczep, ciężkiej pracy na prowincji i połykania kilometrów szerokich autostrad. Jaki więc może być najdziwniejszy test RAM-a 1500 w wersji Rebel? Oczywiście taki z jazdą po mieście i parkowaniem w centrum.

Zanim oburzeni zamkniecie kartę pozwólcie, że wytłumaczę dlaczego postanowiłem wyrządzić sobie taką krzywdę i postanowiłem się pobawić w parkowanie RAMem 1500 w centrum Warszawy. Otóż pickupy w Stanach Zjednoczonych od dawna przestały pełnić jedynie robocze funkcje i zaczęły zastępować tzw. full-size sedans. Konstrukcyjnie często są (lub były) bliźniakami największych SUV-ów. Skoro Amerykanie mogą je traktować jak normalne auta osobowe, to dlaczego my w Europie nie mielibyśmy robić tego samego? Otóż sprawdziłem dlaczego i znalazłem cały szereg powodów.

RAM 1500 wygląda jak samiec alfa.

Kiedy odbierałem RAMa na warszawskiej Pradze zastałem go stojącego w miejscu, które trudno nazwać parkingowym. Co więcej, szybki pomiar na oko wskazywał, że nigdzie indziej by się nie zmieścił. Nie wróżyło to dobrze. Co mnie podkusiło, żeby wymyślić testowanie offroadowego pickupa w mieście? Ach, no tak, wrodzona przekora.

ram 1500 rebel test
O, jakie duże miejsce parkingowe. Idealne dla amerykańskiego pickupa.

Właśnie, skoro już wspomniałem o tym off-roadzie, to wypadałoby wspomnieć o wersji, którą testowałem. Rebel to najbardziej terenowa odmiana RAMa 1500. Ten wariant jako jedyny ma prawdziwe 4×4, z dołączanym napędem na przednią oś, reduktorem i blokadą tylnego dyferencjału. Warto też wspomnieć, że istnieje kilka konfiguracji samego nadwozia. Kabina może być długa lub krótka (crew/quad cab), dostępne są także dwa warianty długości paki – 1,7 m oraz 1,9 m. Wersja Rebel występuje jedynie z większą przestrzenią pasażerską i krótkim bagażnikiem. Tak skonfigurowany RAM jest długi na 5,916 m. To już robi wrażenie, a przecież Laramie i Longhorn z pakami mierzącymi 1,9 m są jeszcze większe. Także wysokość i szerokość mogą imponować. Pierwszy wymiar bez lusterek to 2,084 m, a drugi 1,971 m.

ram 1500 rebel test
Yaris wygląda przy Ramie jak zabawka.

W zasadzie to właśnie wielkość tego auta jest tym, co najbardziej zwraca uwagę w jego wyglądzie. Sprawia wrażenie ciężarówki, a jego stylistyka jest mocno użytkowa. Trudno się do niej przyczepić, ale też nie wywołuje żadnej reakcji innej niż „no, to amerykański pickup”. Można oczywiście zwrócić uwagę na duże napisy RAM na grillu i tylnej klapie, czy dumne inskrypcje przy wlocie powietrza na masce przypominające o wielkości silnika. Nie są to jednak elementy, które dałoby się nazwać stylistycznymi smaczkami. Może nie jest to auto prostackie, ale na pewno proste z wyglądu. Bardzo dobrze, takie ma być. Od bycia eleganckimi są SUV-y (przynajmniej w teorii).

ram 1500 rebel test

RAMem 1500 na wegański ramen.

Byłem głodny, więc jako silny, niezależny mężczyzna ze światłem w domowej lodówce postanowiłem zjeść coś na mieście. Stwierdziłem, że pojadę do Vegan Ramen na Saskiej Kępie. To nie tak, że chciałem zrobić coś niedojrzałego podjeżdżając paliwożernym V8 pod knajpę z drogim, wegańskim czymś, żeby trochę poirytować zatroskanych losem planety klientów. Chodziło mi oczywiście jedynie o pyszny ramen.

Problem w tym, że na Finlandzkiej nie było nawet mowy o zaparkowaniu Rama bez zablokowania ruchu na ulicy. Płytkie zatoczki do parkowania skośnego? Bez żartów. Cóż, w takim wypadku pozostało pojechać gdzieś, gdzie RAM się zmieści. Np. do centrum. Wiem, kolejny świetny pomysł.

Przy okazji postanowiłem poświęcić chwilę na przyjrzenie się wnętrzu.

Zacząłem od tego co miałem pod nosem, czyli zegarów. Są interesujące, nietypowe, odważnie stylizowane… dobra, nie oszukujmy się. Są po prostu przaśne. Jak z jakiejś gry komputerowej dla nastoletnich tunerów.

ram 1500 rebel test

Na szczęście reszta wnętrza już się jakoś broni. Można oczywiście mieć wątpliwości co do nieco bazarowej głowy barana na kierownicy, pomarańczowe akcenty też nie każdemu się spodobają, ale już projekty deski i boczków są naprawdę niezłe. Użyte materiały nie wyglądają rewelacyjnie, ale nie sprawiają też wrażenia tandetnych. Nawet udało się estetycznie wpasować sporych rozmiarów ekran dotykowy. Ten swoją drogą najlepiej wygląda wyłączony, bo na domyślnym ekranie liczba ikonek jest niemal dezorientująca. W połączeniu z licznymi fizycznymi przyciskami dookoła można czuć się przytłoczonym, trochę jak w kabinie samolotu, a nie samochodu.

ram 1500 rebel test

O podtrzymanie takiego wrażenia dbają także wspomniane już zegary. Poza standardowymi wskaźnikami wyposażono je w aż cztery dodatkowe, konfigurowalne. Jeśli chcesz widzieć jaką temperaturę ma olej w skrzyni, jakie ciśnienie panuje w układzie smarowania silnika, czy alternator właściwie ładuje, a olej nie jest zbyt zużyty – proszę bardzo. Zapewne te wskazania bywają przydatne. Nie kwestionuję tego. Po prostu mam wrażenie, że projektant wnętrza zapytany o to, jakie przyrządy chce w nim umieścić, odpowiedział tylko „tak”.

Czasem bywa dobrze, czasem średnio.

Skoro już o bajerach mowa, kilka zasługuje w RAMie na pochwałę. Wbrew pozorom nie mam tu na myśli zdalnego odpalania z pilota. Pierwszy to opisywana już przeze mnie regulacja pozycji pedałów. Drugi, to pojawiające się już w autach innych marek korygowanie zapominalstwa kierowcy. Jeśli zgasimy silnik ze skrzynią ustawioną np. na D, pokrętło samo przesunie się na P, jak buk liściasty przykazał. Jest też coś, co ucieszy melomanów-tradycjonalistów. Otóż RAM ma wejście na płyty CD. Dziś to rzecz praktycznie niespotykana. Nie oznacza to w żadnym wypadku, że infotainment jest przestarzały. Na pokładzie oczywiście obecne są Android Auto i Apple Carplay.

ram 1500 rebel test
Red. Piotr Szary lubi to.

Nagłośnienie jest bardzo przyzwoite, choć niestety tylko w dolnym zakresie tonów gra z naturalną dynamiką. Czasami jego używanie potrafią utrudnić problemy techniczne. Zdarzało się, że przez dobre 10 minut od odpalenia auta nie dało się zmusić systemu do przekazania jakiegokolwiek sygnału na głośniki. Innym razem wszystko działało, ale ekran zrobił się zupełnie biały i pomogło dopiero zgaszenie silnika i odpalenie po dłuższej chwili. Sprawdziłem też jak działa fabryczna nawigacja. Wytrzymałem 15 minut, oczywiście nie wiedziała o zmianach w ruchu obowiązujących od dwóch lat. Nie zabrakło też po prostu nieprzetłumaczonych elementów interfejsu. Zdecydowanie ten bajer powinien już wyginąć, nie jest w stanie przegonić Android Auto i Google Maps.

ram 1500 rebel test

RAM 1500 – ilość miejsca w środku

Swoją drogą elektroniczne świecidełka nie są tym, czym ten pickup ma zachwycać. Ważniejsza jest wygoda. Tę czuć już na przednim siedzeniu. Fotel jest bardzo obszerny i wygodny, a pompowanie lędźwi działa bardzo szybko. Z tyłu natomiast można grać na podłodze w mini golfa albo pójść spać na kanapie. Poważnie, ilość miejsca na nogi jest ogromna. Kanapa spokojnie może robić za małe łóżko. Szerokość auta robi swoje.

ram 1500 rebel test
Test spania samemu za sobą.

Widać to także po schowku, a raczej zespole schowków pomiędzy przednimi fotelami. Miewałem w swoim życiu mniejsze szafki. Jest tam wielki pojemnik na rzeczy, cupholdery z mniejszym pojemnikiem, zamykany schowek pod podłokietnikiem, słowem – wszystko.

ram 1500 rebel test

Da się nawet znaleźć tabelę przeliczania jednostek miar z imperialnych na system SI. To jest tak dziwny dodatek, że nie wiem nawet czemu go tam umieszczono.

ram 1500 rebel test
Kto mi wytłumaczy po co to tutaj umieszczono?

Co ciekawe, ten wielki schowek w wersjach Big Horn i Laramie może zostać zastąpiony dodatkowym miejscem siedzącym. Spokojnie, schowków i tak nie zabraknie. Są jeszcze dwa przed pasażerem, do tego kieszenie w drzwiach oraz dwa ogromne schowki pod dywanikami z tyłu. Te ostatnie mają w środku szczelne pojemniki, więc spokojnie można wrzucić do nich lód i chłodzić napoje w gorący dzień.

ram 1500 rebel test

RAM 1500 kontra centrum Warszawy.

Tak się rozgadałem o wnętrzu, że zapomniałem już o swojej misji: zjeść coś na mieście. Nie mam swoich ulubionych miejsc w centrum. Zazwyczaj trafiam tam do losowej knajpy w okolicach trzeciej w nocy. Postanowiłem więc zrobić sobie mały objazd po charakterystycznych punktach. Zacząłem od Dworca Centralnego, ale bez wjeżdżania na tamtejszy parking. Nie miałbym szans na wykręcenie. Może i RAM w teorii ma średnicę zawracania wynoszącą zaledwie 14,1 m, ale liczono ją „między krawężnikami”. Tymczasem ten pickup ma spore nawisy, które potrafią być kłopotliwe podczas manewrowania między autami. Bardzo kłopotliwe. Do tego stopnia, że z definicji lepiej przy każdym manewrze robić spory najazd, jakby się prowadziło dużego busa.

ram 1500 rebel test
O parkowaniu pod Dworcem Centralnym można zapomnieć.

To potrafi być naprawdę męczące. Zwłaszcza podczas lawirowania gdzieś pośród wąskich uliczek centrum. W poszukiwaniu knajpy, która będzie miała odpowiednio duże miejsca parkingowe odwiedziłem np. ulicę Mokotowską. Skończyło się to zaawansowaną kombinatoryką przy mijaniu zatrzymanych w niedozwolonych miejscach busów należących do kurierów i dostawców. Trafiłem na dwa czy trzy wolne miejsca parkingowe, ale RAM oczywiście nie miał szans, by się na nich zmieścić.

ram 1500 rebel test
Typowa sytuacja na Mokotowskiej.

Co jeszcze śmieszniejsze, w pewnym momencie musiałem zboczyć z trasy, bo ktoś zostawił dostawczaka z dwoma kołami na wysepce i resztą auta na drodze. Cyk, awaryjne i można iść doręczyć przesyłkę. Kogo obchodzi, że zostawił maksymalnie dwa metry między swoim lusterkiem a zaparkowanym po drugiej stronie ulicy autem. Przecież nikt nie będzie się pchał w takie miejsce amerykańskim pickupem. Przez to musiałem odbić w lewo i wylądowałem na ulicy Chopina. Tam, obok ambasady Węgier wreszcie znalazłem miejsce parkingowe adekwatne do rozmiarów RAM. Konkretniej to nawet dwa, po których zajęciu paka nadal lekko wystawała.

ram 1500 rebel test
Mówcie mi „król parkowania”.

Fajnie, ale tam akurat nie ma żadnej knajpy. Pozbawiony resztek nadziei, z poczucia obowiązku wybrałem się jeszcze na plac Zbawiciela. Bez zaskoczeń, RAM jest zbyt gruby na hipstera, więc mogłem zapomnieć o tamtejszych modnych, hipsterskich lokalach. Wiem, że hipsterzy już wyginęli, przestańcie.

ram 1500 rebel test
Sniff. Czuję hipstera. Chyba się rozkłada.

RAM 1500 – napęd.

Wobec porażki w centrum postanowiłem spróbować szczęścia na Ursynowie. Jest tam takie jedno miejsce z niezłym kebabem, pizzerią i kinem. Obok znajduje się kilkupiętrowy parking, na którym zawsze są miejsca. Po drodze miałem okazję trochę pomyśleć o tym, co napędza RAMa 1500.

Mowa tu przede wszystkim o mocarnym V8 generującym 400 KM, znanym jako 5.7 HEMI. Uwaga, wiedza bezużyteczna: HEMI pochodzi od półkolistych/hemisferycznych komór spalania. Obecnie to określenie kojarzy się z mocnymi amerykańskimi silnikami, ale tak naprawdę rozwiązania tego typu nie są niczym niezwykłym. Podobne komory spalania miał choćby Polonez. Zresztą podobieństwa od archaicznej konstrukcji montowanej w polskim aucie nie kończą się w tym miejscu. Otóż napędzający RAM silnik został skonstruowany w układzie OHV. Nie znajdziecie tu wałków rozrządu w głowicach. Na każdy cylinder przypadają zaledwie dwa zawory, blok wykonano z żeliwa, a głowicę z aluminium. Wszystkie te cechy są wspólne dla silnika 5.7 HEMI oraz rzędowych czwórek produkowany w FSO. Na szczęście w kwestii osiągów i niezawodności próżno szukać podobieństw.

ram 1500 rebel test

Co ciekawe, spory silnik i tak wygląda pod maską wielkiego Rama jak zabawka. Spięto go z ośmiobiegową przekładnią automatyczną. Z niej moment obrotowy może trafiać na tylną oś lub na wszystkie koła. Da się też włączyć reduktor i blokadę tylnego dyferencjału.

RAM 1500 – zawieszenie.

Wracając do mojej walki o miejsce do parkowania i szamę na mieście – wizyta na Ursynowie również zakończyła się porażką. Jak się okazało RAM był zdecydowanie za wysoki by wjechać na parking wielopoziomowy.

ram 1500 rebel test
Znak nie pozostawia złudzeń.

Nic nie dałoby tu nawet regulowane, pneumatyczne zawieszenie, ze specjalnym, najniższym trybem do wjeżdżania i wyjeżdżania z garaży. Ustawień mamy tu łącznie cztery. Dwa najwyższe służą do jazdy w terenie, drugie od dołu jest zaś domyślne do poruszania się po asfalcie. Auto jest na tyle inteligentne,  że jeśli kierowca po wyjechaniu z błota na drogę zapomni o obniżeniu zawieszenia, to samochód sam to zrobi po osiągnięciu 90 km/h. Swoją drogą obecność pneumatyki nie jest oczywista w każdym RAMie. Można ją zamówić jako opcję.

ram 1500 rebel test

Wydaje mi się, że warto. Dzięki niemu wielki pickup na ramie ze sztywnymi osiami bardzo dobrze wybiera nierówności. Może nie resoruje na poziomie największych i najdroższych SUV-ów i czuć co jakiś czas podskakującą pakę, ale nie ma tu mowy o wrażeniach rodem z ciężarówki.

RAM 1500 – wrażenia z jazdy.

Po porażce przy parkingu wielopoziomowym zdecydowałem się na odwiedziny w miejscu, w którym amerykańskie pickupy z definicji czują się najlepiej. Pojechałem do McDrive’a. Miałem wtedy dużo czasu, by zwrócić uwagę na to, jak RAM się prowadzi. Swoje odczucia potwierdziłem jeszcze kolejnego dnia. Przede wszystkim RAM 1500 naprawdę zaskakuje w trasie. Jak na swoje wymiary i niezbyt aerodynamiczną sylwetkę jest wręcz rewelacyjnie wyciszony. Nie hałasuje nadmiernie nawet na autostradzie, a przy 90-100 km/h w środku panuje po prostu cisza. O pozycji za kierownicą pisałem już we wspomnianym wyżej wpisie o pedałach, przejdę więc od razu do prowadzenia.

ram 1500 rebel test
Jedyne słuszne jedzenie na mieście dla kierowcy pickupa.

To, stety lub niestety, nie przypomina auta osobowego. Nie chodzi mi tu nawet o manewrowanie. Po prostu jest wspaniale dopóki jedziemy na wprost po równej drodze. Kiedy zaczynają się zakręty, zwłaszcza takie z nierównościami, RAM zaczyna bardzo mocno się przechylać. Do tego starczy niewielka nierówność by poczuć, że tylna, niedociążona oś zaczyna tańczyć. To oczywiście nieuniknione w wozie o konstrukcji takiej, jak RAM, ale nie spotyka się już tego choćby w SUV-ach. To coś bliższego dostawczakom.

Za to osiągi dzięki 400-konnemu motorowi są jak najbardziej na poziomie dobrej klasy osobówek. Choć RAM to ciężki kloc, silnik 5.7 HEMI dobrze sobie z nim radzi. Nie ma tu jednak mowy o emocjach i wypiekach na twarzy. Jednostkę zestrojono tak, by ciągnęła od jak najniższych obrotów i dała sobie radę z dużymi przyczepami, a skrzynia jest dość leniwa w zmienianiu przełożeń. Bez wciśnięcia kickdownu można zapomnieć o naprawdę dynamicznym przyspieszaniu.

ram 1500 rebel test
Kiedy na dziesiątej z rzędu przecznicy nie ma odpowiedniego miejsca parkingowego.

RAM 1500 – spalanie i cena.

Jeśli mówimy o silniku, to chyba trzeba wspomnieć o spalaniu. Nie dałem rady go dokładnie zmierzyć w ciągu dwóch dób, ale podzielę się tym, co już wiem. Po pierwsze – jedną z opcji do dokupienia zamawiając RAMa jest instalacja LPG marki Prins. Była obecna w testowanym egzemplarzu. Standardowo montuje się wraz z nią zbiornik o pojemności 100 litrów, który starcza na około 400 km. To oznacza spalanie w okolicach 25 l gazu na 100 km. Oczywiście to tylko uśrednienie. Podczas mojego testu średnie spalanie według komputera pokładowego wyniosło 22,6 l na setkę, przy czym jest to wartość obliczona dla benzyny.

Cóż, jeśli ktoś chce mieć RAMa, to nawet z LPG musi być gotowy na zostawianie sporych kwot na stacjach benzynowych. Niemałą sumę będzie musiał także zostawić w salonie. Za porządnie skonfigurowanego Rama 1500 trzeba zapłacić ponad 400 tys. zł.

Czy warto? To zależy. Mieszkając w mieście w Europie na pewno nie. Ulice i miejsca parkingowe są u nas po prostu za małe. Poza tym paliwożerne auto robocze nie ma żadnego sensu w roli miejskiego samochodu. Dwa dni jazdy głównie po mieście były dla mnie straszną mordęgą. Natomiast RAM 1500 może być ciekawym wyborem dla mieszkańców mniejszych miasteczek i wsi, którzy prowadzą własne biznesy lub są rolnikami. Taki RAM da sobie radę od poniedziałku do piątku jako maszyna robocza na polu, w sadzie czy też w lesie. Niestraszne mu miejsca pozbawione dróg, bo może się pochwalić rewelacyjnymi jak na pickupa zdolnościami terenowymi. Jednocześnie w weekend można nim pojechać gdzieś wypocząć. W pełni nadaje się też do zabrania całej rodziny na wakacje. I to w bardzo komfortowych warunkach, bo co by nie mówić – RAM pozwala się rozsiąść jak mało które auto.

ram 1500 rebel test
Odpowiednie miejsce parkingowe dla RAMa. W końcu je znalazłem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać