Felietony

Pytanie na sobotni wieczór: czy ciągnięcie przyczepy powinno być dozwolone bez kursu?

Felietony 27.03.2021 151 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 27.03.2021

Pytanie na sobotni wieczór: czy ciągnięcie przyczepy powinno być dozwolone bez kursu?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski27.03.2021
151 interakcji Dołącz do dyskusji

Po obejrzeniu fragmentu filmu uznałem, że kurs na przyczepę powinien być obowiązkowy zawsze, kiedy chcemy coś targać.

Rozumiem, że istnieją sytuacje, kiedy potrzebujemy pojechać z malutką przyczepką o jakiejś śmiesznej masie całkowitej do sklepu ogrodniczego po parę sadzonek na działeczkę. Raczej nie spowodujemy wtedy niebezpiecznej sytuacji. Problem pojawia się, gdy ciągniemy ciężką przyczepę kempingową, nie mając pojęcia o jeździe z ogonkiem. Wtedy możemy podziwiać na przykład takie przykłady heroicznej walki o tor jazdy.

Kurs na przyczepę powinien być obowiązkowy

W tej chwili odbywając kurs prawa jazdy kategorii B otrzymujemy zarazem uprawnienie do jazdy z przyczepą, nigdy w życiu nie jeżdżąc z przyczepą. Mając zerowe doświadczenie możemy do naszego kompaktowego auta podpiąć wielki kemping, a nawet możemy prowadzić wielkiego SUV-a ze średniej wielkości lawetą. Podkreślę: z egzaminacyjnego Hyundaia i20 możemy przesiąść się na G-klasę targającą lawetę z quadem.

Zaraz ktoś powie: to sam sobie zrób taki kurs na przyczepę!

Jak to mówią po angielsku, wkładam swoje pieniądze tam gdzie mam usta. Chciałem móc ciągnąć przyczepy, lawety itp., więc zapisałem się na kurs na B+E i zdałem egzamin. Ten kurs wydawał się śmieszny, ale wiele mnie nauczył. Umiem spiąć i rozpiąć przyczepę. Umiem z nią płynnie cofać, także skręcając. Umiem zawrócić, wjeżdżając przyczepą we wjazd do bramy tyłem, a potem wyjechać przodem. Wiem – w miarę, bo nie jestem specem – jak jechać z przyczepą, żeby nie wypaść z drogi. Mój instruktor mówił, że jeśli przyczepa zaczyna wężykować, to trzeba najpierw ostro przyhamować (ale nie do zera), a potem zacząć spokojnie przyspieszać. Ten sposób potwierdza też Dariusz Jajko, mistrz Polski w jeździe z przyczepą.

Jadąc z przyczepą, nie rozpędzam się do absurdalnych prędkości i z przerażeniem obserwuję ludzi z kempingami, którzy wyprzedzają mnie cisnąc 120 km/h. Zdarzyło mi się zjeżdżać z długiego wzniesienia z ciężką lawetą i pamiętałem, żeby trzymać delikatnie pedał hamulca z jednakową siłą, żeby przyczepa stale dohamowywała hamulcem najazdowym. Ponoć nie wolno odpuszczać hamulca ani zmieniać siły hamowania, bo hamulec najazdowy działa z dużym opóźnieniem i przyczepa może nas zepchnąć z drogi. Wszystkiego tego dowiedziałem się dopiero na kursie na B+E.

Podsumowując

Z kategorią B powinno być dopuszczalne tylko ciągnięcie małej przyczepki towarowej typu 500-550 kg DMC i z jedną osią. Wszystkie przyczepy typu laweta, kemping i inne specjalne, wszystkie z hamulcem najazdowym i cięższe niż 550 kg powinny wymagać przejścia kursu i zdania egzaminu, przy czym egzamin ten mógłby być połączony z prawem jazdy kat. B – można byłoby sobie wybrać czy chcemy zrobić kurs tylko na auto, czy na auto i przyczepę, tak jak teraz można wybrać sobie egzamin na samochód z automatyczną skrzynią biegów i potem jeździć tylko „automatem”.

No jest tak czy nie?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać