Felietony

Pytanie na niedzielę: czy popularność auta wśród złodziei wpływa na wasze decyzje o zakupie?

Felietony 17.02.2019 197 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 17.02.2019

Pytanie na niedzielę: czy popularność auta wśród złodziei wpływa na wasze decyzje o zakupie?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski17.02.2019
197 interakcji Dołącz do dyskusji

Wiadomo powszechnie, że niektóre marki i modele są chętniej kradzione niż inne. Dowiedzmy się, czy opinia o „chodliwości” danego auta wśród złodziei wpływa na decyzje zakupowe.

Pisałem ostatnio o tym, że liczba kradzieży samochodów w Polsce spada z każdym rokiem i w zeszłym roku było to już poniżej 10 tys. aut. Czyli w sumie nie tak wiele. Jeśli mieszkasz w małym mieście i jeździsz autem francuskim, to możesz zostawiać je z kluczykami w stacyjce i tabliczką „bierzcie i jeździjcie tym wszyscy”, a i tak nikt tego nie ruszy. Mniej zabawnie jest, kiedy mieszkasz w dużym mieście (minimum Gdańsk, Poznań, Wrocław, Łódź, Kraków, Warszawa i aglomeracja śląska) i wybierasz sobie nowoczesny samochód japoński.

Mój kolega ze swojego nowoczesnego samochodu japońskiego był niezwykle zadowolony, do momentu kiedy po prostu mu je zwinęli. Powiedział, że więcej nie kupi auta tej marki, obecnie rozgląda się za Alfą Romeo. Przejrzałem też wpisy na Facebooku dotyczące skradzionych niedawno samochodów. 8 z Warszawy, 2 z Gdańska, 1 z Krakowa. Mitsubishi Outlander, Lexus CT200h, Mazda 6, Mazda 6, Mazda CX-5, Honda Accord… można powiedzieć, że dość łatwo jest zauważyć powtarzalny wzór. Ma być nowoczesne, japońskie i z dużego miasta.

Umorzono z powodu.

Wiadomo, większość tych samochodów jest ubezpieczona od kradzieży. Nie zmienia to jednak faktu, że kradzież samochodu to przeżycie niezwykle stresujące. Ten moment, kiedy wiesz, że tu zaparkowałaś/eś, i nie ma auta. Po prostu nie ma. I ta wizyta na komisariacie, podczas której policjant niechętnie spisuje twoje zeznanie jako poszkodowanego, a za miesiąc wyjmujesz ze skrzynki zawiadomienie o umorzeniu sprawy w związku z niewykryciem sprawców. To jeszcze tylko walka z ubezpieczycielem i już prawie po sprawie. A skądże! Jeśli samochód był w leasingu, to leasingodawca zażąda, byśmy niezwłocznie zapłacili resztę rat. Czyli nie dość, że straciliśmy samochód, to jeszcze musimy za niego zapłacić. Teoretycznie powinno to za nas załatwiać ubezpieczenie.

To wszystko sprawia, że niektórzy po kradzieży auta mówią sobie „nigdy więcej tej marki”. Inni znając takie historie twierdzą „nie kupię tego auta, bo mi je ukradną”. Zgadzacie się z tym, czy wręcz przeciwnie, trzeba kupować dla siebie, a złodziejami się nie przejmować?

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie